Browsing Tag

sekret

inspiracje, przemyślenia, życie w USA

pasta do zębów i samochód, czyli sekrety mechaników

Są pewne sekrety i cudowne sposoby o których się mówi w zamkniętych kręgach. Nie są zbyt popularne i powszechnie znane. A szkoda.. Jakiś czas temu mój bardzo sympatyczny znajomy mechanik samochodowy podzielił się ze mną jednym z takich cudownych sposobów.

Na drzwiach samochodu miałam niewielkie zadrapanie. Mój znajomy poradził mi, żebym przetarła je zwykłą pastą do zębów, a będzie wyglądało znacznie lepiej. Napomknął też, że pastą do zębów wyczyszczę na błysk światła i pozbędę się śladów starego kleju po nalepce.

Postanowiłam spróbować i udokumentować moje zmagania z pastą do zębów i samochodem.

Światło na zdjęciach jest niestety fatalne, bo na parkingu nie ma jasnego oświetlenia, a za czyszczenie zabrałam się wieczorem..

światła przed czyszczeniem (zdjęcie z lampą)

światła przed czyszczeniem (zdjęcie bez lampy)

najtańsza pasta jaka była w sklepie 😀

zaczynamy..

moon czyściłam na sucho

aż pasta zrobiła się sucha

wytarłam mokrą ściereczką

widaż zdecydowaną różnicę.. (zdjęcie bez lampy)

zdjęcie z lampą

ślad po starej nalepce, którego nijak nie mogłam się pozbyć (zdjęcie z lampą)

pasta w akcji

czar mary! nie ma kleju (zdjęcie z lampą)

zdjęcie bez lampy

moje narzędzia pracy 😀

Muszę przyznać, że jestem bardzo bardzo pozytywnie zaskoczona efektami. Pewnie za jakiś czas powtórzę zabieg czyszczenia świateł 🙂

Buziaki!

Bez kategorii

Jak zrobić mydło glicerynowe z płatkami nagietka- tutorial YouTube

Ogarnęłam się i zrobiłam pierwszy filmowy tutorial z mydlanej serii 🙂
Do tej pory pokazywałam jak zrobić mydło glicerynowe w zdjęciowym tutorialu DIY tutaj na blogu.
Mam nadzieję, że filmik zostanie tak samo ciepło przyjęty.

Myślę, że z czasem pojawią się kolejne tutoriale. Mam w planach pokazać jak robię musujące bomby do kąpieli, peelingi i scruby, mieszanki olejów i masło do ciała.

Zapraszam na filmik:

Kliknij- przeniosę Cię do filmiku na YouTube

Dajcie znać co myślicie 🙂
Buziaki!

Bez kategorii

kolejna odsłona YouTube czyli zaczynamy przygodę z mydłem :)

Dzisiaj na moim kanale YT pojawił się drugi filmik.

Jest to początek serii o ręczne robionym mydle. W pierszym odcinku opowiadam o narzędziech i materiałach potrzebnych do rozpoczęcia mydlanej przygody. Wcześniej na blogu pojawił się post pod tym samym tytułem w którym pokazywałam moje oprzyrządowanie 😉

Miłego oglądania:
(dziękuję Marta za szczegółowe instrukcje dodawania dużych filmików do posta :*)

Buziaki!

Bez kategorii

DIY łatwy peeling z soli, brązowego cukru, kawy i oleju kokosowego

Tak jak w tytule dzisiaj będzie łatwo i przyjemnie.
Przetestowałam w swoim życiu wiele ręcznie robionych kosmetyków w tym zacną ilość peelingów. Dzisiaj podzielę się z Wami przepisem na peeling z kilku składników, które można znaleźć w prawie każdym domu.
Jest przyjemny w użyciu i to od nas zależy jakie składniki wybierzemy bo jest wiele rodzajów cukru i soli.
Średnio lubię scruby w których składzie jest wyłącznie sól albo cukier, bo taki kosmetyk bardzo szybko rozpuszcza się w kontakcie z wodą. Kiedy do łatwo rozpuszczalnych składników przepisu dodamy coś co nie rozpuści się w wodzie, możemy być spokojne, że peeling będzie miał szansę działać nawet wtedy kiedy zabieg złuszczania naskórka wykonujemy pod bieżącą wodą.

Potrzebujemy:
*brązowy cukier (można zastąpić zwykłym)
*sól (jej rodzaj zależy od naszych upodobań- ja wykorzystałam bardzo drobną, miałką z malutkimi ziarenkami)
*kawa mielona
*olej kokosowy
**opcjonalnie olejek zapachowy (ja wybrałam zapach kokosowy)

Sprzęt:
miseczka do mieszania składników
łyżka stołowa
szpatułka do wygarnięcia
pojemniczek na gotowy peeling

Odmierzamy 2 łyżki soli oraz 2 łyżki cukru.

Dodajemy czubatą łyżkę mielonej kawy.

Mieszamy.

Dodajemy półtorej łyżki oleju kokosowego i kilka kropli olejku zapachowego.

Bardzo dokładnie mieszamy.

Przekładamy do zamykanego pojemnika.

Gotowe 🙂
Olej kokosowy jest gęsty i w temperaturze pokojowej ma formę stałą. Peeling nie będzie dzieki temu przeciekał nam przez palce podczas nabierania.
Scrub ma właściwości nawilżające i po wyjściu spod prysznica nie musimy dodatkowo używać balsamów czy maseł do ciała.

Zdjęcia sponsorował ajfon i nie jestem z nich na 100% dumna.. 
Nic to.. Aparat jest w serwisie i mam nadzieję, że uda się go przywrócić do stanu używalności i że jego trud nie skończon jeszcze 😉

Buziaki!

Bez kategorii

ogólny zarys robienia mydła metodą ‘na zimno’ DIY

Od kilku miesięcy mam na komputerze materiał zdjęciowy, który czekał na publikację. Prawdę mówiąc na początku chciałam, żeby był to tutorial DIY mydła metodą ‘na zimno’ ale pod koniec robienia mydła rzeczy zaczęły dziać się zbyt szybko i nie udało mi się udokumentować końcówki całej zabawy.
Profesjonalna strona mojej osobowości wzbrania się przed nazwaniem tego tutorialem, dlatego nazwałam materiał zdjęciowy ‘ogólnym zarysem’.
Obiecuję, że postaram się zrobić tutorial krok po kroku. Z innym przepisem (takim, z którego mydło nie stężeje za szybko i będę miała wystarczająco dużo czasu, żeby zrobić zdjęcia).

We wcześniejszych postach możecie znaleźć wiadomości na temat sprzętu oraz materiałów potrzebnych do robienia mydła  oraz zapoznać się z metodą robienia mydła typu ‘melt and pour’.

Wszystkie zdjęcia i mydła są mojego autorstwa i wykonane przeze mnie.

Nie jest to 100% tutorial więc proszę nie traktujcie tego jak materiał do nauki- niech to będzie jedynie zapoznanie się z procesem powstawania mydła metodą ‘na zimno’.

Postanowiłam zrobić mydło, w przepisie którego jest tylko jeden rodzaj tłuszczu. Bardzo popularny w USA vegetable shortening, czyli gęsty, biały smalcowaty tłuszcz roślinny używany w celach spożywczych. Do mydła dodałam akcenty kolorystyczne w postaci kawałków fioletowego, drobno pociętego mydła glicerynowego oraz lawendowy olejek zapachowy.

do zrobienia ozdobnych detali potrzebujemy bazy glicerynowej, barwnika i olejku zapachowego

bazę pokroiłam na małe kawałeczki i włożyłam do żaroodpornego naczynia

dolałam fioletowy barwnik

oraz zapachowy olejek lawendowy

jedna łyżka stołowa olejku na takie małe naczynie wystarczy w zupełności

podczas gdy baza glicerynowa topi się w mikrofalówce albo kąpieli wodnej- przygotowujemy formy
ja wybrałam podłużne foremki na kostki do lodu

sprawdzamy czy cała masa równomiernie się roztopiła

jeśli nie, mieszamy dopóki wszystkie kawałki się rozpuszczą

przelewam mydło do foremek
(zawsze mam w zanadrzu dodatkowe foremki, w razie gdyby było za dużo bazy i za mało miejsca w docelowych foremkach)

odstawiamy do stężenia

po wyjęciu mydła z foremek oczyszczamy z nierówności i małych ‘zadziorków’

po czym kroimy paski mydła na małe kawałeczki i odkładamy na bok

zaczynamy robić mydło właściwe:
potrzebne nam będą grube gumowe rękawiczki (ja znalazłam prawą różową i lewą zieloną 😉
woda, tłuszcz i czysty wodorotlenek sodu (NaOH)

tłuszcz wygląda jak puszysty, biały, bezzapachowy smalec roślinny

do akcji wkroczy później blender

niezbędna jest waga z jak najdokładniejszą skalą jaką uda Wam się znaleźć

odmierzamy dokładną ilość tłuszczu

i przekładamy go do garnka albo innego naczynia, w którym będziemy go topić

na jak najmniejszym ogniu wolno topimy tluszcz
nie chcemy podgrzać go za mocno, bo tak czy inaczej trzeba będzie go studzić do odpowiedniej temperatury

i w tym momencie wkracza kolejny niezbędny przyjaciel czyli termometr spożywczy (mój jest w wersji cukierniczej)

dążymy do tego, żeby i tłuszcz i roztwór  NaOH z wodą były w tej samej temperaturze wynoszącej około 100-110 stopni F

do studzenia używam zlewu wypełnionego zimną wodą- dodatkowo wrzucam do niej lód (tym razem miałam tylko lód z zamrożonymi w środku kawałkami cytryny- idealny do napojów 😉

podczas gdy tłuszcz się ochładzał zabrałam się za kolejną część pracy

ubrałam grube rękawice i odmierzyłam odpowiednią ilość NaOH

wsypałam go do umytego wcześniej zaroodpornego naczynia

potem odmierzyłam wodę i połączyłam razem z wodorotlenkiem sodu

reakcja NaOH z wodą przebiega w bardzo wysokiej temperaturze i żeby ją obniżyć jak najszybciej włożyłam naczynie do zlewu z zimną wodą i lodem
oprócz rękawiczek na dłoniach miałam na oczach okulary ochronne i długie rekawy na rękach, a na twarzy maskę zasłaniającą nos (opary wydobywające się podczas zachodzącej reakcji chemicznej są duszące i bardzo nieprzyjemne)

kiedy tłuszcz i roztwór zasady sodowej są w takiej samej temperaturze- wlewamy zasadę do garnka z tłuszczem i delikatnie łączymy trzepaczką albo drewnianą łyżką

później włączyłam blender i mieszałam aż do uzyskania takiej konsystencji jak na zdjęciu (w międzyczasie dodałam olejek zapachowy) na powierzchni mydła pozostawione ślady powinny tworzyć stały wzór , który nie znika (z ang. ‘trace’)

nagle moje mydło zaczęło gęstnieć w zastraszająco szybkim tempie i nie miałam czasu na dalsze robienie zdjęć, bo obawiałam się, że jak będę zwlekała z wrzuceniem kolorowych kawałków glicerynowych ozdób- mydło zastygnie mi na zawsze w garnku i nie zdążę z przełożeniem wszystkiego do formy 😉

 W tym momencie odłożyłam aparat i wsypałam glicerynowe kawałeczki mydła po czym dokładnie wymieszałam wszystko drewnianą łyżką. Przełożyłam na pół zastygniętą masę do formy i ozdobiłam górę.

tak udekorowane mydło odstawiłam na dobę w ciemne, ciepłe miejsce

po upłynięciu doby wyjęłam mydło z formy

i pokroiłam na kostki 🙂

czy nie wygląda ciekawie?

mi się podoba 🙂

Tak w wielkim skrócie wygląda proces robienia mydła metodą ‘na zimno’.
W najbliższym czasie muszę się ogarnąć i kiedy tylko będę miała możliwości sprzętowe przygotuję szczegółowy zdjęciowy tutoral razem z przepisem i wszystkimi krokami oraz detalami.

Buziaki!

Bez kategorii

co słychać u mydełek?

Kilka dni temu zrobiłam mydła metodą na zimno (cold process soap). Wykorzystałam nowy przepis zawierający olej kokosowy, olej palmowy, oliwę z oliwek oraz masło shea. Wszystkie tłuszcze użyte w tym przepisie są stosunkowo miękkie, dlatego mydło potrzebowało więcej czasu na odpoczynek po wyjęciu z form.

Zaraz po wyjęciu mydła z form, było ono miękkie i plastyczne. Bałam się je kroić, bo prawdopodobnie zachowałoby się jak ser topioy (duże kawałki mydła przyklejałyby się do ostrza)

to, że mydło jeszcze nie jest gotowe, najlepiej widać na przykładzie różowego torcika (środek jest półprzejrzysty)

wyjęłam oba mydła z form i odłożyłam na 4 dodatkowe dni odpoczynku (w drugiej dobie przełożyłam mydła ‘do góry nogami’ żeby druga strona też spokojnie wyschła)
cytrusowe z bliska

kwiatowe z bliska

<3

Dzisiaj, po 4 dniach zdecydowałam się pokroić oba rodzaje mydła w kostki.

mydło cytrusowe po przekrojeniu (widać delikatne przejścia kolorów)

mydło kwiatowe po przekrojeniu (bardziej widoczne jest przejście pomiędzy kolorami)

🙂
cieszę się, że poczekałam te dodatkowe dni- mydło pokroiłam bez problemów i brzydkich niespodzianek

według mnie prezentuje się cudnie 🙂

teraz trzeba poczekać około 4 tygodnie i mydełka będą bezpieczne dla skóry 🙂

Mój apartat postanowił się zbuntować i popsuć.. Bardzo mnie tym zasmucił.
Jak widzicie, ostatnie zdjęcia były robione telefonem. Ehhhh..
Dopóki nie uda się:
a) naprawić buntownika
b) kupić następcę
na blogu będą pojawiały się zdjęcia robione telefonem.. Także tego.
Nastaje era ajfon miksów 😉

Buziaki!

Bez kategorii

kolejne mydło na zimno i deszcz ❤

Dzisiaj był jakiś dziwny dzień.. Może to przez ciśnienie, może dlatego że wstałam wcześniej niż zwykle.. Ostatnio wiele się dzieje wokół mnie. Mam trochę więcej zajęć i pracy niż zwykle. Lubię to 🙂
Czasem tylko mam wrażenie, że moja energia kończy się w najmniej oczekiwanym momencie.. No trudno 😉

Zabrałam się dzisiaj za kolejne mydło robione metodą na zimno. Testowałam dwa nowe miksy zapachowe. Oryginalnie z przepisu powinny wyjść 4-6 kostek, co wydało mi się bardzo skromną ilością.. Postanowiłam pomnożyć cały przepis razy 4. Jeszcze nie miałam do czynienia z tak wielką ilością mydła 🙂
Podzieliłam wszystko na dwie części. Z pierwszej zrobiłam biało-pomarańczowe mydło cytrusowe (mandarynka satsuma, kwiat pomarańczy, pomarańcza i grapefruit) z płatkami nagietka w kwadratowej formie. Z drugiej zrobiłam biało-różowy okrągły torcik kwiatowy (plumeria i wiciokrzew) z odrobinką brokatu (tylko na wierzchu dla ozdoby).

Po południu poczułam zapach deszczu ❤ zza okna. To bardzo rzadkie zjawisko latem w moich okolicach. Nie udało mi się uchwycić samego momentu opadu, ale zrobiłam kilka zdjęć kropelek na liściach 🙂

Mydełka:

chwilę po wylaniu do form i ‘ozdobieniu’ wierzchu

cytrusowe (pamarańcza, grapefruit, kwiat pomarańczy i mandarynka satsuma)

kwiatowe (plumeria i wiciokrzew)

cytrusowe posypałam płatkami nagietka

kwiatowe delikatnie ozdobiłam drobnym brokatem

mydełko z nagietkiem

mydełko z brokatem

to moje drugie w życiu mydło w okrągłej foremce 🙂
do tej pory robiłam mydełka w prostokątnych/kwadratowych formach

mój kuchenny kwiatuszek 🙂

Deszcz:

niby nic, a dla mnie to sama radość ❤

hortensja z zaczarowanego ogrodu

okropelkowany fikus

takie było natężenie deszczu 😉
siedem kropli na krzyż (tyle wystarczy, żeby zrobiło mi się miło)

Jutro pokażę Wam jak wyglądają gotowe mydełka wyjęte z form i pokrojone na kawałki. Mam nadzieję, że wyjdą.. To jest jeden z moich nowszych przepisów zawierający oliwę z oliwek, olej kokosowy, olej palmowy i masło shea.
Trzymajcie kciuki 🙂

Buziaki!

Bez kategorii

krajobraz po bitwie, czyli moje pierwsze mydło cold process od miesięcy

Wreszcie się zmobilizowałam i zrobiłam mydło metodą na zimno. Chciałabym przygotować dla Was tutorial, ale przeraża mnie ogarnięcie wszystkich etapów pracy ze składnikami i robienie zdjęć w tym samym czasie.
Trzymajcie kciuki 😀
(mam w archiwum zdjęciowym przygotowany ogólny zarys powstawania mydła metodą ‘na zimno’, który nie jest niestety tutorialem, bo pod koniec procesu wszystko zaczęło dziać się tak szybko, że musiałam skupić się na mydle a nie na zdjęciach- dajcie znać, czy chcecie obejrzeć taki zarys)

Po raz pierwszy zrobiłam mydło z płatkami owsianymi i odrobiną maku.

oto co wyszło z moich czarów 🙂

Poniższe zdjęcia były robione w nocy, po skończonej pracy. 😀

wyszło duże mydło i trzy małe serduszka 🙂

duże mydło pachnie jak połączenie owsa, mleka, miodu, drzewa cedrowego, kawy i orzechów laskowych
małe mydełka są bez olejków zapachowych

duże mydło zawiera w sobie płatki owsiane i odrobinkę maku (będzie delikatnie peelingujące)
małe mydełka nie mają dodatków w środku, są jedynie ozdonione na wierzchu

serduszka 🙂

bardzo ważne rzeczy to waga oraz ręczny blender

potrzebujemy również termometru (a jeszcze lepiej dwóch)

olejki zapachowe

płatki i mak

sprzęt czeka na kąpiel
silikonowa szpatułka niezastąpiona przy wygarnianiu mydła
garnek przeznaczony tylko i wyłącznie do robienia mydła
szklane naczynie żaroodporne
końcówka blendera ręcznego

przy pracy z zasadą sodową niezbędne są grube gumowe rękawiczki, okulary ochronne oraz fartuch i zakryte buty w razie jakby coś wylało się na nasze nogi

wykorzystałam większą część oleju kokosowego, który kupiłam w ekologicznym markecie (pachnie przepięknie.. jak kokosy- dlatego zdecydowałam się nie dodawać zapachu do małych mydełkowych serduszek)

Mydełka rano, po nocnym leżakowaniu.

duże mydło dostało jeszcze dodatkowo kilka godzin leżakowania

małe serduszka były gotowe

idealna wielkość, którą wygodnie trzyma się w dłoni

🙂

po południu po czasochłonnych zmaganiach udało mi się wydobyć duże mydło z formy
(tak wiem, byłam niecierpliwa- powinnam poczekać jeszcze kilka-kilkanaście godzin)

na brzegach mydło wygląda na jednolite 😉
ale jak je pokroiłam…

ukazały się niespodzianki, które dodałam podczas robienia 🙂
przed wylaniem do formy podzieliłam mydło na dwie części- większą i mniejszą
do większej dodałam olejki zapachowe i ponownie podzieliłam ją na dwie części
pierwszą część zapachową wlałam do formy, do drugiej dodałam płatki owsiane, dokładnie wymieszałam i dolałam do formy
część bez zapachu podzieliłam również na dwie części- do pierwszej dodałam mak, wymieszałam i wlałam na sam wierzch mydła (najjaśniejsza warstwa mydła z zatopionym makiem)
pozostałą część mydła bez zapachu wlałam do trzech serduszkowych foremek i ozdobiłam owsem i makiem

każda kostka mydła jest inna

ma inny kolor i inny wzorek z jaśniejszego mydła

teraz wszystkie kostki odstawię na 4 tygodnie w przewiewne miejsce
każde mydło robione metodą na zimno musi leżakować od 3 do czasami nawet 6 tygodni
przez ten czas zneutralizują się niebezpieczne związki chemiczne zawarte w składnikach, z których takie mydło robimy

jestem dumna 🙂

Buziaki!

Bez kategorii

ciasto porzeczkowiec- przepis i tutorial

Składniki:

1/2 szklanki wody
3/4 szklanki oleju
3 duże łyżki gorzkiego kakao
2 1/2 szklanki cukru
1 łyżeczka sody
1 łyżeczka proszku do pieczenia
5 jaj
1 kostka margaryny
400g serka waniliowego z kubełka
500ml słodkiej śmietanki
1 słoik dżemu z czarnej porzeczki
czekolada 70% kakao
żelatyna albo śnieżka

Ciasto:
3/4 szklanki oleju
1/2 szklanki wody
1 szklanka cukru (my użyłyśmy 3/4 bo ZAWSZE ograniczamy ilość cukru gdzie się tylko da 😉
3 duże łyżki gorzkiego kakao

do garnka wlewamy wodę i olej

woda i olej 🙂

dosypujemy cukier
oraz kakao

mieszamy i włączamy mały ogień pod garnkiem

podgrzewamy mieszając

doprowadzamy do lekkiego bąbelkowania tak, żeby wyparowała część wody

Studzimy. W międzyczasie robimy drugą część biszkopta.
Porzebujemy:

5 jaj
1/2 szklanki cukru
1 1/2 szklanki mąki
1 łyżeczka sody
1 łyżeczka proszku do pieczenia

białak i cukier 

ubijamy mniej więcej w pół drogi do puszytości

dodajemy 5 żółtek

mieszamy
dodajemy wystudzoną masę kakaową

mieszamy

przygotowujemy mąkę, sodę i proszek do pieczenia

dodajemy do pozostałych składników delikatnie mieszając łyżką

aż powstanie gładka masa

blaszkę smarujemy margaryną i delikatnie opruszamy bułką tartą

wylewamy ciasto

pieczemy 50 minut w temperaturze 120 stopni

W międzyczasie robimy masę serową:

400g serka waniliowego z kubełka
kostka margaryny
1 szklanka cukru (my nie dodałyśmy wcale 😀

margarynę stopić nie podgrzewając jej zbytnio

z kilogramowego kubełka sera wyjeść 600 gram i zostawić 400 😀

do 400 gram serka wlać roztopioną margarynę

mieszać do uzyskania jednolitej konsystencji
upieczony biszkopt 🙂

dzięki bułce tartej bardzo łatwo wyjmuje się go z blachy
przecinamy go na pół w poprzek (nitką- sposobem prababci)

studzimy
słoik dżemu z czarnych porzeczek dzielimy na pół

pierwszą połową smarujemy pierwszą część biszkopta

dokładnie i równo
na dżem nakładamy warstwę serowego kremu

i równomiernie rozsmarowujemy

nakładamy drugą część biszkopta

mniam

i smarujemy ją drugą połową dżemu z czarej porzeczki
mniam mniam (wkładamy do lodówki)

w międzyczasie ubijamy 500 ml słodkiej śmietanki (można dodać śnieżkę albo 3 rozpuszczone łyżki żelatyny)
nakładamy ubitą śmietanę na schłodzone ciasto
dwa paski gorzkiej czekolady (moja ulubiona to 70% kakao) kroimy nożem na drobne kawałeczki

nie ścieram na tarce bo połowa czekolady topi mi się w rękach 😉

posypujemy ciasto

Gotowe 😀

Słodkie buziaki!

Bez kategorii

skarby

Mogłam dostać szkatułkę z aniołkami.. Mogłam dostać cudne kacze/gęsie jajo z lawendą. Bransoletkę w maki.. Obrazek z fiołkami albo tacę i podkładki pod kubki w ludowe wycinanki.

Dostałam coś znacznie cenniejszego 🙂 Moja Mamunia kochana pokazała mi na czym polega sztuka decoupage. To ona jest moją pierwszą nauczycielką. Teraz obie robimy cuda na dwóch końcach świata.
Pokaże Wam kilka rzeczy, które wyszły spod Jej ręki 🙂
przeurocze kacze/gęsie jajo dekupażowe

ozdobione cracklami dwuskładnikowymi

i lawendą

<3

fiołki

róże

maki

i crackle dwuskładnikowe <3

kurki

uwielbiam kurki

kurczaczki i koguciki też 🙂
świecznik zrobiony z kieliszka na wino

na małą świeczkę 

z ostrokrzewem na Boże Narodzenie

komplecik

jedno z witrażowych drzewek (jest ich kilka- każde innego koloru 🙂

naszyjnik z filcowych kwiatów

🙂
Znalazłam jeszcze kilka innych miłych rzeczy. 
perfumy z Victoria’s Secret od mojego męża, które dostałam od niego w czasie kiedy jeszcze nie był moim mężem 🙂
czyli szmat czasu temu 😉

miniaturka Secret Wonderland z BBW

Obcy (raczej nie mój zapach ale kusi mnie, żeby popachnieć nim chociaż jeden dzień)

Cool Water- kiedyś bardzo lubiłam, ale teraz mnie drażni..

mój pierwszy w życiu kosmetyk z Bath and Body Works
po kilku latach już niestety podeschnięty 😉 ale zapach ma ten sam <3
roślinki:

mój mały osobisty Skarb:
ogłoszenie drobne:
zrobiłyśmy porzeczkowca <3
będzie tutorial ^^
Dzięki Mamuś :*
Buziaki!