Jaja eos jakoś nigdy mnie nie interesowały. Przez lata śledziłam ochy, achy i zachwyty, ale nic mnie do nich nie ciągnęło. Mam swój ulubiony, najlepszy na świecie balsam do ust (Vaseline Shea Butter) i nie szukam jego następcy.
Nie wiem co mnie podkusiło, ale na ostatnich zakupach w Targecie wrzuciłam do koszyka fioletowe jajo Eos o zapachu i smaku passiflory, które było akurat w promocji.
![]() |
| niewielka przecena z $2,99 na $2,54 |
![]() |
| długa data ważności, opis i skład |
![]() |
| miłe w dotyku jajo |
![]() |
| wszystko z jajem i jego zawartością ok, z wyjątkiem jednej rzeczy, której wprost nie mogę znieść.. nie cierpię słodkich balsamów do ust 🙁 |
![]() |
| gdyby nie był słodki, byłby fantastyczny <3 |
![]() |
| jestem ciekawa czy jest chociaż jeden rodzaj tego cuda bez słodkiego smaku.. |
Buziaki!
14 Comments
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.







Muszę w końcu też je kupić , bo chodzi już za mną od dłuższego czasu 🙂
Jak masz okazję to warto spróbować 🙂
nie miałam 🙂 ale kiedyś pewnie wypróbuję 🙂
jasne 🙂 zawsze warto spróbować 🙂
Mnie kusi miętowe jajo – chociaż odpycham od siebie myśli, no bo po co mi dziesiąty balsam do ust to i tak prędzej czy później znajdzie u mnie swoje miejsce 🙂
nie wiem czy polubiłabym miętę na ustach 🙂
Chciałabym mieć choć jedno z nich :C
Julajulia.blogspot.com
trzymam kciuki 🙂
Uwielbiam Eoski 😉
ja jeszcze nie mam zdania 😉
Nigdy nie miałam czegoś takiego na ustach 😛
bardzo słodkie doznanie 😉
Podobno cytryna jest najmniej słodka. Nie wiem:) Miałam wiciokrzew, i powiem szczerze- dopiero po pół roku używania przez przypadek zlizałam produkt z ust. Tak więc dla mnie to nie problem, bo ja po prostu ust nie oblizuję 🙂
Ja mam chęć na miętę albo kokos 🙂