Browsing Tag

The Body Shop

Bez kategorii

sklepowy post szpiegowski i małe zakupy- Marshalls

Kilka dni temu byłam w Marshalls. Oprócz zrobienia całego stada zdjęć udało mi się zrobić małe zakupy.

olej kokosowy sprzedawany jako kosmetyk do ciała

naturalne pasty do zębów z ziołami

absyntowy krem do rąk TBS

absyntowe masło do rąk

krem do oczyszczania twarzy ‘bliss’

peeling solny Ole Henriksen

balsam w sprayu Kiss my Face

świąteczne mydła w pudełeczkach z pozytywką 🙂

aniołkowe

mydełko

z boku można nakręcić i gra muzyczka świąteczna ^^

inne świąteczne mydełka

olejek do ciała

zakątek arganowo-mleczno-kokosowy

dział fioletowo-pomarańczowy

kosmetyki do twarzy i okolic

przeceny

olejek perfumowany TBS

zapachy The Body Shop

dwufazowy płyn do demakijażu oczu AHAVA

zestawy perfum

i tu też

opakowanie z siedmioma maseczkami perłowymi

miętowe jednorazowe chusteczki odświeżające (osobno pakowane)

miks chusteczek w różnych zapachach

chusteczki pomarańczowe

i cytrynowe

miks peelingowy, który znajdzie się w większości szafek kuchennych 😉

główne składniki to zmielona kawa, olej kokosowy, różowa sól himalajska, cukier, kakao

olejek do włosów

nie mam zielonego pojęcia co tu jest napisane

olejek z kwiatów kamelii (roślina z rodziny herbatowatych)

strefa japońskich kosmetyków

strefa bożonarodzeniowa

🙂

drewno i patyki

dla miłośników Frozen

😀

keep calm..

kolejne keep calm

i jeszcze jedno- bardzo ważne keep calm 🙂

mam taki i go uwielbiam

kolejny koci kubek

dla miłośników herbaty

kubek na drogę

były różne wzory i kolory

kubek 3D

smakołyki

🙂

jestem ciekawa czy takie macaroons smakuja jak oryginalne (jakoś mnie do nich wcale nie ciągnie)

najlepszy słodzik na świecie: syrop z agawy

herbata warzywna- co to za czary?

herbaty świata

kolorowy makaron

dekorowane kieliszki

wersja drapieżna

pinezki do zmiany tożsamości na zdjęciach XD

mozna sobie dopiąć wąsa, albo kapelusz, albo muchę czy okulary 😀

lubie ten typ kolczyków (mam takie same)

były jeszcze kryształkowe

w drodze do kasy..

..kolejny kuszący przystanek z kubkami

Moje dwa drobne zakupy:

nie mogłam się powstrzymać i kupiłam warzywną herbatę XD
oraz perfumowany olejek z kwiatem lotosu

herbata

olejek

wodny lotos z Fidżi

Buziaki!

Bez kategorii

Kosmetyki z Ameryki czyli rozdanie u Cat (odsłona 4)

Rozdanie numer cztery.
Tym razem czekaja na Was niespodzianki The Body Shop, Lip Smacker, Yankee Candle oraz jedno z moich ręcznie robionych, naturalnych mydełek.

Zasady są proste.
Wystarczy być publicznym obserwatorem mojego bloga.
Będzie mi niezmiernie miło jeśli udostępnisz informację o rozdaniu (na swoim blogu, Facebooku, Instagramie itp)
Rozdanie trwa do końca lipca 2014.
Szczegóły:

balsam do ust Lip Smacker o smaku jednego z najulubieńszych napojów w USA- Dr Pepper
miniaturka kremu na dzień The Body Shop z serii Nutriganics

naturalne mydło robione przeze mnie 🙂 metodą na zimno z płatkami owsa i makiem o delikatnym zapachu mleka i miodu (mydło ma właściwości peelingujące i masujące)

tarta zapachowa Yankee Candle o zapachu Pomegranate Cider
Wszystkie rzeczy i kosmetyki są nowe, nieużywane, zrobione oraz kupione przeze mnie w USA.
Wysyłka na terenie Polski.
Proszę zgłaszać się pod tym postem do 31 lipca 2014 do północy.
Obserwuję jako:

Link do udostępnienia rozdania:
baner
Powodzenia!
Buziaki!
Bez kategorii

róże do policzków- moja kolekcja

Postanowiłam ogarnąć moją kolorówkę. Z czasem będę robiła przegląd i podsumowanie wszystkich grup kosmetyków kolorowych które posiadam. Dla siebie i dla Was 🙂
Bardzo często jest tak, że dopóki nie poświęcimy czasu i nie ogarniemy tego co mamy, tak naprawdę nie orientujemy się w ilości ani jakości posiadanych przez nas rzeczy.
Róże idą na pierwszy ogień.
Wiecie, że dopóki nie pozbierałam wszystkich do zdjęcia nie wiedziałam, że mam ich tak dużo?

przecudny róż Catrice, który dostałam od Stri
limited edition C01 Colour Bomb

przepięknie pachnie, a po połączeniu odcieni otrzymujemy delkitany rozświetlający efekt

jest delikatny i możemy budować jego intensywność

róż Be a Bombshell w kolorze Sweet Cheeks

mocno napigmentowany z satynowym wykończeniem
dostałam go w Glam Bag

(na dole)
trzeba uważać, żeby nie przedobrzyć z intensywnością

brzoskwiniowy róż Bell, który dostałam od Gosi Eski Floreski

na opakowaniu nie ma numeru, ale z tego co kojarzę na kartoniku był numerek 01

cudna brzoskwinia na samym dole
mój pierwszy w życiu róż
Physicians Formula Cashmere Wear kolor Natural

delikatnie napigmentowany, można nim dowolnie budować kolor
świetnie się sprawdził jako pierwszy kosmetyk tego typu

połączenie obu odcieni na samym dole
kremowy tint do ust i policzków Ready For Boarding numer 01
prezent od Stri

bardzo intensywny kolor, który nosiłam do tej pory na ustach

na samym dole
jest bardzo intensywny i jeszcze nie dojrzałam do tego, żeby użyc go jako różu
The Body Shop
Tailored Cheek Tint w kolorze 01 hot pink

kolejny tint w kremie z pędzelkowym aplikatorem
kolor jest bardzo delikatny i prawie przejrzysty

według mnie ma niebieskie i fioletowe podtony
dwa w jednym czyli róż i bronzer NYX w kolorze nr 12 Dare

jeśli chcę użyc go jako róż mieszam dwa różowe odcienie (prawy górny i środkowy) 
efekt na samej górze
dopóki nie zebrałam wszystkich w jedno miejsce, nie zdawałm sobie sprawy z ilości różów które mam 

większości używam bardzo regularnie
zestawienie wszystkich razem

Dziękuję za miłe słowa pod wczorajszym postem :* Czuję się odrobinkę lepiej. Zdaję sobie sprawę, że powrót do sił i całkowitego zdrowia zajmnie mi jeszcze dzień lub dwa. Jestem szczęśliwa wiedząc, że jesteście ze mną myślami ♥
Buziaki!

Bez kategorii

Gifty, prezenty, podarki (urodziny w walentyny)

Urodziny.
Ostatni rok z dwójką z przodu 🙂
Już nie taka pierwsza młodość, ale jeszcze nie starość..
Zamiast tortu robię mega michę z bitą śmietaną i drugą michę pełną truskawek i malin. 
W dorosłym świecie tak to bywa, że zazwyczaj nie czeka się ze wszystkimi prezentami do urodzinowego poranka 😉
Część prezentów już mam, używam i mało tego bardzo je lubię.
 Mój pierwszy ajfon w życiu. Serio. Od Męża. To smartfon, którego nazwałam ajfon 😉
Do tej pory miałam różową Motorolę, która przeżywszy lat 6 jest jeszcze w całkiem niezłym stanie 😉 ale nie robi szpiegowskich zdjęć..
Spójrzcie jak profesjonalnie nakleiłam ochronną folię na ekran.. Ciekawe czy ktoś kiedyś na świecie nakleił ten wynalazek bez bąbelków 😉
Lubię lawendowy kolor, więc nie miałam problemów z wyborem obudowy 🙂
Tę grupkę kupiłam sobie sama 🙂 Moja pierwsza baza pod cienie ever. Trzy rodzaje cieni wet’n’wild.
pojedyńczy 250A Sugar


kremowy beż Pixi
paletka Color Icon w kolorze Sweet As Candy
Nuszkis nie byłaby sobą, gdyby nie skontrolowała postępu sesji zdjęciowej
zaglądamy do torby The Body Shop 🙂
W The body Shop jest taki myk, że można wykupić za $10 kartę członkowską Love Your Body (czy cośtam podobnego). Karta ważna jest rok od dnia zakupu. Przy każdych zakupach w sklepie TBS albo na stronie www, posiadacze tej karty otrzymują 10% zniżki (nawet jeśli w sklepie i na stronie www są jakieś promocje- zawsze jest dodatkowe 10%) TBS daje każdemu posiadaczowi karty również prezent na urodziny wartości $10. Można sobie coś wybrać za dyszkę, albo zrobić większe zakupy i odjąć $10 z całej sumy. Na początku chciałam wybrać sobie coś większego, ale potem stwierdziłam, że jak się rozpędzę, to zrobi się niebezpiecznie 😉 Zdecydowałam, że nie przekroczę podarowanych mi przez TBS dziesięciu dolarów 🙂
Tu chciałam zaznaczyć, że według mnie dla kogoś mieszkającego w USA taka karta jest zbytkiem 😉 Z pewnością nie będę kupowała kolejnej za rok. Dlaczego?  Nie oszukujmy się, kosmetyki TBS są drogie. Szczególnie jak kupujemy je w firmowym sklepie. Przez internet dochodzą koszty wysyłki (chyba, że zamówienie będzie powyżej $50).
Teraz uwaga: ROSS, Marshalls, HomeGoods, TJ Maxx, Nordstrom Rack- wszystkie te outlety mają w swojej ofercie produkty The Body Shop. Produkty, które są przecenione przynajmniej 50%. Bum! 
Może są osoby, które namiętnie i natarczywie zaopatrują się we wszystkie TBSowe cuda.. Ja do nich nie należę 🙂
Niemniej jednak z przyjemnością skorzystałam z mojego prezentu 🙂
Pojechałam do najbliższego sklepu i wybrałam sobie….
dwa żele pod prysznic (były w promocji $5 każdy)
jako urodzinowy bonus dostałam kolejny żel pod prysznic i próbki
kwiatowy Moringa 
kremowy kokosowy (love forever uwielbiam, zastanawiam się, dlaczego nie wzięłam dwóch kokosowych..)
bonusowy White Musk
trzy próbki
truskawkowy scrub
zielona maseczka tea tree
biały różany krem do rąk
miła kartka urodzinowa 🙂
od  rodziców (dzięki Mamuś)
chusta 🙂 uwielbiam chusty!
cudne kolory 🙂
kiedys przebąkiwałam, że marzy mi się długi naszyjnik z lupą..
lupę już mam 🙂 resztę bez problemu dorobię 🙂
 złote kolczyki z miętą i łososiem 😉
love
I ostatnia niespodziewajaka 🙂
Dwa tygodnie temu słuchałam radia RMF (jedyne radio jakiego tu słucham- przez internet).
Podczas trwania POP listy słuchacze mogli wysyłać smsy na temat co ich wkurza i wygrywać płyty. 
Momentalnie się wkurzyłam, że nie mogę wysłać smsa do Polski. Wysłałam więc maila do pana Darka prowadzącego, że wkurza mnie, że nie mogę wysłać smsa o tym co mnie wkurza 😉
Pan Darek przeczytał mojego maila na antenie i powiedział, że wygrałam płytę 🙂 
Dzisiaj przyszła 🙂
Yeah! Będę miała czego słuchać w samochodzie 🙂
Jutro powinna przyjść lutowa Glam Bag.
W kolejnym poście poczęstuję Was moim nietortem 😉
Lubicie truskawki, maliny i bitą śmietanę?
Buziaki!
Bez kategorii

Scruby The Body Shop

Dwa scruby. Waniliowy i czekoladowy..
Zapachy przepyszne.
Spiced Vanilla

Świąteczno-zimowy limitowany zapach. Wanilia i delikatna nutka korzennych przypraw. Konsystencja balsamu do ciała z drobinkami ścierającymi.
Duża wydajność. Przy używaniu raz w tygodniu, opakowanie 200ml starczyło mi na dwa miesiące.
Drobinki są różnych rozmiarów i kolorów. 
Strasznie trudno było mi używać tego peelingu zgodnie z przeznaczeniem. Czułam się, jakbym używała balsamu do ciała pod prysznicem. Znalazłam na niego swój sposób.
Przed wejściem pod prysznic wcierałam peeling w całe ciało (suche) jak balsam peelingujący.
Potem wchodziłam pod strumień wody i zmywałam kosmetyk i drobinki peelingujące.
test nuszkisowy zdany 🙂
Polubiłam go, ale wolę zdecydowanie mocniejsze scruby- ten jest delikatny. Pozostawia skórę delikatnie pachnącą i nawilżoną.
skład
Chocomania
Uwielbiam zapach tej serii.
Dostaję obfitego ślinotoku.
Puszysty mus czekoladowy (słony jak nie wiem co- lizałam mimo ostrzeżeń na opakowaniu). Minusem jest to, że drobinki peelingujące bardzo szybko rozpuszczają się w kontakcie z wodą.
Scrub pozostawia delikatny, tłusty film na skórze.
używam go do przedramion (pelikanów), żeby zetrzeć ‘kaszkę’
skład
Lubię scruby z The Body Shop, ale cały czas poszukuje tego idealnego.
Buziaki!
Bez kategorii

mini mini haul

Byliśmy dzisiaj z mężem rozliczyć się z podatków. Zawsze jeździmy do innego miasta, bo tam mamy naszego ulubionego księgowego. Co roku z tej okazji odwiedzam kilka sklepów, których nie ma w mojej najbliższej okolicy.
Udało mi się upolować kilka miłych rzeczy.
odwiedziłam Trader Joe’s oraz Home Goods.
W Trader Joe’s kupiłam masło do ciała z olejkiem kokosowym. Wczoraj skończyłam moje ukochane kokosowe masło z The Body Shop 🙁
Słyszałam i czytałam wiele miłych słów o masełku z Trader Joe’s i postanowiłam dać mu szansę. Ostatecznie do kupna przekonała mnie nissiax83 wczorajszym postem o zakupie tegoż masła. W porównaniu do ceny z The Body Shop ($20) Trader Joe’s wypada znakomicie ($4,99).
dosyć spore opakowanie 227 gramów
bardzo podoba mi się rozwiązanie z otwieranym wieczkiem
masło jest białe i puszyste
miło pachnie w opakowaniu, ale na skórze po jakimś czasie zmienia zapach.. ciekawa jestem jak się spisze- dzisiaj zaczynam go używać..
W Home Goods kupiłam:
duże opakowanie włoskiego makaronu do canelloni
pewnie straczy na dwa pyszne obiadki (jeden mięsny i jeden serowy)
udało mi się również wyszukać żel pod prysznic do bardzo suchej skóry z mojej ulubionej serii z olejkiem z konopii (bardzo polubiłam krem do rąk z tej serii) z The Body Shop
w cudnej cenie $2
😀
Buziaki! 
Bez kategorii

Moje pierwsze DENKO!

Przyszedł czas na rozprawienie się z górą pustych opakowań, które zbierałam od rozpoczęcia działalności bloga. Zanim usłyszałam o projekcie denko moja łazienka tonęła w ‘kiedyś-tam-otwartych-i-nigdy-nie-skończonych’ kosmetykach. Po ogarnięciu idei denka stwierdziłam, że to całkiem słuszna koncepcja jest. Wzięłam się za kończenie wszystkich otwartych kosmetyków. Jestem w połowie 😉 Powoli ale bardzo sumiennie zużywam góre piętrzących się butelek, buteleczek, tubeczek i słoiczków. 
Oto pierwsza część zdenkowanych mazidełek i psikadełek:
 Przyjaciel moich włosów, pan John Frieda.
Tutaj same odżywki 🙂 Zazwyczaj kupuję komplet: szampon i odżywkę- zawsze szampon zużywam dwa razy szybciej a potem jestem prześladowana przez opakowania do połowy zużytych odżywek (zamiast dokupować same szampony.. ot mózg ze mnie).

 Seria sheer blonde (szampon dawno zużyty i wyrzucony)
nie zauważyłam jakiegoś cudownego działania tej linii.
Spray ‘go blonder’ ma zapach amoniaku i wody utlenionej, jego zadaniem jest rozjaśnianie włosów przy suszeniu (kontakcie z ciepłem) nie przypadł mi zbytnio do gustu, nie widziałam efektów..

Odżywkę root awakening używałam z szamponem z tej samej serii. Moje włosy lubią produkty Johna Friedy, są miękkie i dobrze odżywione, poprawia się kondycja skóry głowy.
Odżywkę full repair używałam z szamponem z tej samej serii. Mój absolutny faworyt, zniknęła szorstkość, włosy stały się gładkie i odżywione, miękkie i łatwiejsze do ujarzmienia.

 Antybakteryjne mydła w pianie Bath and Body Works.
Mój KWC w kategorii mydeł do rąk.

 Od lewej limonka i bazylia cudny, cutrusowo-ziołowy zapach.
W środku świeżo zebrane mandarynki słodki, cytrusowy zapach.
Po prawej świąteczna limitowanka z ubiegłego roku cytrusowa girlanda limonka i świerk-
zaopatrzyłam się w całkiem sporą ilość przy semi-annual sale w Bath & Body Works  ***KLIK***

Po lewej czekolada i mięta- niezbyt udany duet zapachowy.
W środku dziki wiciokrzew cudny, kwiatowy zapch lata.
Limonka i bazylia j.w.

 Małe i duże żele pod prysznic Bath and Body Works.




 Małe podrózne opakowania. Żele pod prysznic.
Od lewej Country Chic uwielbiam ten zapach (cytryna, grapefruit, gruszka, liście, jaśmin, malina, lilia, gardenia, kwiat pomarańczy) długo utrzymuje się na skórze.
W środku z serii ‘aromatherapy- sensual’ jasmine vanilla meh.. duszący zapach, męczył mnie.
Po prawej coconut lime breeze- następca wycofanego już zapachu ‘coconut lime verbena’, który był moim ulubieńcem, ten jest podobny, ale to nie to samo..
Po lewej z serii ‘aromatherapy- stress relief’ vanilla verbena hmmmm.. Totalnie bez szału. Cieniaskowy zapach.
Po prawej męski twilight woods- cudny, intensywny zapch wetiwerii pachnącej (afrodyzjak) i drewna mmmmmmmm 🙂

Dwa pudełka po płatkach kolagenowych pod oczy Dermactin- TS.
Rewelacyjnie odświeżające i kojące, niwelują opuchliznę i delikatnie rozjaśniają.
Zdecydowanie kupię kolejne opakowanie.

Rodzinka The Body Shop.




Dwa żele pod prysznic.
Po lewej love etc…. przyjemny zapach (jaśmin, wanilia, drzewo sandałowe).
Po prawej satsuma czyli mandarynka klementynka.. Nie przypadł mi do gustu- coś w nim było sztucznego i strasznie męczącego. Cieszę się, że już się skończył 🙂

Ochronny krem do rąk hemp hand protector z olejkiem z konopii indyjskich.
Polubiłam go bardzo jako krem do rąk na noc (zostawiał warstwę ochronną, która przeszkadzała mi w dzień). Wiele razy byłam budzona przez Nuszkisę, która wylizywała mi krem z dłoni a potem biegała, biegała, biegała, biegała do losowo wybranych pomieszczeń w domu donośnie przy tym bucząc.. U siebie skutków ubocznych używania nie zauważyłam 🙂

Taki chudak zrobił się z tubki, co dowodzi, że krem bardzo polubiłam 🙂

Tej dwójki nie zapomnę… Szampon i odżywka rainforest.. Ileż toto mi nerwów napsuło.. Ileż kołtunów na włosach wyprodukowało, ileż walki z rozczesywaniem spowodowało.. Totalny bubel! Jakbym zapytała moich włosów czy ponownie kupić im ten duet, pewnie odpowiedziałyby:
Nigdy więcej!

Chusteczki nawilżane różnego rodzaju i zastosowania.
Zielone simple bezzapachowe, antyalergiczne, delikatne; świetnie radzą sobie z tuszem, cieniami, kremami bb, pudrami i różami. Lubię również inne produkty tej marki.
Fioletowe pond’s z rumiankiem i białą herbatą- delikatnie perfumowane, dobrze radzą sobie z kosmetykami kolorowymi, nie mam zastrzeżeń.
Chusteczki odświeżające Cleanic znam i używam od lat. Zawsze kupuję zapas jak jestem w Polsce 🙂
Niezastąpione przy codziennym kontakcie z brudkiem i bakteriami, zawsze mam opakowanie w torebce.

Organix coconut milk odżywka (używałam razem z szamponem z tej serii) sulfate free.
Cudny, przecudny kokosowy zapach długo utrzymujący się na włosach.
Włosy są delikatne i mięciutkie jak kaczuszka i dobrze odżywione. Z pewnością wrócę do tej marki.

Do mojego denka dorzucił się również Mąż ze swoim żelem pod prysznic Old Spice Pure Sport.
Żel ma miły, męski zapach, który długo utrzymuje się na skórze.

 Żel i pianka do mycia twarzy.

 simple odświeżający żel do mycia twarzy. Bardzo delikatny, bezzapachowy i niesamowicie śliski w kontakcie ze skórą. Dobrze radził sobie ze zmywaniem kosmetyków kolorowych. Nie podrażnia oczu.

Lirene dermo program pianka myjąca do oczu i twarzy 20+. Kupiłam ją kiedy byłam jeszcze leniuszkiem i nie używałam płynów do demakijażu oczu. Zużyłam dwa opakowania i jestem pozytywnie nastawiona do tego wynalazku. Zawartość znajduje się w opakowaniu takim jak bita śmietana, wyciskamy delikatną piankę i nakładamy na zwilżoną twarz. Kosmetyk ten ma przyjemny zapach i nie podrażnia delikatnych okolic oczu. Świetnie radzi sobie z tuszem do rzęs i cieniami (nie używałam wtedy wodoodpornych tuszy i eyelinerów).

Zmywacz do paznokci porażka czyli equate bez acetonu (jest to marka własna sklepu WalMart). Gorszego zmywacza nie maiłam w życiu. Do zmycia lakieru ze wszystkich paznokci tym zmywaczem potrzebowałam ponad 10 wacików i 1/5 zawartości butelki (więc bardzo szybko go skończyłam). Nikomu nie polecam a sama mówię mu zdecydowane:

Nigdy więcej!

Próbki kremów BB.
Po prawej Maybelline odcień light/medium- moje pierwsze w życiu doświadczenie z kremami BB- bardzo polubiłam konsystencję i właściwości półkryjące (do tej pory nigdy nie używałam podkładów ani pudrów, ani niczego co miało pigment). Lekki krem, który nie tworzy efektu ‘maski’ (zawsze się obawiałam, że będzie widać inny kolor podkładu/pudru na twarzy).
SKIN79 komplet próbek kremów BB, które zamówiłam na Ebayu z Korei. Mój zachwyt był ogromny przy różowym kremie link do recenzji 🙂, który okazał się najlepszy z trzech azjatyckich próbek.

Próbka rozświetlającego kremu tonującego Vichy, która jest ze mną już wieki całe. Nieużywana od paru lat- tylko sobie leży, albo jest przekładana z kąta w kąt. Nie wiem dlaczego jej wcześniej nie wyrzuciłam, pewnie z sentymentu 🙂  To był krem- (wtedy myślałam, że to podkład 😉 którego użyłam do mojego makijażu ślubnego. Robiłam sama swój makijaż ślubny nie mając zielonego pojęcia o niczym: malowaniu, kolejności nakładania kosmetyków oraz kolorach, które najbardziej by mi pasowały. Totalny LOL/WTF. Na zdjęciach wyszłam jednak całkiem całkiem, więc działając intuicyjnie nie wyszło aż tak źle 🙂

Od lat jestem wierna lady Speed Stick. Zapach sparkling lime coconut nie porwał mnie wcale. Dezodorant spełnia swoje zadanie jak każdy tej marki. Następnym razem wybiorę jednak inny wariant zapachowy 🙂

Moja miłość ostatnich dwóch lat Dolce & Gabbana light blue. Lekki, letni zapach idealny w Kalifornii na każdą porę roku. Skończyła mi się mała, podróżna buteleczka (mam jeszcze połowę pełnowymiarowej 100ml). Zdecydowanie mój faworyt wśród zapachów.

 Miniaturki szmponów i odżywek do włosów.

 TRESemme ‘split remedy’ (seria na rozdwojone końcówki) popularna marka szamponów w US. Mają przyjemny zapach, dobrze radzą sobie z oczyszczaniem włosów z kosmetyków stylizujących. Nie zauważyłam jednak poprawy moich końcówek (czego można się spodziewać po dwóch użyciach) Możliwe, że dłuższe stosowanie poprawia stan włosów na końcach..

Pantene do włosów farbowanych (czyli jak najbardziej moich). Miły zapach, gęsta konsystencja. Również niewiele mogę powiedzieć o tym szamponie bo nie używałam go wystarczająco długo, żeby miał szansę zadziałać na moich włosach.

 Jednorazowe próbki szamponów i odżywek do włosów.
Grupa, o której nie mogę właściwie nic powiedzieć, bo czasami w takiej jednej saszetce jest za mało szamponu/odżywki, żeby dokładnie umyć moje włosy 😉

 Aveeno living color (szampon i odżywka do włosów farbowanych).
Po zużyciu próbek mam w planach kupić pełnowymiarowe opakowania bo lubię tę markę (znam balsamy do ciała i krem do rąk). Szampon i odżywka mają bardzo przyjemny zapach, moje włosy były miękkie i przyjemne w dotyku.

L’Oreal EverCreme sulfate free. Nawilżające produkty do włosów suchych. Jedne z największych saszetkowych próbek szamponowych (po 10ml). Starczylo idealnie na umycie mojej długości włosów. Szampon, odżywka i maska sprawiły, że moje włosy po jednym użyciu były zdecydowanie mniej suche i lepiej się układały. Całkiem prawdopodobne, że dam szansę całej pełnowymiarowej serii 🙂

Aveeno Baby bezzapachowy kojący krem z wyciągiem z owsa. Kupiłam go z myślą o mojej dziecinie- kilka razy go używałam przy delikatnych, ledwo widocznych wysypkach i wysuszonej skórze- rewelacja! Gorąco polecam wszytskim z mega suchą skórą (u siebie używałam na suche łokcie i na nogi po goleniu- natychmiastowa ulga). Same superlatywy.

To jest ciekawostka 🙂 Pacifica ‘tuscan blood orange’ body butter ze styczniowego Glam Bag KLIK; Masło do ciała w tubce- tu powinna zapalić się pierwsza lampka- heloł! Prawdziwe masło do ciała zazwyczaj jest za gęste na pakowanie go w tubkę. Powiedzmy sobie szczerze- to jest dosyć gęsty balsam do ciała. Zapach na poczatku jest bardzo ‘apteczny?’ ‘chemiczny?’ ‘sztuczny?’.  Kiedy minie pierwsze wrażenie pojawia się zapach faktycznej blood orange 🙂 który utrzymuje się na skórze około pół godziny i znika na zawsze…. smuteczek… nie polecam..

Mederma maść na blizny. Rewelacja, szczcerze polecam jeśli macie do niej dostęp. Wszystkie blizny i ślady po nuszkisowych-pazurkowych zadrapaniach potraktowane tą maścią zniknęły albo zbladły tak, że ich praktycznie nie ma. Potrzebna jest jednak systematyczność w stosowaniu! Ma miły zapach i jest w formie przeźroczystego żelu.

Dwa ostatnie opakowania, które nie należą do rodziny kosmetyków, ale zrobiły na mnie tak dobre wrażenie, że postanowiłam je zaprezentować.

 Woski do kominków z WalMartu, pisałam o nich TUTAJ. Mają intensywny zapach i są sporą konkurencją dla YC jeśli chodzi o wydajność i cenę 😉

Herbaciany mix firmy Celestial. 5 smaków w jednym opakowaniu (malina, brzoskwinia, owoce leśne, borówka, wiśnia); dla mnie najlepsze rozwiązanie ever 🙂
Jestem osobnikiem, któremu jeden smak herbaty szybko się nudzi, 5 rodzajów w jednym pudełeczku idealnie zaspokaja moją potrzebę różnorodności. Nie wyobrażam sobie wieczoru bez dwóch albo trzech kubków herbaty owocowej (oczywiście każy o innym smaku).

Ufffffff..
Koniec 🙂

Buziaki!!
                                 

Bez kategorii

Denko- preview

Już niedługo zapraszam na moje pierwsze denko!
A raczej DNO 🙂
Zbieram i zbieram i zbieram opakowania.
Jestem przeszczęśliwa, bo dzięki Wam i blogowi zaczęłam wreszcie kończyć wszystkie kosmetyki.
szybki look na opakowania 🙂
będzie długo i mam nadzieję, że detalicznie
nawet mąż się dorzucił 🙂
sporo próbek i mini podróżnych opakowań
Buziaki!
Bez kategorii

Zakupy! Home Goods i ROSS

Zakupy!
Najpierw ROSS:

Kolagenowe maski na całą twarz 🙂

Pierwszy raz spotkałam się z takimi całotwarzowymi wynalazkami. Do tej pory znałam tylko płatki kolagenowe pod oczy. 5 masek w cenie $4.99- skusiłam się. A jakże!

Dzisiaj jak dzieć mój zaśnie nałożę sobię maskę 🙂 Nie będę ryzykowała w dzień co by nie przestraszyć nikogo.

Jak się okazuje mam już płatki kolagenowe pod oczy z tej samej firmy 🙂
Lubię je, więc maskę też pewnie polubię.

Olejek arganowy do włosów.

Cena przystępna, $6.99 za 60 ml.

Lubie pompki. Szczególnie przy produktach do włosów. Olejek ma miły zapach, nie przetłuszcza włosów, ładnie je nabłyszcza. Stosowałam u siebie i u dzieciny mojej, która to włosięta ma chude i delikatne. Mam nadzieję, że z czasem zgęstnieją i zgrubną 🙂

************************

Następny sklep, który odwiedziłam to Home Goods. Sklep z wyposażeniem domu, gadżetami do kuchni i łazienki, smakołykami oraz jak się okazuje kosmetykami. I to nie byle jakimi 🙂 Do takich sklepów jak ROSS i Home Goods trafiają pełnowartościowe kosmetyki z końcówek kolekcji i sezonówki, które ustępują miejsca nowym wynalazkom. 
Oto co udało mi się upolować:
Trzy sztuki z The Body Shop 🙂
*Super mega nawilżający balsam do bardzo suchej skóry z olejem z konopii
*Żel pod prysznic Marokańska Róża
*Żel do mycia dziecięcia z wyciągiem z drzewa Buriti
Ceny miłe i przyjemne dla oka oraz portfela.
Żel z marokańską różą pachnie przecudnie.
Dzieciowy żel myjący będziemy używać dzisiaj pierwszy raz. Pachnie miło i delikatnie.
Przytulanie!
Bez kategorii

Kosmetyki!!! The Body Shop

Zabieram się do napisania tego posta od kilku dni. Dzisiaj nadszedł czas 🙂
Przed wyjazdem do Stockton dostałam moje pierwsze zamówienie z The Body Shop 🙂
Dwa miłe pudełka. Jedno z moim zamówieniem właściwym. Drugie z promocyjną torbą wypełnioną kosmetykami.

 zamówiłam też kartę członkowską The Body Shop, żeby móc korzystać z promocji, obniżek i prezentów 🙂
w jednym pudełku była torba, w drugim moje zamówienie

moje zamówienie:
mini szczotka do włosów
mini krem na dzień
5 mini masełek do ciała (mandarynka, grapefruit, shea, cytryna, truskawka)
czekoladowy żel pod prysznic
mini czekoladowy peeling
mini zestaw do włosów: szampon, odzywka, masło/maska, grzebień

koszt $30

zawartość torby:
masło do ciała z orzechem brazylijskim
krem do rąk z olejem z konopii
mini siateczkowa myjka do ciała
zel pod prysznic Satsuma (mandarynka)
kostka mydła Satsuma (mandarynka)
płyn do demakijażu oczu Rumianek
mini polerka do pięt
mini szczoteczka
mini krem na dzień
masło do ust Mango
miętowy peeling do stóp
miętowy balsam do stóp
antybakteryjny żel do dezynfekowania rąk Satsuma (mandarynka)
mini żel pod prysznic Love Etc
i oczywiście sama torba 🙂

koszt $30

wysyłka $0

Postanowiłam zabrać ze sobą część kosmetyków, żeby powoli je testować.

Oto co udało mi się ogarnąć:

*szczotka do włosów jak nabardziej nadaje się na wyjazdy, mała, poręczna, spełnia swoje zadanie
*żel pod prysznic ma miły zapach, zdecydowanie go kojarzę, ale nie mam pojęcia skąd..
Zestaw do włosów Rainforest Moisture z miodem.
cały zestaw pachnie miodem, zapach długo utrzymuje się na włosach, poręczny grzebyczek
nie jestem zachwycona szamponem i odżywką.. nic a nic.. po spłukaniu włosy nie chciały się rozczesać i były bardzo poplątane a ja smutna.. przeczytałam, że maskę można używać jako odżywkę bez spłukiwania i tylko dzięki wtartej w mokre włosy masce dało się je rozczesać, nie spłukiwałam jej, tylko wysuszyłam; włosy pozostały ładnie błyszczące i nie puszyły się

miętowy zestaw do pielęgnacju stóp..
*peeling jest miły w użyciu i miętowo pachnie, nie ma rewelacyjnych właściwości ścierających i jeśli ktoś ma problemy z twardymi piętami, lepiej niech sięgnie po pumeks albo inne specjalistyczne urządzenie
*balsam do stóp ma delikatny miętowy zapach, dosyć szybko się wchłania, ogólnie nie przepadam za balsamami do stóp, ten zdecydowanie mnie nie zachwycił

czekoladowy peeling do ciała.. mmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmm..

jestem zakochana w tym zapachu.. to wielkie wyróznienie, bo nie jestem wielbicielką słodkich nut w kosmetykach.. świetna konsystencja, niebiański zapach, rewelacyjnie nawilżona skóra po użyciu.. same plusy! jedyne czego żałuję- kupiłam za małe opakowanie 🙂
i ważna wiadomość–> ten peeling jest piekielnie słony 😀 tak tak, przyznaję się- lizałam go (nie polecam)
i miła wiadomość–> jeśli macie ochotę zjeść coś słodkiego- śmigajcie pod prysznic z peelingiem albo żelem z tej serii, sam zapach jest w stanie zaspokoić ochotę na słodycze 🙂 u mnie zadziałało 🙂

krem do rąk z olejem z konopii
balsam intensywnie nawilżający z olejem z konopii (dokupiłam tutaj w Stockton)

rewelacyjna seria do bardzo suchej skóry dłoni
stosuję na noc, bo nie lubię mieć żadnych specyfików na dłoniach w dzień
*krem zostawia ochronna warstwę, świetnie i długotrwale nawilża, ma miły zapach, lubię metalowe tubki 🙂
*balsam do mega suchej skóry stosuję również na dłonie i łokcie, rewelacyjnie nawilża
*masło do ust Mango- dziwny wynalazek 🙂 na początku mnie zachwyciło zapachem; mając pod nosem tak intensywny aromat mango, miałam wrażenie, że wszystko dookoła pachnie jak mango, z czasem zapach stał się przerażająco męczący, aż w końcu zrobiło mi się niedobrze.. sam balsam cudów nie zdziałał- zniknął z ust bardzo szybko (raczej się nie wchłonął, bo usta nie były odżywione)
*wygładzający krem na dzień Nutriganics- bardzo wygodne opakowanie z pompką, dobrze nawilża, idealny rozmiar na wyjazd i w podróż, niestety zapach jest dla mnie nie do wytrzymania.. nie wiem czym pachnie, ale mój nos tego nie znosi, po jakimś czasie zapach się na szczęście ulatnia
mini masełka do ciała w cyrusowych zapachach:
różowy grapefruit
słodka cytryna
Satsuma (mandarynka klementynka)
cóż ja mogę powiedzieć.. zawiodłam się troszkę..
zawsze byłam cytrusowa jeśli chodzi o zapachy.. zawsze.. dlatego bez zastanowienia zamówiłam wszytskie dostępne cytrusy, i cieszę się, że to małe opakowania..
*satsuma- strasznie intensywny i duszący zapach, konsystencja miła ale nie zachwycająca
*słodka cytryna- ciekawy zapach, delikatnie cytrusowy, konsystencja gęstego balsamu a nie masła do ciała
*różowy grapefruit- z całej trójki mój ulubiony, najbardziej oddający rzeczywistego grapefruita, dobra konsystencja, zapach utrzymuje się na skórze kilka godzin

*mini masło do ciała Shea (przyznam się, że używam go do twarzy na noc, bo gamoniowato zapomniałam kremu do twarzy na noc- nadaje się 🙂
*wcześniej kupione kokosowe masło do ciała

uwielbiam!! z czasem pokochałam zapach (o którym wcześniej pisałam, że jest zbyt “wytrawny”) rewelacyjna konsystencja, momentalnie się wchłania, pozostawia delikatny zapach przez wiele godzin, skóra jest nawilżona od prysznica do prysznica, mój zdecydowany faworyt z TBS
delikatny płyn do demakijażu oczu z rumiankiem- cudo, rewelacyjnie delikatny, nie podrażna, nie trzeba milion razy przecierać oka, żeby zetrzeć malowidła, bezzapachowy, do wszystkich rodzajów skóry, 
świetnie zmywa również puder 😀

Nauczyłam się, że lepiej jest poczekać na okazję powąchania kosmetyków przed kupnem. W moim przypadku to bardzo, bardzo ważne. Gdybym wcześniej wiedziała jak pachną cytrusowe masła do ciała i miodowa seria do włosów, z pewnością zamówiłabym w ich miejsce coś innego..
Pozostałe kosmetyki z przesyłki czekają na mnie w domu. Wrócę do Was z recenzją jak uda mi się je przetestować 🙂
Buziaki!!