Browsing Tag

recenzja

kosmetyki, przemyślenia, życie w USA

czary mary na suche włosy

Kilka tygodni temu pokazywałam Wam maskę do włosów Maui z agawą.

Używam jej kilka razy w tygodniu. Nakładam niewielką ilość na suche włosy rano, przed zrobieniem fryzury.

Włosy nie są już tak bardzo suche, nie kruszą się i nie puszą. Końcówki wyglądają znacznie lepiej. Włosy cudnie pachną i są miękkie.

Prawde mówiąc jeszcze nie używałam jej zgodnie z zaleceniem producenta, czyli jako maskę po umyciu włosów. Dla mnie świetnie się sprawdza jako codzienny balsam odżywiająco – odbudowujący.

Buziaki!

kosmetyki, przemyślenia, życie w USA

subskrypcyjny niewypał kosmetyczny

Lubię subskrypcyjne przesyłki. Czasami można trafić na fantastyczny kosmetyk. Można też trafić na kompletną porażkę..

Dzisiaj rano miałam w planach szybki i nieskomplikowany makijaż. Nie wiem co mnie podkusiło, ale sięgnęłam po jedną z maskar które dostałam w kosmetyczce Ipsy..

Z prostego makijażu zrobiło się skomplikowane czyszczenie twarzy z czarnych mazów i rozmazów..

Zawsze biorę poprawkę przy użyciu tuszu po raz pierwszy. Zazwyczaj tusz nie jest gęsty i bardzo trzeba się napracować żeby nałożyć go na rzęsy. Tak było również z tym delikwentem. BellaPierre Volume Lash Mascara (wersja wodoodporna) nieźle dała mi popalić.. Po kilku mozolnych minutach malowania, myślałam że najgorsze już za mną.. Nic bardziej mylnego..

Jakieś 10 minut po wyjściu z łazienki kichnęłam.. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdybym użyła innego tuszu..

Kiedy przechodziłam obok lustra i na siebie spojrzałam- autentycznie się przestraszyłam. Tusz odbił mi się we wszystkich możliwych miejscach wokół oczu. Byłam pewna, że po 10 minutach od zakończenia makijażu był zupełnie suchy.. Otóż nie.. Czysczenie twarzy zajęło mi kilka długich minut.. Czarne maziaje niezbyt chętnie znikały ze skóry..

To był mój pierwszy i ostatni makijaż tym tuszem.. Taka sytuacja.

witaj i żegnaj.. nie będę tęsknić.. 😉

Buziaki!

kosmetyki, życie w USA

koreańska maska węglowa

Dzisiaj znalazłam moment dla siebie i zrobiłam jedną z koreańskich maseczek, które kupiłam w TJ Maxxie. Wybrałam tę, która oczyszcza pory. 

Po dodaniu wody, zawartość opakowania miała konsystencję gęstej pasty, a po nałożeniu na twarz stężała i stała się sztywną, grubą maską. 

Po zdjęciu maski z twarzy, moja skóra sprawiała wrażenie ściągniętej i suchej- musiałam wielokrotnie spryskiwać ją wodą termalną.. Być może to jeden z efektów oczyszczania porów.. 

zawartość opakowania

instrukcja obsługi

dodałam 5 miarek wody

i rozrobiłam szpatułką

nakładanie szpatułką grubej warstwy

maska w akcji

wykorzystałam całe opakowanie

po 20 minutach

zdejmowanie

Pozostałości

Podsumowując:

nie jest to najlepszy kosmetyk pielęgnacyjny jaki miałam okazję nałożyć na moją buzię. Mam nadzieję, że wersja ujędrniająca pozostawi po sobie przyjemniejsze efekty.

Buziaki!

inspiracje, kosmetyki, życie w USA

najłatwiejszy manicure na świecie- imPRESS nails

Głęboko w pudełku z lakierami do paznokci znalazłam opakowanie moich niegdyś ulubionych imPRESS Nails. Alternatywa dla paznokci akrylowych i żelowych. Szybki i łatwy manicure na specjalne okazje albo na co dzień.. Idealny zamiennik klasycznego lakieru.

Mój kolor to klasyczny french o średniej długości. Nałożenie wszystkich 10 paznokci, razem z przygotowaniem płytki zajęło mi niecałe 5 minut.

2016-08-17 20.44.06

imPress

paznokcie mieszkają w opakowaniu przypominającym butelkę z lakierem

imPRESS

mamy do wyboru 12 różnych rozmiarów (razy dwa daje nam to 24 przyklejane paznokcie)

imPRESS

miałam do czynienia z kilkoma rodzajami tego typu paznokci, ale marka imPRESS jest zdecydowanie najlepsza

imPRESS french

prawa ręka

2016-08-17 20.43.16

imPRESS

z bardzo bliska..

 

imPRESS

tak wyglądają pazury w całej okazałości

imPRESS

moja płytka paznokci jest mała, więc zawsze zostają te największe..

imPRESS

każdy paznokcieć z tyłu pokryty jest cienką warstwą kleju/żelu ktrym jest przytwierdzany do naturalnego, odtłuszczonego paznokcia klej/żel nie niszczy płytki, jest łatwy w użyciu: łatwo się nakłada i łatwo się zdejmuje tył każdego paznokcia zabezpieczony jest folią ochronną, którą zdejmuje się bezpośrednio przed nałożeniem

imPress

instrukcja

imPRESS

bardziej szczegółowa instrukcja

imPRESS

imPRESS Vexed & Vicious

nazwa moich paznokci to Vexed & Vicious

Buziaki!

kosmetyki, przemyślenia

balsamujące chusteczki Pacifica

Zdziwiłam się kiedy pierwszy raz wpadły mi w ręce. Balsamujące chusteczki? Ciekawostka. Po krótkim zastanowieniu zdecydowałam się że je kupię. Wybrałam dwa zapachy, Blood Orange i Tahitian Gardenia.

Oto co o nich sądzę..

Pacifica Thaitian Gardenia wipes

niewielkie opakowanie z wygodnym otwarciem/zamknięciem

Pacifica

30 nawilżających chusteczek

Pacifica

tył opakowania i krótki opis

Pacifica towelettes

zamknięcie/otwarcie spełnia swoje zadanie i szczelnie chroni zawartość przed wysuszeniem

Pacifica

chusteczki wyglądają tak jak wszystkie inne nawilżane chusteczki, są białe i wilgotne 😉 mają przyjemny zapach (jak na Pacificę przystało)

Pacifica

jedna chusteczka jest w stanie ,doprowadzić do porządku’ stosunkowo niewielką powierzchnię skóry.. w moim przypadku jedna sztuka wystarcza na ‘nawilżenie’ jednej ręki- od ramienia do dłoni, albo połowy nogi-od stopy do kolana

Pacifica towelette

skóra po kontakcie z chusteczką jest bardzo delikatnie odświeżona i nawilżona, nie ma żadnej nieprzyjemnej warstwy ani uczucia lepkości.. nawilżenie utrzymuje się jakiś czas, ale nie oczekujmy cudów 😉 to tylko chusteczka a nie balsam czy masło do ciała..

Całkiem przydatna rzecz w torebce, ale w sumie można ją zastąpić miniaturką ulubionego balsamu czy masła do ciała 😉

Zaspokoiłam swoją ciekawość i raczej się nie zdecyduję na ponowny zakup tego typu chusteczek.. Zostanę przy miniaturkach balsamów, które zajmują mniej miejsca w torebce i zdecydowanie lepiej radzą sobie z nawilżaniem skóry.

Buziaki!

Bez kategorii

subskrypcyjni ulubieńcy kosmetyczni- twarz

Moje ulubione miniaturki do pielęgnacji twarzy, które znalazłam w subskrypcyjnych przesyłkach:

pięć wesołych tubek 🙂

to już moje drugie mini opakowanie żelu Neutrogeny
cudnie pachnie, bardzo dobrze zmywa makijaż, nie podrażnia i odświeża twarz
z białą herbatą i witaminą E

naturalny, mineralny balsam do twarzy do opalania SPF30
dobrze ochrania skórę twarzy przed słońcem, nie podrażnia, nie zapycha porów, nie zostawia białej warstwy na skórze
dobrze sprawdził się również na ramionach i dekolcie 🙂

SPF20, rozświetlanie, nwilżanie i delikatne krycie
bardzo przyjemny, nawilżający i delikatnie koloryzujący balsam do twarzy do opalania
lubię używać go jako rozświetlacza 🙂

rewelacyjny kwasowy peeling do warzy
nakładam odrobinę na wilgotną twarz i masuję kolistymi ruchami;
po chwili czuję jak pod palcami roluje mi się martwy naskórek 😀
 po spłukaniu chłodną wodą, twarz jest gładziutka i mięciutka jak pupa niemowlaka 🙂

jestem pod wielkim wrażeniem NUXE reve de miel
luksusowa konsystencja, luksusowe działanie, luksusowy zapach
uwielbiam używać tego żelu do mycia twarzy po ciężkim dniu- bardzo mnie relaksuje 🙂

Buziaki!

Bez kategorii

subskrypcyjni ulubieńcy kosmetyczni- ciało

Dwa moje ulubione kosmetyki do ciała, które znalazłam w subskrypcyjnych przesyłkach:

pachnace masło do ciała Harvey Prince i krem BB Jergens

gęste i bogate masło do ciała o zapachu Hello
długotrwale nawilża i pięknie pachnie kilka godzin
ta mała tubka starczyła mi na bardzo długo (i jeszcze troszkę zostało)

kem BB do ciała Jergens
ma delikatny beżowy kolor i mikro-drobinki rozświetlające
bardzo dobrze nawilża i poprawia kolor skóry
najczęściej używałam go do nóg

Buziaki!

Bez kategorii

subskrypcyjni ulubieńcy kosmetyczni- włosy

W tej grupie znalazły się cztery rzeczy (jest jeszcze piąta, która przypomniała mi się przed chwilką 😉

Dwa spraye solne, dwa kremy i olejek:

na zdjęciu brakuje kremu nabłyszczającego Fekkai, który uwielbiam <3

spray z solą morską John Frieda
po spryskaniu trzeba ‘wgnieść’ go we włosy i ułożyć zaplanowaną wcześniej fryzurę
‘fale’ i efekt ‘głowy po wyjściu z morza’ utrzymuje się u mnie cały dzień
plus cudny kokosowy zapach <3

kolejny solny spary o takim samym zastosowaniu i działaniu Octavio La Playa
również powoduje efekt wakacyjnych, plażowych, przeczesanych wiatrem włosów 🙂
pachnie jak typowy, fryzjerski kosmetyk

cudotwórca od Bumble and Bumble
krem, który skraca czas suszenia o połowę i nie obciąża włosów
jestem mega zadowolona i będę szukała pełnowymiarowego opakowania 🙂

olejek do włosów CoolWay
świetnie sprawdził się u mnie na końcówkach
ostatni ulubieniec od Fekkai
boski zapach i mega efekt błyszczących włosów
tylko trzeba bardzo bardzo uważać, bo zbyt dużo kremu bardzo obciąża i wręcz przetłuszcza włosy 🙁

Buziaki!

Bez kategorii

moje kremy do rąk: EOS, Gold Bond i Yves Rocher

Porównanie trzech kremów do rąk.
Jeden z nich jest moim ulubieńcem, drugi noszę w torebce jako koło ratunkowe a trzeci nie spełnił moich oczekiwań i jego kolej nadejdzie jak już nie będę miała nic innego pod ręką 😉

kokosowy Yves Rocher, kwiatowy EOS, wielozadaniowy Gold Bond

O EOSie pisałam tutaj: KLIK
O Gold Bond pisałam tutaj: KLIK
O Yves Rocher nie pisałam 😉

Mój ulubieniec:

Gold Bond ‘Ultimate Healing Hand Cream’

 Plusy:
+leczy i regeneruje skórę dłoni
+ma bogatą, gęstą konsystencję
+momentalnie się wchłania
+nie pozostawia tłustej warstwy
+jedna aplikacja starcza na kilka godzin
+bardzo przyjemny zapach
+wygodne opakowanie

Minusy:
nie znalazłam 🙂

Moje torebkowe ‘koło ratunkowe’:

EOS ‘Berry Blossom’

Plusy:
+ładny zapach
+ładne i wygodne opakowanie
+przyjemna konsystencja
+szybko się wchłania
+nawilża

Minusy:
-zostawia delikatnie tłustą warstwę na dłoniach
-nawilżenie nie jest długotrwałe

Krem, który powinien nazywać się mleczkiem do rąk:

Yves Rocher ‘Malaysian Coconut’

Plusy:
+kokosowy zapach

Minusy:
-lejąca, mleczkowa konststencja
-lepkość dłoni nawet po całkowitym wsmarowaniu
-bardzo krótkie uczucie nawilżenia
-opakowanie z zakrętką, która często spada i ucieka w zakamarki (wygodniejsze są opakowania z klapkowym otwarciem)

porównanie konsystencji

Buziaki!

Bez kategorii

czarne mydło afrykańskie z popiołu łupin kakaowca, skórek bananów i oleju palmowego

Zawsze ciekawiło mnie prawdziwe czarne mydło robione w afryce z popiołu i oleju. Te mydła, które oglądałam na blogach, o których czytałam opinie i czasami trafiałam w internecie nie zawsze miały zbyt wiele z nim wspólnego..
Robiąc jakiś czas temu zapas masła shea, zauważyłam, że w tym samym sklepie internetowym jest czarne mydło afrykańskie. Zamówiłam najmniejszą możliwą ilość na spróbowanie. 8 uncji (czyli niecałe 230 gramów).
Jestem cały czas w trakcie używania, ale mogę powiedzieć o nim parę słów.

spory, nieregularny kawałek

mydło było zapakowane w papier w którym ‘dojrzewało’ a potem zostało przechowywane i sprzedane

tak wyglądało zaraz po odwinięciu

Kilka słów ode mnie 🙂

Skład mydła:
*popiół z łupin kakaowca
*popiół ze skór plantanów (w sumie nie wiem czy ta odmiana banana ma swoją polską nazwę.. po angielsku to ‘plantain’)
*olej palmowy

Przed użyciem odkroiłam nieduży kawałek, żeby nie moczyć niepotrzebnie całego mydła.
W środku mydło ma konsystencję glicerynową- lekko przejrzystą z widocznymi zatopionymi w środku kawałeczkami popiołu, które maja właściwości peelingujące.

Zapach jest bardzo delikatny i naturalny. Troszkę ogniskowy, ale nie nieprzyjemny.
Mydło afrykańskie jest zdecydowanie bardziej miękkie niż wszystkie mydła jakich używałam dotychczas. Śmiało można rękami odrywać mniejsze kawałki i formować z nich dogodne dla siebie kształty.

Kolor nie jest czarny, tylko brązowy. Dokładnie widać wszystkie stałe składniki z których mydło zostało zrobione 🙂 Małe i duże kawałki popiołu.

Doskonale się pieni i świetnie radzi sobie z myciem. Bardzo kusi mnie żeby umyć nim włosy 🙂 I coś czuję, że to zrobię 😀
Ale trzeba uważać, bo bezpośrednie dotykanie włosów czarnym mydłem może nieciekawie się skończyć, bo jego konsystencja ma tendencje do wczepiania się we włosy. Najlepiej mocno namydlić dłonie i dopiero takimi spienionymi dłońmi myć włosy.

Ogólnie jestem zadowolona. Moja ciekawość została zaspokojona.
Może niedługo zdecyduje się na czarne mydło w formie pasty w słoiczku?

Buziaki!