Browsing Tag

przemyślenia

inspiracje, przemyślenia, życie w USA

pasta do zębów i samochód, czyli sekrety mechaników

Są pewne sekrety i cudowne sposoby o których się mówi w zamkniętych kręgach. Nie są zbyt popularne i powszechnie znane. A szkoda.. Jakiś czas temu mój bardzo sympatyczny znajomy mechanik samochodowy podzielił się ze mną jednym z takich cudownych sposobów.

Na drzwiach samochodu miałam niewielkie zadrapanie. Mój znajomy poradził mi, żebym przetarła je zwykłą pastą do zębów, a będzie wyglądało znacznie lepiej. Napomknął też, że pastą do zębów wyczyszczę na błysk światła i pozbędę się śladów starego kleju po nalepce.

Postanowiłam spróbować i udokumentować moje zmagania z pastą do zębów i samochodem.

Światło na zdjęciach jest niestety fatalne, bo na parkingu nie ma jasnego oświetlenia, a za czyszczenie zabrałam się wieczorem..

światła przed czyszczeniem (zdjęcie z lampą)

światła przed czyszczeniem (zdjęcie bez lampy)

najtańsza pasta jaka była w sklepie 😀

zaczynamy..

moon czyściłam na sucho

aż pasta zrobiła się sucha

wytarłam mokrą ściereczką

widaż zdecydowaną różnicę.. (zdjęcie bez lampy)

zdjęcie z lampą

ślad po starej nalepce, którego nijak nie mogłam się pozbyć (zdjęcie z lampą)

pasta w akcji

czar mary! nie ma kleju (zdjęcie z lampą)

zdjęcie bez lampy

moje narzędzia pracy 😀

Muszę przyznać, że jestem bardzo bardzo pozytywnie zaskoczona efektami. Pewnie za jakiś czas powtórzę zabieg czyszczenia świateł 🙂

Buziaki!

inspiracje, podróże, przemyślenia, życie w USA

długi weekend

Trwa długi weekend. Amerykanie świętują Memorial Day. Mamy wolny poniedziałek! Dzisiaj pierwszy raz od miesięcy nie nastawiłam rano budzika (Polska szkoła też ma wolne).. Nie było najlepszy pomysł (z budzikiem).. Obudziłam się cała obolała i z wielkimi opuchniętymi worami pod oczami.. Dramat jakiś. Nigdy więcej.

Na jutro nastawiam budzik XD

Poniżej zdjęcie z dzisiejszego spaceru:

Buziaki!

podróże, przemyślenia, życie w USA

California ScienCenter – dziewczynska wyprawa do muzeum nauki

Dzisiaj spędziliśmy z Dzieciną cały dzień w Museum of Science w Los Angeles. Dotykałyśmy każdego eksponatu, naciskałyśmy wszystkie guziki, kręciłyśmy wszystkimi korbkami i brałyśmy udział we wszystkich możliwych eksperymentach. Na zakończenie odwiedziłyśmy przepiękny różany ogród.

słuchałyśmy odgłosów zwierząt

budowłyśmy konstrukcje

dotykałyśmy wodnych roślin

oglądałyśmy ryby

i płetwonurków

i jeszcze więcej ryb

i rekiny

zapalałyśmy żarówki energią ‘rowerową’

Dziecina wspinała się po ściance

jak mały pajęczak

odpoczywałyśmy w różanym ogrodzie

Dziecina fikała koziołki

a ja wylegiwałam się na trawie

jarmarczna piłeczka z kolorowym ogonem – najlepsza zabawka

w drodze do samochodu

To był cudny dzień!

Buziaki!

kosmetyki, przemyślenia, życie w USA

subskrypcyjny niewypał kosmetyczny

Lubię subskrypcyjne przesyłki. Czasami można trafić na fantastyczny kosmetyk. Można też trafić na kompletną porażkę..

Dzisiaj rano miałam w planach szybki i nieskomplikowany makijaż. Nie wiem co mnie podkusiło, ale sięgnęłam po jedną z maskar które dostałam w kosmetyczce Ipsy..

Z prostego makijażu zrobiło się skomplikowane czyszczenie twarzy z czarnych mazów i rozmazów..

Zawsze biorę poprawkę przy użyciu tuszu po raz pierwszy. Zazwyczaj tusz nie jest gęsty i bardzo trzeba się napracować żeby nałożyć go na rzęsy. Tak było również z tym delikwentem. BellaPierre Volume Lash Mascara (wersja wodoodporna) nieźle dała mi popalić.. Po kilku mozolnych minutach malowania, myślałam że najgorsze już za mną.. Nic bardziej mylnego..

Jakieś 10 minut po wyjściu z łazienki kichnęłam.. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdybym użyła innego tuszu..

Kiedy przechodziłam obok lustra i na siebie spojrzałam- autentycznie się przestraszyłam. Tusz odbił mi się we wszystkich możliwych miejscach wokół oczu. Byłam pewna, że po 10 minutach od zakończenia makijażu był zupełnie suchy.. Otóż nie.. Czysczenie twarzy zajęło mi kilka długich minut.. Czarne maziaje niezbyt chętnie znikały ze skóry..

To był mój pierwszy i ostatni makijaż tym tuszem.. Taka sytuacja.

witaj i żegnaj.. nie będę tęsknić.. 😉

Buziaki!

przemyślenia, życie w USA

nowe zdobycze książkowe

Dzisiaj do Polskiej Szkoły dotarły książki od ludzi, którzy przy przeprowadzce postanowili, że zamiast je wyrzucać, lepiej oddać je w inne ręce. Uwielbiam takie okazje. W naszej niewielkiej poskiej społeczności takie akcje trwają bardzo krótko i jest wielu chętnych do przygarnięcia polskich książek.. Udało mi się wybrać kilka pozycji:

Buziaki!

kosmetyki, życie w USA

marcowa Sephora Play!

Dzisiaj znalazłam w skrzynce moją marcową przesyłkę od Sephory.

Glow Your Own Way

zawartość

GlamGlow Benefit Josie Maran

Bobbi Brown Living Proof Chloè

moje miniaturki

rozświetlający krem z arganem Josie Maran

rozświetlający krem nawilżający GlamGlow

spray do włosów dodający objętości Living Proof

cień do powiek w kremie Bobbi Brown w kolorze Golden Pink

rozświetlacz w sztyfcie Benefit Watt’s Up!

krem w kontakcie ze skórą zamienia się w puder (co to za czary?)

zapach Chloé Fleur de Parfum

od góry: Josie Maran, GlamGlow, Benefit, Bobbi Brown

Buziaki!