Browsing Tag

plaża

Bez kategorii

ognisko na plaży po amerykańsku

Dzisiaj świętowaliśmy zakończenie roku szkolnego w polskiej szkole. Wieczorem, po apelu i wszystkich uroczystościach spotkaliśmy się na plaży na ognisku (w specjalnie wydzielonych do tego miejscach). Jest nas spora grupa polaków (rodziców i dzieciaków z przedszkola i klas 0-8).
Bardzo miło spędzony dzień i wieczór. Gry, zabawy, piosenki, pieczenie kiełbasek i jedzenie amerykańskich s’mores (pianek marshmallow, grahamowych krakersów i czekolady).
Moja Dziecina dopiero zaczyna naukę w tej szkole i cieszę się, że przed nami jeszcze kilka ładnych lat takich spotkań 🙂

podstawowy i obowiązkowy zestaw na amerykańskie ognisko
pianka, czekolada i grahamowe ciacho

s’more mojej Dzieciny 🙂
przyznaję się- nie spróbowałam (za słodkie i nie lubię czekolady Hershey’s)
mój plażowy zbiór

lubie takie muszle 🙂

a to maluszki

mmmmmm 🙂 kiełbaski (co prawda nie takie dobre jak w Polsce.. ale upieczone były ok 😉

zachód słońca

nasz znak rozpoznawczy- polską ekipę widać z daleka

po zmroku

Buziaki!

Bez kategorii

dzień na plaży- zima w Kalifornii

Dzisiaj było 28 stopni 🙂 więc postanowiliśmy pojechać na plażę nad ocean.
Było cudnie i gorąco. Cały czas jest zima, więc nie było aż takich wielkich tłumów nad wodą 😉
Zapowiada się bardzo słoneczny i ciepły tydzień i coś czuję, że będziemy częściej jeździć w tamte rejony. (musze kupić kremy z wysoką ochroną przeciwsłoneczną)

muszelki

zbierane żeby ozdobić zamek z piasku

molo i statki na horyzoncie

fale były dzisiaj małe

🙂

nieduży wiatr to i ocean spokojny 😉

bardzo zimna woda
moje białe jak mąka nogi odbijały promienie słoneczne tak bardzo, że ludzie mrużyli oczy 😀

nasz sprzęt

nasze dzieło

🙂

Buziaki!

Bez kategorii

Labor Day- spacer po przystani Long Beach

W długi weekend (pierwszy poniedziałek września to w USA święto pracy- Labor Day- dzień wolny) wybraliśmy się na rodzinny spacer. W upalne dni (od dwóch tygodni jest codziennie około 40 stopni) najlepiej odwiedzić miejsca, gdzie jest odrobinę chłodniej. Poszliśmy w stronę oceanu i przystani. Marina to jedna z wielu atrakcji turystycznych Long Beach. Jest tam latarnia morska, małe molo, kilka deptaków, przystań jachtowa i nabrzeże z którego w ocean wypływają łódki i małe promy z kórych można przy odrobinie szczęścia wypatrzeć wieloryby. Niedaleko jest również Aquarium of the Pacific czyli spore centrum wodne w którym można zobaczyć żywe zwierzęta morskie (rekiny, płaszczki, ryby, zółwie, kraby, meduzy, foki itp) i lądowe (egzotyczne papugi i inne ptaki, żółwie lądowe, wydry, gady, płazy itp)
My wybralismy się na spacer po deptakach, odwiedziliśmy nabrzeże oraz latarnię morską.

The Pike to takie małe centrum rozrywkowe z restauracjami, knajpkami, kinem i klubami

jest też diabelski młyn 🙂

jedna z wielu restauracji- Bubba Gump Shrimp- miejsce gdzie na okrągło leci film ‘Forrest Gump’ a przed wejściem można sobie zrobić zdjęcie z walizką, pudełkiem czekoladek i ‘wejść w buty’ Forresta 😀

przystań łódkowa

deptaki

w tle stoją na trawie stoliki przy których można zorganizować piknik albo zjeść lanczyk

latarnia morska na wzgórzu

jest to normalnie funkcjonująca latarnia, która świeci w nocy

podobna do Titanica Queen Mary a za nią jeden ze statków wycieczkowych

druga strona kanału

kolorowy mini-prom wypływający w ocean a w tle wysokie budynki Long Beach

deptak

latarnia i Queen Mary

kramiki z pamiątkami

amerykańskie jedzonko

🙂

ludzie czekający na łódkę

artysta karykaturzysta

jakoś nigdy nie miałam ochoty na taką ‘pamiątkę’ 🙂

z Dzieciną

tatuś z Dzieciną

restauracyjny prom, który wypływa wieczorami na czas romantycznych kolacji 🙂

przytulałam palmę 😉

drzewo z kolczastym pniem, którego nie przytulałam 😉

banany 🙂

w drodze powrotnej mijaliśmy miejsce moich spacerów z wózkiem..
o losie.. ile ja tutaj kilometów zrobiłam trzy lata temu 😀

Buziaki!

Bez kategorii

popołudnie nad oceanem- spacer w Seal Beach

Co weekend staramy się spędzać czas rodzinnie na świeżym powietrzu. Najczęściej wybieramy się do parku na plac zabaw z Dzieciną albo na spacer po plaży nad oceanem.
Tym razem wybraliśmy się na plażę. Najlepszą porą na specer jest popołudnie. Słońce nie świeci już tak mocno, ale nadal jest bardzo bardzo ciepło. Nie bierzemy koców, leżaków parasola ani wiaderka z łopatką i foremkami 🙂 Do plecaka pakujemy wodę, owoce, duży ręcznik i ubrania na zmianę dla Dzieciny, bo zawsze jakimś cudem pod koniec wyprawy jest przemoknięta do suchej nitki 😀
Tym razem bardzo bardzo wiało i nawet jakbyśmy chcieli posiedzieć na kocu- po 10 minutach bylibyśmy obklejeni piaskiem jak rodzinka piaskowych bałwanów 😉
Zapraszam Was na krótką i wietrzną wyprawę brzegiem oceanu:

ogromny wiatr to raj dla kite-surferów (śmiałków, którzy podłączeni do ogromnych latawców śmigają po grzbietach fal na deskach)

plażowa roślinka

dwie i pół godziny przed zachodem słońca

molo

za taką bladość nóg na plaży powinni wlepiać mandaty 😉

cały czas trzymałam kapelusz jedna ręką 😉

na horyzoncie statki na kotwicy

śladami męża
Dziecina szła w wodzie 😀

rodzinne zdjęcie 😀

🙂

domki nad oceanem

pomarańczowe drzewko

prawdziwa- najprawdziwsza plumeria (taka jak na Hawajach)
te pod moim budynkiem to też plumerie, ale inna odmiana..

uwielbiam ten zapach
love bardzo

lawenda

dalie

 Long Beach

sąsiedzki kocurek- pan okolicy- samiec alfa
mieszka w domu sąsiadującym z naszym budynkiem
adorator Nuszkisławy- wiosną przychodził pod nasze okna i śpiewał serenady
Nuszkis odrzuciła zaloty, a pan kocur z zemsty spazurkował nam moskitierę w oknie- teraz mamy dwie duże dziury przez które wlatują muchy do domu..
taka sytuacja 😀

Buziaki!

Bez kategorii

sobota nad oceanem- plaża w Seal Beach

Spędziliśmy dzisiaj dzień na plaży. Pogoda była cudna.
Delikatny wiatr, ciepłe słoneczko i małe chmurki co jakiś czas 🙂
Zazwyczaj jeździmy na plażę do Seal Beach. W Long Beach, w którym mieszkamy też jest plaża, ale jej stan czytości pozostawia wiele do życzenia ze względu na bliską odległość portu i wysp wiertniczych, na których są pompy wydobywające ropę naftową.

Na plaży spędziliśmy prawie 3 godziny. Wygrzaliśmy się na słoneczku, pomoczyliśmy nogi w oceanie i zbudowaliśmy wielką fortecę z piasku. Wszyscy zabezpieczyliśmy się SPF 50 😀

jedno z wielu wejść na plażę

kępki palm i wydmy

po drodze minęliśmy wielki gąszcz kaktusów

plaża jest szeroka 🙂

i dłuuuuuga (od wejścia do oceanu jest kilkaset metrów)

ocean

znalazłam mój nowy ukochany zapach 😀
Escada Taj Sunset
dlaczego ja zawsze muszę pokochać limitowane serie, które już nie są kontynuowane? :{

pani ratowniczka biegała zwinnie po brzegu

znalazło się kilku niskofalowych surferów

🙂

parasol chronił naszą wodę i owoce przed słoneczkiem

śliweczka
z dzieciństwa pamiętam, że na plaży często jedliśmy kanapki i całe pomidory, które gryźliśmy jak jabłka 🙂

niebo

🙂

fale
mika na piasku wyglądała jak rozsypany złoty pył

z czasem plaża zapełniła się wygrzewaczami słonecznymi

nieodłączny plażowy sprzęt

serduszko dla Was 🙂

nasza rodzinna forteca (budowaliśmy wszyscy 🙂

kwiatuszki w drodze powrotnej

cudne 

aż miło idzie się taką alejką

ta roślinka ma małe białe kwiatuszki a te czerwone niby płatki to liście (są czerwone, żeby wabić owady, które nie przyleciałyby do małych białych niepozornych kwiatuszków)

piękne hortensje

cudne różowe kwiatki na długich wiotkich łodyżkach (sukulenty)
nie zrywałam- trzymałam tylko do zdjęcia, bo silny wiatr nie pozwalał łapać ostrości 😀

alejka w całej okazałości

ozdobny wianek na bramkę zrobiony z podłoża z którego wyrastają żywe sukulenty
rewelacyjny pomysł 🙂

sukulentowy mini ogródek

Buziaki!