Browsing Tag

niespodzianka

przemyślenia, życie w USA

weekendowa niespodzianka

Mamy w USA długi weekend. Wolny poniedziałek, święto pracy – Labor Day. Pogoda strasznie daje w kość. Ponad 40 stopni, wiatru jak na lekarstwo. Klimatyzacja, wiatraki, wachlarze, zimna woda..

Dzisiaj po południu, nagle coś zaczęło szumieć za oknem.. Zupełnie niespodziewanie zaczął padać całkiem obfity deszcz. Uwielbiam taką pogodę! Padało dobrą godzinę. Powietrze odrobinę się oczyściło.. Siedziałyśmy z Dzieciną na dworze i czytałyśmy książkę.

Teraz jest późny wieczór, jestem na dworze i czuję że znowu robi się gorąco.. Taka sytuacja.. Kalifornijskie lato najupalniejsze jest we wrześniu..

Buziaki!

shopping, życie w USA

butowe zakupy i mega niespodzianka w Nordstrom Rack

Dzisiaj byłam w sklepie Nordstrom Rack. Jest to obecnie moje najulubieńsze miejsce w którym kupuję buty. Dzisiejsza wyprawa była właśnie z myślą o butach. W oko wpadło mi bardzo bardzo dużo par, ale ostatecznie wybrałam trzy. Wszystkie skórzane i wszystkie bardzo mocno przecenione.

Brązowe, lekko kowbojskie kozaki, czarne szpilki i czarne botki z odkrytymi palcami. Te ostatnie były najdroższe, ale przy kasie spotkała mnie najlepsza (jak dotąd) cenowa niespodzianka odkąd mieszkam w USA.

 

buty shoes

wesoła gromadka

Vince Camuto

czarne, skórzane szpilki Vince Camuto

Vince Camuto shoes

z profilu

Vince Camuto shoes

cena

Vince Camuto shoes

skórzane zamszowe botki Vince Camuto

Vince Camuto shoes

z profilu

Vince Camuto shoes

cena na butach (przy kasie czekała mnie nie lada niespodzianka)

leather shoes

kozaki

leather shoes

takie trochę kowbojskie

leather shoes

cena

Nordstrom Rack receipt

zazwyczaj nie pokazuję rachunków, ale ten jest wyjątkowy 🙂 za czarne zamszowe buty zapłaciłam jednego centa O.o do teraz nie mogę wyjść z podziwu..

Uwielbiam takie niespodzianki 🙂

Buziaki!

Bez kategorii

o zmęczeniu i trzydniowym maratonie oponowym

Dzisiaj będzie krótko..
Jestem kompletnie wykończona i zmęczona. Są czasami takie dni, kiedy wszystko się kumuluje i nawarstwia. Ten poniedziałek taki właśnie był. Niespodziewany nawał pracy i obowiązków, pierwszy dzień okresu (spodziewany 😉 kolejny etap rośnięcia zęba mądrości (na szczęście ostatniego zęba) i ciąg dalszy maratonu z gwoździem i łataniem opony.
Tematów nawału pracy, okresu i zęba nie muszę rozwijać, bo wiadomo o co chodzi..
Z prawą tylną oponą mam przygody od połowy zeszłego tygodnia. Najechałam na jakiś gwóźdź. Zdarza się. Na desce rozdzielczej zapaliła się taka oto lampka, głosząca spadek ciśnienia/powietrza/atmosfery/generalnie tego czym pompuje się opony w samochodzie:

to pomarańczowe coś, z wykrzyknikiem w środku, po prawej stronie pod prędkościomierzem

Codziennie dopompowywałam powietrze, żeby móc jeździć, bo wiedziałam, że dopiero w sobotę będę miała czas jechać do serwisu na naprawę.
W sobotę pojechałam do serwisu opon. Mili panowie zdjęli koło, wyjęli gwoździa i załatali dziurkę. Usługa za darmo w ramach gwarancji. Pojechałam do domu cała szczęśliwa, że już nie mam problemu.

W niedzielę rano jechaliśmy do znajomych, żeby nasze dzieciaki spędziły razem czas. W drodze zapaliła się pomarańczowa lampka z wykrzyknikiem w środku.. Trochę się zdziwiłam, bo przecież wczoraj mili panowie naprawili koło.. Stwierdziłam, że wrócę i pozwolę miłym panom zerknąć na koło jeszcze raz, bo może coś przeoczyli. (w Stanach prawie wszystko jest otwarte 7 dni w tygodniu- serwis oponowy również)
Pojechałam i wytłumaczyłam w czym rzecz. Miły pan się zdziwił, że cały czas jest jest coś nie tak i wziął samochód na warsztat. Siedziałam w poczekalni dwie godziny. Przez ten czas z samochodu zostały zdjęte wszystkie koła, a resory, zawieszenie i osie zostały sprawdzone.. Po godzine i czterdziestu pięciu minutach mili panowie postanowili sprawdzić jeszcze raz oponę, która naprawiali dzień wcześniej.. Okazało się, że mają nowego pracownika, któremu naprawa nie wyszła całkiem dobrze..
Ehhhh.. No zdarza się.. Nawet nie byłam zła.. Bardzo przeprosili, naprawili za darmo w ramach gwarancji i zaoferowali bonusową wymianę oleju. OK. Odjechałam do domu z naprawionym kołem. (pomarańczowa lampka z wykrzyknikiem przestała się świecić).

W poniedziałek rano wsiadłam do samochodu i pierwszą rzecz jaka rzuciła mi się w oczy była jakże mi znajoma pomarańczowa lampka z wykrzyknikiem.. Wyszłam z samochodu, głęboko odetchnęłam, dopompowałam koło i ruszyłam w drogę. Dzień był bardzo intensywny i męczący. Wiedziałam, że dopiero wieczorem będę miała czas na odwiedzenie miłych panów od opon.
Kiedy dotarłam do serwisu, było pół godziny do zamknięcia. Miły pan przetarł oczy na mój widok 😉 (a ja przetarłam oczy ze zmęczenia 😉
Po dogłębnym zbadaniu opony okazało się, że gwóźdź dokonał znacznie większych zniszczeń niż się wszyscy spodziewali. Opona była oryginalna, nie wymieniana od produkcji samochodu (czyli około 9 lat) i jej wiek i zużycie też niestety zaważyły na sytuacji. Jedynym wyjściem jakie mi zostało to wymiana obu tylnych opon na nowe (bo opony trzeba wymieniać parami).

Teraz mam nowe, świeżutkie opony i idę spać z nadzieją, że jutro rano po wejściu do samochodu i przekręceniu kluczyka w stacyjce nie przywita mnie żadna pomarańczowa lampka z wykrzyknikiem..

Buziaki!

Bez kategorii

jestem hardkorem- czyli o tym jak smakują koniki polne

Każdy ma swoją listę rzeczy, które chciałby w życiu, poczuć, przeżyć, doświadczyć i spróbować.
Po angielsku nazywa się to Bucket List (w internetach znalazłam polski odpowiednik jako ‘lista rzeczy do zrobienia przed śmiercią’).
Jednym z wielu punktów na mojej Bucket List było spróbowanie dobrze przyrządzonych robaków. Na początek jakichś małych. Nie jestem aż takim hardkorem żeby od razu rzucać się na głęboką wodę i jeść turkucie podjadki albo żuki czy chrabąszcze wodne 😉
Dzisiaj miałam przyjemność uczestniczyć w meksykańskim obiedzie z okazji Dia de la Candelaria (odpowiednik polskiego katolickiego święta Matki Bożej Gromnicznej/ Ofiarowania Pańskiego). Meksykanie są bardzo wierzącym narodem i wszystkie święta obchodzą bardzo hucznie i z odpowiednią oprawą.
Oprócz przepysznych tradycyjnych meksykańskich potraw spróbowałam koników polnych.

Te, które jadłam były smażone na głębokim tłuszczu z dużą ilością suszonej papryki, soli i pieprzu. Przed podaniem zostały skropione sokiem ze świeżo wyciśniętej limonki.
Jak smakują koniki polne?
Są chrupiące, słone, troszkę pikantne od papryki i pieprzu, z wyraźnym posmakiem limonki.
Nie wiem jaki smak mają same w sobie. Dzisiaj czułam jedynie smak przypraw i delikatną chrupkość.

Badzo bardzo ciekawe doświadczenie. Cieszę się, że miałam okazję zjeść coś tak dziwnego i zrealizować jeden z punktów z mojej listy.
Buziaki!

Bez kategorii

moja recepta na pierwszy milion

Pierwszy milion! WOW! Nie ukrywam, że bardzo na niego czekałam.

W moim przypadku recepta na pierwszy milion odwiedzin na blogu to między innymi:
* 1134 posty
* ponad 3 lata pisania bloga
* codzienne publikacje
* setki godzin spędzonych przed komputerem
* tutoriale DIY z różnych dziedzin (na blogu i na YouTube)
* niezliczone ilości zdjęć ze sklepów
* osobiste przemyślenia na bardzo różne tematy

przemiły widok za samego rana 🙂

Dziękuję Wam moi drodzy czytelnicy za odwiedziny, komentarze i obecność.
Gdyby nie Wy, nie byłoby tego bloga.
Buziaki!

Bez kategorii

bardzo miła zapachowa niespodzianka- zamówiłam jedną miniaturkę a dostałam pięć :)

Dzisiaj przyszło moje zamówienie. Zamarzył mi się bardzo ciężki, zimowy zapach. Znam go bardzo dobrze, bo pachniała nim moja przemiła korepetytorka od języka angielskiego (pozdrowienia Aniu). Kenzo Jungle Elephant. Zamówiłam najmniejszą wersję 5ml.
Bardzo się zdziwiłam przy otwieraniu zamówienia, kiedy zamiast jednej minaiturki, zobaczyłam aż 5! Taka przedświąteczna niespodzianka 🙂

pachnący zestaw niespodziewajkowy

jedna z buteleczek rozlała się w transporcie 🙁

mój zamówiony zapach- Kenzo Jungle
nuty zapachowe: goździk, kardamon, wanilia, lukrecja, kminek, mango, kmin, bursztyn, paczula, ylang-ylang, heliotrop,  pomarańcza, magnolia

L’Eau par Kenzo miałam tę miniaturkę (ten zapach zawsze kojarzy mi się z lotami samolotem bo zawsze, ale to zawsze znajdzie sie jakaś pasażerka, która pachnie tymi perfumami 😉
nuty zapachowe: lilia wodna, trzcina, mięta, bez, pieprz, cedr, pomarańcza, różowy pieprz, amarylis, piżmo, fiołek, wanilia róża

ten zapach wylał się całkowicie w transporcie, i niestety nie mam okazji go wypróbować na mojej skórze, ale pudełeczko pachnie bardzo przyjemnie 😉
nuty zapachowe: konwalia, zieleń, hiacynt, jaśmin, piwonia, piżmo, drzewo sandałowe

Flower by Kenzo czyli bardzo, bardzo pudrowy zapach (nie moja bajka, ale staram się przestawić 😉
nuty zapachowe: fiołek, róża, wanilia, piżmo, żywica, kadzidło, kwiat tarniny, jaśmin, czarna porzeczka, pomarańcza

Kenzo Amour, moja pierwsza styczność z tym zapachem- dopiero go poznaję
nuty zapachowe: wanilia, ryż, plumeria, piżmo, kwiat wiśni, heliotrop, kadzidło, herbata, drewno

bardzo lubię takie niespodzianki, bardzo poprawiają humor po niezbyt udanym, stresującym dniu..

Buziaki!

Bez kategorii

zdjęciowy post koszykówkowy- mój pierwszy mecz NBA

Wczoraj obiecałam, że pokażę Wam zdjęcia z mojego pierwszego meczu NBA.
Zapraszam na halę Staples w Los Angeles 🙂

Staples Center

pierwsze zdjęcie parkietu zaraz po wejściu na trybuny

and boiskiem zawieszona jest wielka konstrukcja z ogromnymi telebimami, na których widać mecz

tuż przy naszych miejscach 🙂

chwilę przed wejściem drużyn na boisko

rozgrzewka (w białych bluzach LA Lakers)

w niebieskich bluzach Detroit Pistons

obok nas były wydzielone miejsca dla prasy

przy wejściu każdy dostał czapkę 

trybuny powoli się zapełniają

przed meczem został zagrany hymn Francji 

jako drugi został odśpiewany hymn USA

nad parkietem opadła ogromna biała płachta i zostały wyświetlone miłe momenty drużyny LA Lakers

jedna z młodszych kibicek na meczu 😉

pełne trybuny 🙂

chłopaki grają

w trzeciej kwarcie, kiedy drużyny zmieniły się stronami na boisku (i do bliższego nas kosza zaczęli rzucać przeciwnicy) dostaliśmy takie dmuchane pałki, które przy uderzaniu o siebie wydają głośne, przeszkadzające i rozpraszające dźwięki

siedzieliśmy za koszem 🙂

nie wiem gdzię patrzyłam częściej, na boisko, czy na ekran 😉 tu i tu było widać tak samo dobrze

selfie z przeszkadzaczami

zawodnicy z bliska 😉

Wrażenia z meczu bardzo pozytywne 🙂 Świetna atmosfera, miłe towarzystwo i ciekawa gra. Najgłośniejszym kibicem z naszej rodzinnej trójki okazała się Dziecina 😀
Mecz skończył się wynikiem 97:85 dla LA Lakers.
Buziaki!

Bez kategorii

drugie miejsce sierpniowych przesyłek kosmetycznych- Ipsy

Sierpniowa zawartość kosmetyczki Glam Bag:

ceratowa kosmetyczka w czarno białą pepitkę z różowym zamkiem

sierpnowy temat: ‘prep school’

zawartość

lakier do paznokci Aila w brązowym kolorze

Mister Pookies

olejek arganowy do włosów

Mark Anthony
bardzo podoba mi się jego zapach 🙂

mleczko do demakijażu Juice Beauty

naturalna pomadka Noyah

w kolorze Desert Rose

mała poręczna próbka

kredka do ust i oczu Luxe Doubler w kolorze ‘Wine”

pomadka i kredka

Buziaki!

Bez kategorii

najlepiej wydane $7 w tym miesiącu, czyli Target Beauty Box

Większość Waszych głosów pod wczorajszym postem zdobyło pudełko Target.
Moim zdaniem Target oferuje jedno z najlepszych pudełek kosmetycznych jakie można zamówić w USA w tak niskiej cenie. Nie jest to regularna, comiesięczna subskrypcja i na każde pudełko trzeba ‘polować’. W ciągu roku Target przygotowuje 4 pudełka.
W tym kwartale jestem zachwycona 🙂

po otwarciu znalazłam kartę informacyjną

opis kosmetyków i kupon na $3

zawartość <3

pełnowymiarowa, ogromna tuba z migdałowo-morelową maską do włosów Clairol

1 godzinna kuracja wybielajaca zęby Crest

dwufazowa mgiełka do włosów Fekkai  chroniąca przed słońcem

tonik i lekki balsam do twarzy OLAY

pełnowymiarowa maskara ‘The Super Sizer’ CoverGirl

Jeszcze raz bardzo Ci dziekuję Anonimie za Twój komentarz informujący o dostepności targetowego pudełka :*

Buziaki!

Bez kategorii

jestem subskrypcyjnym podglądaczem i niecierpliwcem :)

Czy jeśli mielibyście możliwość podejrzenia co jest w Waszej subskrypcyjnej kosmetycznej przesyłce- podejrzelibyście?
Ja podejrzałam :3
Jestem internetowym podglądaczem. Moja kosmetyczka od Ipsy przyjdzie pocztą za około 7-10 dni, a ja już wiem co będzie w środku 🙂
Wiem też co jeszcze można było dostać (jest wiele kombinacji i zestawów na które można trafić).

Już dzisiaj pokażę Wam co do mnie dotrze w różowej kopercie za tydzień 🙂

lipcowy temat przewodni to Summer Lovin’

(kliknij na zdjęcie żeby je powiększyć)
kosmetyczka w kolorowe zygzaki i 5 moich kosmetyków

*OFRA w kolorze ‘bliss’ który może być używany jako cień do powiek albo rozświetlacz
*Octavio Molina spray do włosów z solą morską i algami
*Be a Bombshell kolorowy balsam do ust
*Tarte bronzer z glinką amazońską w kolorze park ave princess (jestem bardzo podekscytowana)
*Vasanti- enzymatyczny peeling z papają, aloesem i mikro-kryształkami

A to pozostałe produkty, które inni znaleźli w swoich kometyczkach:

kliknij na zdjęcie żeby je powiększyć

kliknij na zdjęcie żeby je powiększyć

kliknij na zdjęcie żeby je powiększyć

Już nie mogę się doczekać mojej kosmetyczki 🙂
Pokażę Wam z bliska co dostałam jak tylko znajdę ją w skrzynce na listy.
Buziaki!