Browsing Tag

marzenia

Bez kategorii

moje kwiatowe królestwo i niezapowiedziany gość

Powoli rozrasta się moja hodowla balkonowych kwiatów 🙂 W zeszłym tygodniu dostałam od męża kilka cudnych okazów. Świętowaliśmy naszą 7 rocznicę ślubu i pomyślałam, że lepsze od bukietu z ciętych kwiatów będą doniczkowe 😀
Wybrałam przepiękną ogromną różową hortensję, paproć, figę pnącą (fikus), Giant Crimson oraz aralię japońską.

hortensja, paproć i aralia

hortensja

paprota i aralia 

strażnik kwiatów

Giant Crimson, a w skrzynce moje dwie lawendy i z tyłu fikus (figa pnąca)

skrzynka z bliska

po prawej kalie Dzieciny a z tyłu moje skrzynki z jaskrami i frezjami

niezapominajki <3

po prawej wyrosły pierwsze 3 frezje z 10 posadzonych cebulek

tę największą przeżuła Nuszkisława, średnia ma się dobrze, a najmniejszą ledwo widać (na dole po prawej pod liściem największej)

strażnik na posterunku

 Niezapowiedziany gość:

przykicała do nas wiewiórka 🙂 poczęstowaliśmy ją słonecznikiem (naturalnym, bez soli) 

jadła z ogromnym apetytem 🙂

Buziaki!

Bez kategorii

spełniam swoje kosmetyczne marzenia- wizyta w LUSH- sklepowy post zdjęciowy

Jedno z moich największych kosmetycznych marzeń się spełniło. Byłam w stacjonarnym sklepie LUSH. Chodziłam między półkami, patrzyłam i wąchałam. Rozmawiałam z bardzo miłym chłopakiem, który tam pracuje. Opowiedział mi trochę o produktach i składnikach, pokazał wszystkie rodzaje kosmetyków, które są dostępne i pozwolił zrobić tyle zdjęć na ile miałam ochotę 😀
Niestety nie potrafił odpowiedzieć na (w sumie najważniejsze dla mnie i bardzo proste) pytanie. Czy mydła LUSH robione są metodą cold process czy melt&pour. Doszłam do tego sama oglądając mydła w sklepie a potem jeszcze upewniłam się online.
Mydła Lush robione są metodą melt&pour.
Cały czas miałam nadzieję, że są to wysokiej jakości, leżakujące mydła robione z olejów i maseł metodą na zimno.. Niestety nie.. A szkoda.
Mimo to zrobiłam zakupy, żeby przekonać się o jakości słynnych mydeł LUSH.

O mydłach i moich wrażeniach opowiem Wam innym razem 🙂 Dzisiaj zapraszam na ogromną ilość zdjęć ze sklepu.

Zanim weszłam do środka zrobiłam kilka zdjęć wystawy.

Po wejściu do sklepu podchodziłam do wszystkiego co mnie interesowało 🙂

mydło Karma

mydło Sultana of Soap

delikatnie peelingujące mydło Sexy Peel

Sea Vegetable z odrobiną soli morskiej

Parsley Porridge oraz The Godmother

bardzo ładnie pachnące Love your Mum

papki, maski i czyściki

ładnie wyglądały

fajna nazwa 🙂 Shades of Earl Grey 😉

dezodorant w kostce

taca z produktami do wypróbowania, wąchania i miziania

kostki masujące

kostka masująco-nabłyszczająca

kostki masujące

jeszcze więcej kostek masujących

perfumy w kremie

kremy, balsamy, maski, mydła i czyściki

bomby do kąpieli Sex Bomb

Sakura

Phoenix Rising ze złotym pyłem

Do włosów:

szampon do włosów w kostce

szampon Brazilliant

odżywka do włosów

Do ciała:

stożek masujący 🙂

kąpielowe bąbelki

stworki do wanny

wynalazki do kąpieli

masło do ciała

masło do ciała

przy kasie leżały peelingi do ust

sklep z zewnątrz 🙂

Buziaki!

Bez kategorii

spełniam moje małe marzenia- wyprawa do sklepu LUSH i zakupy (zapowiedź)

Spełniłam jedno ze swoich większych kosmetycznych marzeń. Byłam w sklepie stacjonarnym LUSH i zrobiłam małe zakupy. Jestem zadowolona, bo mogę to odhaczyć z mojej marzeniowej listy.

Nie napiszę dzisiaj jakie są moje wrażenia ze sklepu, bo poświęcę temu osobnego posta (z ogromną ilością zdjęć- miły sprzedawca pozwolił mi robić tyle zdjęć na ile mam ochotę). W kolejnym poście pokażę Wam co kupiłam. I dam znać co sądzę o mydłach od LUSHa 🙂

Dzisiaj zapowiedź:
Buziaki!
Bez kategorii

jestem balkonowym ogrodnikiem

Od zawsze chciałam mieć balkon pełen kwiatów. Przez ostatnie lata niestety nie miałam balkonu 🙁 i nijak nie mogłam zrealizować tego marzenia.
Teraz udało nam się wynająć mieszkanie z balkonem. Dużym balkonem. Mam miejsce na szaleństwo 🙂
Powoli rozpoczynam moją małą dżunglę. Kilka kwiatów przetrwało z naszego starego mieszkania (dzięki mojej przesympatycznej sąsiadce, która opiekowała się nimi podczas naszej nieobecności). Pozostałe dokupiłam niedawno.

moje zielone królestwo

 Moje najnowsze nabytki:

kalla, którą wybrała Dziecina

oczywiście różowa 🙂

nazwa

moja lawenda

uwielbiam lawendę

Nuszkisława też uwielbia lawendę

moja kolejna lawenda

szczegóły

paprotka Dzieciny

tak, to jest paproć

opis

dwa wiszące pnące kwiaty
takie same mają moi kochani Dziadkowie w Polsce <3

tu posadziłam 10 cebul frezji

a tu 10 jaskrów

wykiełkowały niezapominajki, które posiałyśmy z Dzieciną

jest ich coraz więcej

i na koniec rzodkiewka Dzieciny, którą przywiozła ze szkolnej wycieczki na wieś

Mam nadzieje, że za jakiś czas pochwalę się własnoręcznie wyhodowanymi frezjami, jaskrami i niezapominajkami 🙂
Buziaki!

Bez kategorii

spełniam swoje zapachowe marzenia

Do moich perfumowych zbiorów dołączył ‘Heat Rush’ od Beyonce. To niemalże kopia mojego ukochanego ‘Taj Sunset’ Escada, którego już nie produkują 🙁

Butelkę wody toaletowej 100ml upolowałam w ROSSie za $14,99. Żal było nie brać.
Jedyny minus to słaba trwałość..

bardzo wakacyjna buteleczka

Zapach składa się z: czerwonej pomarańczy, owocu passiflory, wiśni, kwiatów mango, hibiskusa, kwiatu orchidei, bursztynu, piżma oraz drewna tekowego.

opakowanie

Buziaki!

Bez kategorii

spełniam swoje marzenia

Od jakiegoś czasu bardzo podobają mi się lalki typu ’tilda’. Już niedługo będę urządzała sypialnię i planuję zrobić to w stylu marynistycznym.
Zamarzyła mi się lalka w bieli i granacie. Jedną sprawiłam sobie sama a drugą dostałam od Mamuni w ramach wcześniejszego prezentu urodzinowego 🙂

to jest Pola

a ta nie ma jeszcze imienia 🙂

a to wszystkie lale tego typu niedaleko mnie
ta najbardziej po prawej, różowa, to lala mojej Dzieciny- Emma

Buziaki!

Bez kategorii

radość z drobiazgów- powrót do przeszłości

Byłam dzisiaj w sklepie z zabawkami 🙂 (uroki posiadania Dzieciny :3)
Przechodząc przez dział papierniczo-szkolny zauważyłam pióra. Takie same jak te, których używałam w podstawówce a potem w liceum i na studiach. Ze stalówką, na naboje z niebieskim atramentem. OMG! Nie zastanawiałam się długo. Podeszłam i wybrałam takie, które najbardziej mi się podobało (i w miarę przstoi kobiecie po trzydziestce XD)
Pisze cudnie. Dzisiaj zamieszkało przy moim notesie w torebce.

różowe :3

ciekawe czy znajdę czarne naboje.. pamietam, że kiedyś się zdarzały..

po jednej stronie ma ptaszki

a po drugiej serduszka i kwiatki 🙂

miła odskocznia od długopisów

Buziaki!

Bez kategorii

wagowy post zdjęciowy: 12 kilogramów temu i teraz :) czyli moja metamorfoza

5 miesięcy temu ważyłam trochę ponad 70 kilogramów (przy niecałych 160 cm wzrostu). Nie miałam wtedy serca się ważyć i nie robiłam tego często, więc za wyjściową wagę przyjęłam 71-72 kilogramy.
Nie lubiłam kiedy ktoś robił mi zdjęcia, chowałam się za szalami, chustami i długimi swetrami. Nosiłam grube, długie zimowe płaszcze, bluzy polarowe i niskie buty (co oczywiście jeszcze bardziej przytłaczało moja sylwetkę).
Od tamtego czasu schudłam niecałe 12 kilogramów. Zmniejszyłam się o dwa rozmiary 🙂 Ważę 59,5. To wielki sukces 😀 Jestem mega szczęśliwa!
Dobrze wiem ile wysiłku, poświęceń i zmian potrzeba żeby osiągnąć taki wynik.
Przede mną jeszcze 4-5 kilo i osiągnę optymalną wagę.

Pod spodnowymi postami TYM *KLIK* oraz TYM *KLIK* prosiłyście, żebym się pokazała 🙂
Tak jak wcześniej pisałam, mam bardzo mało zdjęć z przełomu marca i kwietnia 🙁 bo nie lubiłam się eksponować. Znalazłam jedynie kilka (dzięki Mamuś).
Zdjęcia aktualne były robione wczoraj i dzisiaj 🙂

5 miesięcy temu:
przełom marca i kwietnia 2014

dzień dobry 😀

uszanowanko 🙂

trochę cienki ten szal bo nie udało mu sie zakryć tego co chciałam 😉

😀

Dopiero jak ustawiłam obok siebie 7 półtoralitrowych butelek z wodą- uświadomiłam sobie ile dodatkowego ciężaru musiałam codziennie ze sobą nosić O_o

tak naprawdę powinno być 8 butelek, bo tu jest tylko 10,5 kilo 😉

Teraz:
sierpień 2014

🙂

czuję się o niebo lepiej

i lubię pozować do zdjęć

dzisiaj 😀

w czarnych spodniach z Orsay 😉

😀

                                                                                   

marzec 2014
sierpień 2014

Można? Można!
Buziaki!
Bez kategorii

spełniam swoje kosmetyczne marzenia- mój pierwszy cień od Inglota

Od dawna marzyłam o cieniach do powiek Inglot. Udało mi się dotrzeć do małego inglotowego sklepiku w szczecińskiej Kaskadzie. Na początek chciałam wypróbować coś matowego, delikatnego i pasującego na całą powiekę.
Miła pani doradziła mi całkiem matowy cień o numerze 355.

wybrałam wkład, bo planuję skompletować całą paletkę 🙂

cień znajduje się w plastikowym opakowaniu

jest bardzo zbliżony do koloru mojej skóry

wiecie może czy w ofercie Inglota są paletki magnetyczne bez wytyczonych miejsc na cienie? 

🙂

Poszukuję teraz inglotwych kolorów dla blodynek. Zimne brązy, taupe, beże, delikatne fiolety.

Znacie jakieś konkretne numery?
Buziaki!