Browsing Tag

L’Oreal

Bez kategorii

tasiemiec subskrypcyjny- część druga Target Beauty Box

Pudełko w całości wypełnione kosmetykami L’Oreal.
Kosztowało $5 plus darmowa przesyłka.

lista zawartości

największe kosmetyki na wierzchu, pod spodem próbki

w międzyczasie przyszła Nuszkisława żeby ją wygłaskać

i została do końca robienia zdjęć :3

mały lakier do włosów Elnett

pełnowymiarowy tusz do rzęs Voluminous Original w kolorze czarnym

miłe w dotyku matowe opakowanie i klasyczna szczoteczka

miniaturka szamponu do włosów Total Repairs

test na starą skórę 😉
wyszło mi, że nie jestem jeszcze taka stara XD

saszetkowy szampon, odżywka i przedodżywka (?) co to za czary?

próbki kremu i serum Revitalift

tester do kolorów podkładów True Match

trzeba sobie naklejać po kolei wszystkie folie, aż trafi się na swój kolor, którego nie będzie widać na skórze 😀

Buziaki!

Bez kategorii

spacer z Cat- WalMart- zakątek kosmetyczny (kolorówka)

Kolejny sklepowy post zdjęciowy. Tym razem zapraszam Was do niedużego działu z kosmetykami kolorowymi w WalMarcie. Będzie sporo kosmetyków Hard Candy. Wcześniej nie zwróciłam uwagi na tę markę, chociaż wiele czytałam o ich świetnym korektorze 🙂

Kosmetyki Hard Candy:

lakiery do paznokci

przypominają mi JJ Golden Rose

cała kolekcja

pastelowe pigmenty

słynny korektor

krem CC

paletki

jestem zdumiona gamą kolorów jakie mają tusze do rzęs

tusze

kredki do oczu za brokatem i bez (rysiki są z drugiej strony 😉

cała szafa Hard Candy

Lakiery do paznokci:

odżywki, nożyczki, cążki, i zalotki

tipsy na dłonie i na stopy

Różności:

szafa Physicians Formula

paletki łudząco podobne do wet’n’wild 🙂 te są bliźniaczej marki Black Radiance dla ciemnoskórych kobiet

mój ulubiony tusz Rimmel (byłam przekonana, że nie jest dostępny w US a tu taka miła niespodzianka)

sezonowa szafa Rimmel

jeansowa kolekcja L’Oreal

zakątek z balsamami i pomadkami ochronnymi do ust

pudry i podkłady dla kobiet z ciemną skórą

gama kolorów kremu BB z Maybelline
ile jest odcieni dostępnych w Polsce?

najnowszy tusz do rzęs CoverGirl

byłam zdumiona widząc obrotowy stojak e.l.f
wszystko już zostało wykupione, ale dowiedziałam się że niedługo będzie dostawa 😀
na każdej ze stron są kosmetyki i gadżety w innej cenie ($1 $2 $3 i $4)

będę polowała

testery podkładów CoverGirl

nie omieszkałam pomiziać się najjaśniejszym odcieniem outlast stay fabulous 805

Buziaki!

Bez kategorii

Wycieczka po sklepach z Cat (post zdjęciowy)

Dzisiaj wybrałam się na spacer po sklepach. Postanowiłam raz na jakiś czas zrobić sobie dzień bez samochodu i przemierzać miasto na nogach 🙂 (bardzo przyjemne uczucie btw)
Zapraszam Was na zdjęciową wycieczkę 🙂

RiteAid

moje ulubione paletki wet’n’wild

ciekawe czy pojawią się jakieś nowe sezonowe potrójne kolory

nowa linia pudrów prasowanych

oraz podkładów

Walgreens

w USA opakowania aussie mają fioletowy kolor i klasyczne otwarcia/zamknięcia

sztuczne rzęsy Fergie wet’n’wild 

dwustronne lakiery do paznokci Revlon

lakiery do paznokci Sinful Colors

jw

CVS

limitowana wiosenna kolekcja paletek wet’n’wild

Nude Awakening porównywana do NAKED (zastanawiam się czy nie kupic jutro- została ostatnia sztuka)

pastelowa Going in the Wild

to stała kolekcja
cienie Milani mają ciekawe opakowania i ładne kolory

Garść kosmetyków markowych i ich zamienniki z CVS. (większość sklepów ma swoje zamienninki- mój ulubiony płyn dwufazowy do demakijażu oczu wzorowany na Neutrogenie jest z Rite Aid) Stoją zawsze obok siebie, mają łudząco podobne opakowania i identyczne składy. To jest tutaj jak najbardziej normalne i legalne 🙂

Neutrogena i CVS

Cetaphil i CVS

Aveeno i CVS

L’Oreal i CVS

Vaseline i CVS

Nivea i CVS

Vaseline i CVS

Organix i CVS

cała kolekcja Organix

kolorowa kreda do włosów

 powąchałam kokosowy żel pod prysznic (zawsze wącham wszystko kokosowe na swojej drodze)
i oniemiałam.. to jest idealnie taki sam zapach jaki miałam 8 lat temu (kokosowy jogurtowy żel Fa)
pamiętam dokładnie bo z tym zapachem mam bardzo miłe wspomnienia 😀

ROSS

żel pod prysznic i balsam yes to carrots

mleczko myjące yes to cucumbers
a obok (!!!!) polska marka Mincer

i dalej poszło już lawinowo..

krem BB z olejem arganowym i czającą się panią na opakowaniu

dajcie znać czy ceny w PL są podobne

na opakowaniu opisy po polsku i angielsku 🙂
i polsku

oprócz kremu BB spotkałam taką radosną gromadkę:

pokaźna kolekcja kremów Bielenda
krem brązujący

przeciwzmarszczkowy
krem inteligentny

nie wiem dlaczego nie zrobiłam zdjęć z bliska kremom BB 🙁

znalazłam również serum wyszczuplające i krem Q10

oba wyprodukowane w PL
po drodze mignęły mi przed oczami cienie elf i bardzo ciemny puder PF

dużo dużych świeczek Yankee Candle ($8.99)

z bliska

dla miłośniczek MM 
i na sam koniec dwie wesołe sóweczki 

Lubicie takie spacery?

Buziaki!

Bez kategorii

Coś się kończy, coś się zaczyna..

Mi na przykład ostatnio skończyło się kilka kosmetyków i nie-kosmetyków, których opakowania wylądowały w pojemnej torbie z Bath and Body Works. Odkąd zaczęłam pisać bloga mam motywację, żeby wykończyć wszystkie pootwierane i nie-do-końca-zużyte produkty. Są ich jeszcze miliony 😉

Poprzednie denko *TUTAJ*

Oto co tym razem znalazło się w denkowej torbie:

6 mydeł antybakteryjnych w piance i jedno w żelu z Bath and Body Works
nie jest tajemnicą jaki zapach podbił moje serce ostatnimi czasy *KLIK*
Dwa opakowania po kremach pod prysznic.
True blue spa- delkiatny, nawilżający, średnio się pienił.
Breathe Comfort- cudny waniliowo-mleczny zapach, konsystencja balsamu do ciała, zero piany 😉 Już nie ma tej linii w sprzedaży..
Cztery żele pod prysznic.
Fioletowy Aromatherapy night time tea- lawendowy zapach, który bardzo szybko zaczął mnie drażnić..
Orange Sapphire- uwielbiam- zapach bloody orange.. Mmmmmmmm ❤
Sheer Frezja- spory zawód, pachniał kwiatowo, ale to nie były kwiaty frezji..
Secret Wonderland- jeden z niewielu złożonych zapachów, który sprawia mi przyjemność 🙂
Niekosmetycznie 🙂
Woski do kominków, o których możecie poczytać *TUTAJ*
Małe buteleczki szamponów i odżywka marki Clear. Spodobały mi się do tego stopnia, że teraz używam pełnowymiarowego opakowania 🙂
Mała odzywka TRESemme na rozdwojone końcówki- ehhh.. cóż, odżywka jak odżywka (rozdwojonych końcówek bynajmniej  nie naprawiła)
Delikatnie peelingujące mydełko naturalne z płatkami owsianymi marki Nature’s Gate. Sprawiało mi przyjemność za każdym razem kiedy go używałam. Bezzapachowe, dobrze się pieniło, delikatnie masowało i peelingowało. Nie zauważyłam nawilżania- skóra była lekko napięta i troszkę przesuszona. Mam jeszcze jedną kostkę 😀

Próbki i próbeczki.

Origins Plantscription z filtrem SPF 25, antystarzeniowy 😉 średnio przyjemny, chemiczno-ziołowo-roślinny zapach- bardzo podobny do linii Nutriganics z The Body Shop.

SKIN79 tlenowy preparat zmywający kremy bb. Ciekawe doświadczenie. Płyn w kontakcie ze skórą pęczniał i można było odczuć jak pękają małe tlenowe banieczki 🙂 Serio! Spełniał swoje zadanie. Wydajny- ta mikroskopijna próbeczka starczyła mi na 3 użycia.

Black Head Pore Strip marki Pilaten. Maseczka na okolice nosa, która działa jak plaserek peel off. Produkt ma za zadanie oczyścić naszą skórę z wągrów i zaskórników. Używałam jej razem z mężem. Przy systematycznym stosowaniu widać rezultaty. Bardzo wydajna.

Primera- peeling do ciała ze sproszkowanymi nasionami lotosu, kiełkami jagody i brązowym cukrem. Ma przezroczystą konsystencję o gęstości nie do końca zastygniętej galaretki z zatopionymi drobinkami. W kontakcie z wodą momentalnie zamienia się w mleko. Serio! Ma przemiły zapach ale wcale a wcale nie peelinguje..

Krem i esencja koreańskiej marki The History Of Qi and Jin. Ciekawy duet. Ma bardzo charakterystyczny zapach. Pachnie jak bardzo elegancka, spryskana ciężkimi perfumami starsza pani w futrze wyjętym z szafy w której wiszą saszetki na mole.

Wkład do zapachu do kontaktu marki Bath and Body Works. Jestem maniakiem ładnego zapachu w domu. W każdym pomieszczeniu mam w kontakcie odświeżacz/umilacz powietrza z serii Wallflower. Uwielbiam tę linię. Najbardziej lubię zapach drzewka choinkowego 🙂 Czasami pachnie u mnie Bożym Narodzeniem w środku lata 😀
Zgrupowanie różności kolorowych.

Tusz do rzęs marki Black Radiance (firma kosmetyczna dla czarnoskórych) kupiłam go w strasznym pośpiechu. Skończył mi się tusz do rzęs i przypomniałam sobie o tym w kolejce do kasy. Chwyciłam pierwszy lepszy z przykasowego stojaka.. Błąd.. Za każdym razem byłam pandą.. Porażka..

Dwa kilkuletnie błyszczyki niewiadomych firm wygrzebane z czeluści torebek. Najśmieszniejsze jest to, że oba dostałam i żadnego z nich nie miałam na sobie ani razu.. Oba naszpikowane brokatem do granic możliwości 😀

Pomadka Maybelline w kolorze pastelowej marchewki. Po brzegi wypełniona brokatem.. Skąd ja mam takie wynalazki?

Tusz do rzęs Almay one coat. Bradzo go lubiłam. Świetnie wydłużał i rozdzielał rzęsy. Wygodna szczoteczka i miły kolor (brown/black) niestety wysechł na wiór po trzech miesiącach..

Trzy dezodoranty.

Próbka Dove. Antyperspirant o miłym zapachu. Skuteczny, zapewniał ochronę na cały dzień.

Lady Speed Stick w kulce. Zdecydowanie wolę wersję w sztyfcie. Kulkowa nie działa tak długo. Miły zapach.

Fa Active Pearls. Bardzo sympatyczny różany zapach. Skuteczna ochrona. 

Obszerna recenzja *TUTAJ*
L’Oreal mineralny eyeliner w proszku- porażka nad porażkami. Zero pigmentu, natychmiastowy efekt szarej pandy, straszna aplikacja..
Własnoręcznie robiony tinted moisturizer. Krem nawilżający plus sypki puder mineralny 🙂 Bardzo dobrze się u mnie sprawdzał do momentu, w którym przestałam kombinować i kupiłam sobie kremy bb z Korei 🙂 i prawdziwy krem tonujący z Physicians Formula 🙂
Próbkowe opakowanie chusteczek nawilżanych Pampers. Świetne do torebki na spacery z Dzieciną. Pogromcy brudnych rąk  i świeżych plam na ubraniach. Dają radę również jako chusteczki do demakijażu 🙂
Organiczne płatki kosmetyczne z drogerii CVS. Nie wiem czym różnią się od ‘zwykłych’ płatków kosmetycznych. Hmmmm.. Organicznie uprawianą bawełną.. LOL, kupiłam je bo były w promocji 75% taniej.
Strasznie drażni mnie nadużywanie słowa ‘organiczne’.. Dawdzieścia lat temu prawie wszystko było organiczne i nikt się tym tak nie jarał.. 
OLAY płyn do demakijażu do cery wrażliwej. Bezzapachowy, dobrze się pieni, dokładnie oczyszcza. Polubiłam go. Mój mąż również 🙂
Śliwkowo- cukrowy odświeżacz powietrza. Niejeden raz robiłam rundkę po domu psikając jak szalona w każdy kąt. Cudny, zimowo-świąteczny zapach. Limitka z 2011 roku.
Buziaki!
Bez kategorii

Prasówka zza oceanu

Bardzo rzadko kupuję gazety kolorowe. Zdecydowanie wolę internet 🙂 Ostatnio jednak znienacka kupiłam People Style Watch. Pomyślałam, że skoro mam to się z Wami podzielę 🙂 W robieniu zdjęc jak zawsze pomagała mi Nuszkis.
Klikajcie na zdjęcia żeby je powiększyć!
trochę o trendach, trochę o włosach, trochę o kosmetykach i strasznie dużo reklam 😉 
cudne kolory, aż chciałoby się wszystkie zagarnąć..
w sklepach widuję bardzo często takie kwiatowe spodnie i emeraldowo zieloną biżuterię 
czy tylko mi się wydaje, że taki fason buta z paskiem na kostce strasznie optycznie skraca nogi?
cudny kolor- pastelowa brzoskwinia 
kokardki, koronki i jeszcze więcej pasteli
 sponsorem numeru jest zdecydowanie Revlon (reklama na co drugiej stronie)
 Revlon
 Revlon
Nuszkis ma dość Revlona
 ładni panowie i buty koszmarki
czy tylko ja myślę, że takie buty to potworki?
tanisówki/adidaski na platformie OMFG
troszkę biżuterii 
znowu kwiatki na ubraniach
 naklejki na pazurki L’Oreal
naklejki na pazurki essie
pokazywałam Wam je wczoraj dokładniej **KLIK**
 kolorowe koszule i plan B
Nuszkis czuwa cały czas
kilka walentynkowych propozycji
 kilka słów o lakaierach do paznokci (i naklejkach też)
kilka słów o kosmetykach
 pomysły na fryzury dla każdej długości włosów
i każdego koloru
co nas czeka wiosną: pomieszanie wzorów i kolor różowy
zygzaki oraz kwadratowe torebki i klockowate obcasy
 jeszcze więcej kwiatów i delikatnych wzorków
powrót do klasycznych spranych jeansów
i neutralnych nude na paznokciach
 w 2013 roku będzie ‘trendi’ między innymi
wożenie psów na rowerach
gazowane drinki
imprezowanie w rytmie Zumby
 na koniec coś dla EKOludków
Buziaki!
Bez kategorii

Naklejki na paznokcie 3D essie i L’Oreal

Ostatnio zaroiło się od naklejek na paznokcie. Wszystkie większe firmy lakierowe i kosmetyczne mają w swoich ofertach kilka wzorów takowych naklejek. Maiłam przyjemność bawić się w naklejanie kolorowych palsterków dawno temu, kiedy były dostępne w AVON (jeszcze jak mieszkałam w Polsce). Nie mam rewelacyjnych wspomnień. Nie pamiętam co poszło nie tak, ale odebrało mi to ochotę na dalsze eksperymenty z tego typu ozdobami. Wczoraj w lutowym wydaniu gazety People Style Watch wpadły mi w oko dwie reklamy naklejek 3D na paznokcie firm essie i L’Oreal. 
Nie wiem, czy skusiłabym sie na zakup którejkolwiek z nich, ale postanowiłam Wam je pokazać 🙂
essie
essie- jest 12 wzorów do wyboru **KLIK** cena $10,25
ten na paznokciach u pani modelki bardzo mi sie podoba (szarość z kryształkami)
L’Oreal proponuje coś podobnego, ale jest mała róznica
tak jak u essie mamy kryształki, ale naklejki są przezroczyste, co czyni je uniwersalnymi i można je przykleić na wybrany przez siebie kolor lakieru
na fiolecie wyglądają całkiem ładnie
w opakowaniu znajdziemy 18 naklejek 
(jak ktoś wie ile kosztują niech proszę da znać bo ja nie znalazłam ceny)
Czy macie ochotę na małą prasówkę zza oceanu? Mogę Wam pokazać o czym można poczytać w lutowym wydaniu People Style Watch. 🙂

Zapraszam na walentynkowe rozdanie u Kornelii! Losowanie 12 lutego 🙂

**KLIK**

Buziaki!
Bez kategorii

Moje pierwsze DENKO!

Przyszedł czas na rozprawienie się z górą pustych opakowań, które zbierałam od rozpoczęcia działalności bloga. Zanim usłyszałam o projekcie denko moja łazienka tonęła w ‘kiedyś-tam-otwartych-i-nigdy-nie-skończonych’ kosmetykach. Po ogarnięciu idei denka stwierdziłam, że to całkiem słuszna koncepcja jest. Wzięłam się za kończenie wszystkich otwartych kosmetyków. Jestem w połowie 😉 Powoli ale bardzo sumiennie zużywam góre piętrzących się butelek, buteleczek, tubeczek i słoiczków. 
Oto pierwsza część zdenkowanych mazidełek i psikadełek:
 Przyjaciel moich włosów, pan John Frieda.
Tutaj same odżywki 🙂 Zazwyczaj kupuję komplet: szampon i odżywkę- zawsze szampon zużywam dwa razy szybciej a potem jestem prześladowana przez opakowania do połowy zużytych odżywek (zamiast dokupować same szampony.. ot mózg ze mnie).

 Seria sheer blonde (szampon dawno zużyty i wyrzucony)
nie zauważyłam jakiegoś cudownego działania tej linii.
Spray ‘go blonder’ ma zapach amoniaku i wody utlenionej, jego zadaniem jest rozjaśnianie włosów przy suszeniu (kontakcie z ciepłem) nie przypadł mi zbytnio do gustu, nie widziałam efektów..

Odżywkę root awakening używałam z szamponem z tej samej serii. Moje włosy lubią produkty Johna Friedy, są miękkie i dobrze odżywione, poprawia się kondycja skóry głowy.
Odżywkę full repair używałam z szamponem z tej samej serii. Mój absolutny faworyt, zniknęła szorstkość, włosy stały się gładkie i odżywione, miękkie i łatwiejsze do ujarzmienia.

 Antybakteryjne mydła w pianie Bath and Body Works.
Mój KWC w kategorii mydeł do rąk.

 Od lewej limonka i bazylia cudny, cutrusowo-ziołowy zapach.
W środku świeżo zebrane mandarynki słodki, cytrusowy zapach.
Po prawej świąteczna limitowanka z ubiegłego roku cytrusowa girlanda limonka i świerk-
zaopatrzyłam się w całkiem sporą ilość przy semi-annual sale w Bath & Body Works  ***KLIK***

Po lewej czekolada i mięta- niezbyt udany duet zapachowy.
W środku dziki wiciokrzew cudny, kwiatowy zapch lata.
Limonka i bazylia j.w.

 Małe i duże żele pod prysznic Bath and Body Works.




 Małe podrózne opakowania. Żele pod prysznic.
Od lewej Country Chic uwielbiam ten zapach (cytryna, grapefruit, gruszka, liście, jaśmin, malina, lilia, gardenia, kwiat pomarańczy) długo utrzymuje się na skórze.
W środku z serii ‘aromatherapy- sensual’ jasmine vanilla meh.. duszący zapach, męczył mnie.
Po prawej coconut lime breeze- następca wycofanego już zapachu ‘coconut lime verbena’, który był moim ulubieńcem, ten jest podobny, ale to nie to samo..
Po lewej z serii ‘aromatherapy- stress relief’ vanilla verbena hmmmm.. Totalnie bez szału. Cieniaskowy zapach.
Po prawej męski twilight woods- cudny, intensywny zapch wetiwerii pachnącej (afrodyzjak) i drewna mmmmmmmm 🙂

Dwa pudełka po płatkach kolagenowych pod oczy Dermactin- TS.
Rewelacyjnie odświeżające i kojące, niwelują opuchliznę i delikatnie rozjaśniają.
Zdecydowanie kupię kolejne opakowanie.

Rodzinka The Body Shop.




Dwa żele pod prysznic.
Po lewej love etc…. przyjemny zapach (jaśmin, wanilia, drzewo sandałowe).
Po prawej satsuma czyli mandarynka klementynka.. Nie przypadł mi do gustu- coś w nim było sztucznego i strasznie męczącego. Cieszę się, że już się skończył 🙂

Ochronny krem do rąk hemp hand protector z olejkiem z konopii indyjskich.
Polubiłam go bardzo jako krem do rąk na noc (zostawiał warstwę ochronną, która przeszkadzała mi w dzień). Wiele razy byłam budzona przez Nuszkisę, która wylizywała mi krem z dłoni a potem biegała, biegała, biegała, biegała do losowo wybranych pomieszczeń w domu donośnie przy tym bucząc.. U siebie skutków ubocznych używania nie zauważyłam 🙂

Taki chudak zrobił się z tubki, co dowodzi, że krem bardzo polubiłam 🙂

Tej dwójki nie zapomnę… Szampon i odżywka rainforest.. Ileż toto mi nerwów napsuło.. Ileż kołtunów na włosach wyprodukowało, ileż walki z rozczesywaniem spowodowało.. Totalny bubel! Jakbym zapytała moich włosów czy ponownie kupić im ten duet, pewnie odpowiedziałyby:
Nigdy więcej!

Chusteczki nawilżane różnego rodzaju i zastosowania.
Zielone simple bezzapachowe, antyalergiczne, delikatne; świetnie radzą sobie z tuszem, cieniami, kremami bb, pudrami i różami. Lubię również inne produkty tej marki.
Fioletowe pond’s z rumiankiem i białą herbatą- delikatnie perfumowane, dobrze radzą sobie z kosmetykami kolorowymi, nie mam zastrzeżeń.
Chusteczki odświeżające Cleanic znam i używam od lat. Zawsze kupuję zapas jak jestem w Polsce 🙂
Niezastąpione przy codziennym kontakcie z brudkiem i bakteriami, zawsze mam opakowanie w torebce.

Organix coconut milk odżywka (używałam razem z szamponem z tej serii) sulfate free.
Cudny, przecudny kokosowy zapach długo utrzymujący się na włosach.
Włosy są delikatne i mięciutkie jak kaczuszka i dobrze odżywione. Z pewnością wrócę do tej marki.

Do mojego denka dorzucił się również Mąż ze swoim żelem pod prysznic Old Spice Pure Sport.
Żel ma miły, męski zapach, który długo utrzymuje się na skórze.

 Żel i pianka do mycia twarzy.

 simple odświeżający żel do mycia twarzy. Bardzo delikatny, bezzapachowy i niesamowicie śliski w kontakcie ze skórą. Dobrze radził sobie ze zmywaniem kosmetyków kolorowych. Nie podrażnia oczu.

Lirene dermo program pianka myjąca do oczu i twarzy 20+. Kupiłam ją kiedy byłam jeszcze leniuszkiem i nie używałam płynów do demakijażu oczu. Zużyłam dwa opakowania i jestem pozytywnie nastawiona do tego wynalazku. Zawartość znajduje się w opakowaniu takim jak bita śmietana, wyciskamy delikatną piankę i nakładamy na zwilżoną twarz. Kosmetyk ten ma przyjemny zapach i nie podrażnia delikatnych okolic oczu. Świetnie radzi sobie z tuszem do rzęs i cieniami (nie używałam wtedy wodoodpornych tuszy i eyelinerów).

Zmywacz do paznokci porażka czyli equate bez acetonu (jest to marka własna sklepu WalMart). Gorszego zmywacza nie maiłam w życiu. Do zmycia lakieru ze wszystkich paznokci tym zmywaczem potrzebowałam ponad 10 wacików i 1/5 zawartości butelki (więc bardzo szybko go skończyłam). Nikomu nie polecam a sama mówię mu zdecydowane:

Nigdy więcej!

Próbki kremów BB.
Po prawej Maybelline odcień light/medium- moje pierwsze w życiu doświadczenie z kremami BB- bardzo polubiłam konsystencję i właściwości półkryjące (do tej pory nigdy nie używałam podkładów ani pudrów, ani niczego co miało pigment). Lekki krem, który nie tworzy efektu ‘maski’ (zawsze się obawiałam, że będzie widać inny kolor podkładu/pudru na twarzy).
SKIN79 komplet próbek kremów BB, które zamówiłam na Ebayu z Korei. Mój zachwyt był ogromny przy różowym kremie link do recenzji 🙂, który okazał się najlepszy z trzech azjatyckich próbek.

Próbka rozświetlającego kremu tonującego Vichy, która jest ze mną już wieki całe. Nieużywana od paru lat- tylko sobie leży, albo jest przekładana z kąta w kąt. Nie wiem dlaczego jej wcześniej nie wyrzuciłam, pewnie z sentymentu 🙂  To był krem- (wtedy myślałam, że to podkład 😉 którego użyłam do mojego makijażu ślubnego. Robiłam sama swój makijaż ślubny nie mając zielonego pojęcia o niczym: malowaniu, kolejności nakładania kosmetyków oraz kolorach, które najbardziej by mi pasowały. Totalny LOL/WTF. Na zdjęciach wyszłam jednak całkiem całkiem, więc działając intuicyjnie nie wyszło aż tak źle 🙂

Od lat jestem wierna lady Speed Stick. Zapach sparkling lime coconut nie porwał mnie wcale. Dezodorant spełnia swoje zadanie jak każdy tej marki. Następnym razem wybiorę jednak inny wariant zapachowy 🙂

Moja miłość ostatnich dwóch lat Dolce & Gabbana light blue. Lekki, letni zapach idealny w Kalifornii na każdą porę roku. Skończyła mi się mała, podróżna buteleczka (mam jeszcze połowę pełnowymiarowej 100ml). Zdecydowanie mój faworyt wśród zapachów.

 Miniaturki szmponów i odżywek do włosów.

 TRESemme ‘split remedy’ (seria na rozdwojone końcówki) popularna marka szamponów w US. Mają przyjemny zapach, dobrze radzą sobie z oczyszczaniem włosów z kosmetyków stylizujących. Nie zauważyłam jednak poprawy moich końcówek (czego można się spodziewać po dwóch użyciach) Możliwe, że dłuższe stosowanie poprawia stan włosów na końcach..

Pantene do włosów farbowanych (czyli jak najbardziej moich). Miły zapach, gęsta konsystencja. Również niewiele mogę powiedzieć o tym szamponie bo nie używałam go wystarczająco długo, żeby miał szansę zadziałać na moich włosach.

 Jednorazowe próbki szamponów i odżywek do włosów.
Grupa, o której nie mogę właściwie nic powiedzieć, bo czasami w takiej jednej saszetce jest za mało szamponu/odżywki, żeby dokładnie umyć moje włosy 😉

 Aveeno living color (szampon i odżywka do włosów farbowanych).
Po zużyciu próbek mam w planach kupić pełnowymiarowe opakowania bo lubię tę markę (znam balsamy do ciała i krem do rąk). Szampon i odżywka mają bardzo przyjemny zapach, moje włosy były miękkie i przyjemne w dotyku.

L’Oreal EverCreme sulfate free. Nawilżające produkty do włosów suchych. Jedne z największych saszetkowych próbek szamponowych (po 10ml). Starczylo idealnie na umycie mojej długości włosów. Szampon, odżywka i maska sprawiły, że moje włosy po jednym użyciu były zdecydowanie mniej suche i lepiej się układały. Całkiem prawdopodobne, że dam szansę całej pełnowymiarowej serii 🙂

Aveeno Baby bezzapachowy kojący krem z wyciągiem z owsa. Kupiłam go z myślą o mojej dziecinie- kilka razy go używałam przy delikatnych, ledwo widocznych wysypkach i wysuszonej skórze- rewelacja! Gorąco polecam wszytskim z mega suchą skórą (u siebie używałam na suche łokcie i na nogi po goleniu- natychmiastowa ulga). Same superlatywy.

To jest ciekawostka 🙂 Pacifica ‘tuscan blood orange’ body butter ze styczniowego Glam Bag KLIK; Masło do ciała w tubce- tu powinna zapalić się pierwsza lampka- heloł! Prawdziwe masło do ciała zazwyczaj jest za gęste na pakowanie go w tubkę. Powiedzmy sobie szczerze- to jest dosyć gęsty balsam do ciała. Zapach na poczatku jest bardzo ‘apteczny?’ ‘chemiczny?’ ‘sztuczny?’.  Kiedy minie pierwsze wrażenie pojawia się zapach faktycznej blood orange 🙂 który utrzymuje się na skórze około pół godziny i znika na zawsze…. smuteczek… nie polecam..

Mederma maść na blizny. Rewelacja, szczcerze polecam jeśli macie do niej dostęp. Wszystkie blizny i ślady po nuszkisowych-pazurkowych zadrapaniach potraktowane tą maścią zniknęły albo zbladły tak, że ich praktycznie nie ma. Potrzebna jest jednak systematyczność w stosowaniu! Ma miły zapach i jest w formie przeźroczystego żelu.

Dwa ostatnie opakowania, które nie należą do rodziny kosmetyków, ale zrobiły na mnie tak dobre wrażenie, że postanowiłam je zaprezentować.

 Woski do kominków z WalMartu, pisałam o nich TUTAJ. Mają intensywny zapach i są sporą konkurencją dla YC jeśli chodzi o wydajność i cenę 😉

Herbaciany mix firmy Celestial. 5 smaków w jednym opakowaniu (malina, brzoskwinia, owoce leśne, borówka, wiśnia); dla mnie najlepsze rozwiązanie ever 🙂
Jestem osobnikiem, któremu jeden smak herbaty szybko się nudzi, 5 rodzajów w jednym pudełeczku idealnie zaspokaja moją potrzebę różnorodności. Nie wyobrażam sobie wieczoru bez dwóch albo trzech kubków herbaty owocowej (oczywiście każy o innym smaku).

Ufffffff..
Koniec 🙂

Buziaki!!
                                 

Bez kategorii

L’Oreal Telescopic Explosion

Przyszedł czas na prezentację (nie mylić z recenzją 🙂 mojego nowego nabytku 
L’Oreal Telescopic Explosion- tusz do rzęs z oryginalną szczoteczką zakończoną kulką. 
Jestem pod wrazeniem 🙂
Zacznijmy od początku 🙂
 szczoteczka, której na początku troszkę się obawiałam;
ma dosyć ostre gumowe włoski, które idealnie rozczesują rzęsy i nie zostawiają grudek
jestem bardzo pozytywnie zaskoczona jakością tego tuszu; 
utrzymuje się na rzęsach cały dzień bez kruszenia i osypyawnia
moje rzęsy bez tuszu i wszechobecne piegi ♥
 lewe oko wytuszowane- prawe sama natura 🙂
troszkę inne światło

 pełen dzienny makeup
w sztucznym świetle (z lampą)
Moja przyjaźń z tym tuszem zapowiada się bardzo obiecująco. 
Będę Was informowała o postępach.
Buziaki!