Browsing Tag

kurs

Bez kategorii, inspiracje, przemyślenia, życie w USA

bo na naukę nigdy nie jest za późno..

Dzisiaj zdałam dwa egzaminy końcowe z dwóch kursów. Jeden ze Stanford University drugi z University of California San Diego. Materiały, wykłady, testy i egzaminy są dostępne za darmo, można z nich korzystać i śledzić swoje postępy na profilu i aplikacji Coursera. Po pozytywnym zdaniu egzaminu końcowego można kupić certyfikat potwierdzający udział w zajęciach i pozytywną ocenę z egzaminu.

Screen Shot 2017-01-28 at 10.46.04 PM

Ogromna ilość kursów jest dostępna w wielu wersjach językowych (również po polsku).

Rozochocona dzisiejszymi osiągnięciami zapisałam się na kolejne kursy. Językowe, z hiszpańskiego..


Buziaki!

Bez kategorii

Jak zrobić mydło glicerynowe z płatkami nagietka- tutorial YouTube

Ogarnęłam się i zrobiłam pierwszy filmowy tutorial z mydlanej serii 🙂
Do tej pory pokazywałam jak zrobić mydło glicerynowe w zdjęciowym tutorialu DIY tutaj na blogu.
Mam nadzieję, że filmik zostanie tak samo ciepło przyjęty.

Myślę, że z czasem pojawią się kolejne tutoriale. Mam w planach pokazać jak robię musujące bomby do kąpieli, peelingi i scruby, mieszanki olejów i masło do ciała.

Zapraszam na filmik:

Kliknij- przeniosę Cię do filmiku na YouTube

Dajcie znać co myślicie 🙂
Buziaki!

Bez kategorii

ogólny zarys robienia mydła metodą ‘na zimno’ DIY

Od kilku miesięcy mam na komputerze materiał zdjęciowy, który czekał na publikację. Prawdę mówiąc na początku chciałam, żeby był to tutorial DIY mydła metodą ‘na zimno’ ale pod koniec robienia mydła rzeczy zaczęły dziać się zbyt szybko i nie udało mi się udokumentować końcówki całej zabawy.
Profesjonalna strona mojej osobowości wzbrania się przed nazwaniem tego tutorialem, dlatego nazwałam materiał zdjęciowy ‘ogólnym zarysem’.
Obiecuję, że postaram się zrobić tutorial krok po kroku. Z innym przepisem (takim, z którego mydło nie stężeje za szybko i będę miała wystarczająco dużo czasu, żeby zrobić zdjęcia).

We wcześniejszych postach możecie znaleźć wiadomości na temat sprzętu oraz materiałów potrzebnych do robienia mydła  oraz zapoznać się z metodą robienia mydła typu ‘melt and pour’.

Wszystkie zdjęcia i mydła są mojego autorstwa i wykonane przeze mnie.

Nie jest to 100% tutorial więc proszę nie traktujcie tego jak materiał do nauki- niech to będzie jedynie zapoznanie się z procesem powstawania mydła metodą ‘na zimno’.

Postanowiłam zrobić mydło, w przepisie którego jest tylko jeden rodzaj tłuszczu. Bardzo popularny w USA vegetable shortening, czyli gęsty, biały smalcowaty tłuszcz roślinny używany w celach spożywczych. Do mydła dodałam akcenty kolorystyczne w postaci kawałków fioletowego, drobno pociętego mydła glicerynowego oraz lawendowy olejek zapachowy.

do zrobienia ozdobnych detali potrzebujemy bazy glicerynowej, barwnika i olejku zapachowego

bazę pokroiłam na małe kawałeczki i włożyłam do żaroodpornego naczynia

dolałam fioletowy barwnik

oraz zapachowy olejek lawendowy

jedna łyżka stołowa olejku na takie małe naczynie wystarczy w zupełności

podczas gdy baza glicerynowa topi się w mikrofalówce albo kąpieli wodnej- przygotowujemy formy
ja wybrałam podłużne foremki na kostki do lodu

sprawdzamy czy cała masa równomiernie się roztopiła

jeśli nie, mieszamy dopóki wszystkie kawałki się rozpuszczą

przelewam mydło do foremek
(zawsze mam w zanadrzu dodatkowe foremki, w razie gdyby było za dużo bazy i za mało miejsca w docelowych foremkach)

odstawiamy do stężenia

po wyjęciu mydła z foremek oczyszczamy z nierówności i małych ‘zadziorków’

po czym kroimy paski mydła na małe kawałeczki i odkładamy na bok

zaczynamy robić mydło właściwe:
potrzebne nam będą grube gumowe rękawiczki (ja znalazłam prawą różową i lewą zieloną 😉
woda, tłuszcz i czysty wodorotlenek sodu (NaOH)

tłuszcz wygląda jak puszysty, biały, bezzapachowy smalec roślinny

do akcji wkroczy później blender

niezbędna jest waga z jak najdokładniejszą skalą jaką uda Wam się znaleźć

odmierzamy dokładną ilość tłuszczu

i przekładamy go do garnka albo innego naczynia, w którym będziemy go topić

na jak najmniejszym ogniu wolno topimy tluszcz
nie chcemy podgrzać go za mocno, bo tak czy inaczej trzeba będzie go studzić do odpowiedniej temperatury

i w tym momencie wkracza kolejny niezbędny przyjaciel czyli termometr spożywczy (mój jest w wersji cukierniczej)

dążymy do tego, żeby i tłuszcz i roztwór  NaOH z wodą były w tej samej temperaturze wynoszącej około 100-110 stopni F

do studzenia używam zlewu wypełnionego zimną wodą- dodatkowo wrzucam do niej lód (tym razem miałam tylko lód z zamrożonymi w środku kawałkami cytryny- idealny do napojów 😉

podczas gdy tłuszcz się ochładzał zabrałam się za kolejną część pracy

ubrałam grube rękawice i odmierzyłam odpowiednią ilość NaOH

wsypałam go do umytego wcześniej zaroodpornego naczynia

potem odmierzyłam wodę i połączyłam razem z wodorotlenkiem sodu

reakcja NaOH z wodą przebiega w bardzo wysokiej temperaturze i żeby ją obniżyć jak najszybciej włożyłam naczynie do zlewu z zimną wodą i lodem
oprócz rękawiczek na dłoniach miałam na oczach okulary ochronne i długie rekawy na rękach, a na twarzy maskę zasłaniającą nos (opary wydobywające się podczas zachodzącej reakcji chemicznej są duszące i bardzo nieprzyjemne)

kiedy tłuszcz i roztwór zasady sodowej są w takiej samej temperaturze- wlewamy zasadę do garnka z tłuszczem i delikatnie łączymy trzepaczką albo drewnianą łyżką

później włączyłam blender i mieszałam aż do uzyskania takiej konsystencji jak na zdjęciu (w międzyczasie dodałam olejek zapachowy) na powierzchni mydła pozostawione ślady powinny tworzyć stały wzór , który nie znika (z ang. ‘trace’)

nagle moje mydło zaczęło gęstnieć w zastraszająco szybkim tempie i nie miałam czasu na dalsze robienie zdjęć, bo obawiałam się, że jak będę zwlekała z wrzuceniem kolorowych kawałków glicerynowych ozdób- mydło zastygnie mi na zawsze w garnku i nie zdążę z przełożeniem wszystkiego do formy 😉

 W tym momencie odłożyłam aparat i wsypałam glicerynowe kawałeczki mydła po czym dokładnie wymieszałam wszystko drewnianą łyżką. Przełożyłam na pół zastygniętą masę do formy i ozdobiłam górę.

tak udekorowane mydło odstawiłam na dobę w ciemne, ciepłe miejsce

po upłynięciu doby wyjęłam mydło z formy

i pokroiłam na kostki 🙂

czy nie wygląda ciekawie?

mi się podoba 🙂

Tak w wielkim skrócie wygląda proces robienia mydła metodą ‘na zimno’.
W najbliższym czasie muszę się ogarnąć i kiedy tylko będę miała możliwości sprzętowe przygotuję szczegółowy zdjęciowy tutoral razem z przepisem i wszystkimi krokami oraz detalami.

Buziaki!

Bez kategorii

DIY whipped body butter- ręcznie robione puszyste masło do ciała (masło shea, masło kakaowe i olejek arganowy) tutorial

Instrukcja krok po kroku jak zrobić puszyste masło do ciała z trzech składników: masła shea, masła kakaowego i olejku arganowego.
Masło ma konsystencję puszystej, bardzo lekkiej masy, która w kontakcie z ciepłem skóry topi się i zmienia w olejek 🙂

Wszystkie zdjęcia i kosmetyki są mojego autorstwa i wykonane przeze mnie.
Nie zgadzam się na ich publikowanie i wykorzystywanie bez mojej wiedzy.

Potrzebujemy trzech składników (plus ewentualnie olejek zapachowy- ja użyłam wanilia musk)
*masło shea
*masło kakaowe
*lekki olej (ja wybrałam arganowy- można użyć awokado, migdałowy, słonecznikowy, lniany, z oliwek)

1 część masła kakaowego (100g)
1 część olejku (100g)
2 części masła shea (200g)

sprzęt

żaroodporne szklane naczynie z miarką i dziubkiem
waga
nóż
większa miska
blender albo mikser
szpatułka
pipetka
zamrażalnik 🙂

blender

Na wadze odmierzamy poszczególne składniki i umieszczamy je w żaroodpornym naczyniu.

100g masła kakaowego

plus 200g masła shea

plus 100g olejku arganowego

Wszystko topimy w mikrofali albo w kąpieli wodnej (w garnku z wodą postawionym na mały ogień).

po stopieniu nasze składniki będą miały ciemny kolor (w tym momencie można dodać olejek zapachowy)
przelewamy wszystko do większej miski (takiej, w której będzie nam wygodnie i swobodnie używać miksera/blendera)
ja preferuję blender, używam go do robienia mydła metodą na zimno i przeznaczyłam go tylko do wyrobów kosmetycznych
zaczynamy miksowanie (na tym etapie oleje są bardzo ciepłe/gorące i miksowanie nie będzie dawało wielkich efektów, ale chodzi nam o to, żeby dostarczyć naszej mieszance jak najwięcej powietrza

po minucie-dwóch miksowania wkładamy miskę do zamrażalnika na kilka minut

po wyjęciu znowu miksujemy kilka minut

i znowu wkładamy do zamrażalnika

po wyjęciu miksujemy kilka minut

i wkładamy miskę na kilka minut do zamrażalnika

tym razem po wyjęciu z zamrażalnika pojawiła się zmrożona otoczka na brzegach (zdrapujemy ją szpatułką do środka i miksujemy)

wkładamy do zamrażalnika kolejny raz

po wyjęciu ponownie zdrapujemy zmrożoną część ze ścianek i miksujemy

wkładamy do zamrażalnika 😀

po wyjęciu z zamrażalnika większa część naszego miksu olejku i maseł jest w formie stałej- miksujemy 🙂

mieszanka powinna na tym etapie być mleczno biała i kremowa

wkładamy do zmrażalnika ostatni raz 😀

po wyjęciu z zamrażalnika nasze masło jest całkiem zastygnięte- tak ma być 😀

miksujemy

mieszanka powoli nabiera odpowiedniej konsystencji
po kilku minutach miksowania nasze masło do ciała jest gotowe
delikatne, lekkie i puszyste
przekładamy masło do wcześniej przygotowanych pojemników (najlepiej słoiczków albo puszeczek)

masełka
w kontakcie ze skórą masełko zamienia się w olejek

jest leciutkie i puszyste

Miłej zabawy 🙂

Buziaki!

Bez kategorii

Metamorfoza decoupage- niebieska skrzyneczka w niezapominajki

Kilka dni temu pokazałam Wam drewniane zakupy z Good Will.
Udało mi się wyczarować nowy look dla niebiesko-kremowej skrzyneczki. Zajęło mi to ponad dwa dni 🙂 Zdecydowałam, że nie będę zmieniała diametralnie jej koloru, bo w moich serwetkowych zbiorach jest niebieski motyw, który szczególnie sobie upodobałam- niezapominajki.
Nie będzie to post tutorialowy 🙂 Pokażę Wam metamorfozę skrzyneczki w formie ogólnych etapów.
Zapraszam również na moje dwa poprzednie kursy decoupage:
KURS DECOUPAGE część pierwsza- podstawy
KURS DECOUPAGE część druga- szkatułka i crackle

Wszystkie zdjęcia i przedmioty są mojego autorstwa i wykonane przeze mnie.
Nie zgadzam się na ich wykorzystywanie i publikowanie bez mojej wiedzy.

Zaczynamy od oryginalnego wyglądu i stanu skrzyneczki:

kremowo-błęktna szachownica

ręcznie ozdobiona napisem
w środku zakurzona i popisana ołówkiem i kredkami

zabrudzona rączka z wieloma warstwami białej farby, która zaczęła się kruszyć w kilku miejscach
ogólnie rzecz ujmując- skrzyneczka z dużym potencjałem 😉

Etap pierwszy: oczyszczanie

chwyciłam najgrubiej ziarnisty papier ścierny z mojej kolekcji papierów ściernych i zaczęłam pracę

dłuższe ścianki skrzyneczki oczyściłam w mgnieniu oka 🙂
krótsze (wyższe) ścianki i środek zajęły mi prawie godzinę ze względu na inną fakturę drewna i mocniejszą przyczepność faby.. moje ręce i paznokcie błagały o litość.. 😉
całkiem oczyszczona skrzyneczka
niektóre miejsca oczyściłam aż do drewna

w niektórych miejscach zostawiłam nieregularną warstwę farby

rączka z bliska

i z góry

zdecydowałam, że zostawię efekt przetartej białej farby z prześwitami drewna
innym wyjściem byłoby pomalowanie skrzyneczki na biało albo na inny jasny kolor

Etap drugi: wybór motywu

jeden z moich ulubionych niebieskich wzorów: niezapominajki (swoją drogą nie pojmuję jak można używać takich cudowności do wycierania buzi przy stole- wiem- mam bzika)

Etap trzeci: puzzle 😀 czyli układanie i rozmieszczanie motywu serwetkowego na dekorowanym przedmiocie

tym razem nie wycinałam tylko wydzierałam serwetkowe kwiatki, żeby ich granice nie były widoczne a cały wzór stanowił jedną całość

wcale nie tak łatwo poukładać kwiatek przy kwiatku, żeby wyglądało to sensownie 😉
zabawa na kilka godzin (przy zamkniętych oknach, bo najmniejszy podmuch może wszystko zepsuć)

Etap czwarty: przyklejanie (nie miałam głowy do robienia zdjęć, bo autentycznie obawiałam się, że wszystkie kwiatki sfruną mi jak się poruszę)

Etap piąty: suszenie przyklejonego motywu 🙂

można pomóc sobie najsłabszym powiewem suszarki do włosów albo poczekać aż cały klej dokładnie wyschnie

bardzo podobają mi się różnice w kolorach tła,
nadają skrzyneczce charakteru i nie jest monotonnie biało-niebiesko-zielona

Etap szósty: lakierowanie

ostatnim etapem jest zabezpieczenie skrzyneczki lakierem akrylowym

lakier nada skrzyneczce delikatnego połysku i zniweluje granice pomiędzy naklejonym motywem a powierzchnią drewna
każda strona skrzyneczki jest inna i niepowtarzalna

rączkę i środek pozostawiłam bez ozdób

drugie życie niebieskiej skrzyneczki 🙂

Buziaki!

Bez kategorii

Ręcznie filcowane mydło. Tutorial DIY

Pod postem z ulubionymi kosmetykami pielęgnacyjnymi wiele z Was pytało o filcowane mydło. Jako że jest to cały czas mało popularny produkt- postanowiłam Wam go dzisiaj odrobinkę przybliżyć 🙂 I oczywiście pokazać jak robię swoje filcowane mydełka.

Do filcowania używam wełny z owiec merynosów.
Wełna ma naturalne właściwości antybakteryjne i antygrzybiczne.
Jest miękka i miła w dotyku.
Działa jak delikatna myjka/gąbka/masażer.
Masuje i pobudza krążenie.
Jest doskonałym codziennym peelingiem.
Mydło w filcowym ‘sweterku’ służy o wiele dłużej niż zwykłe mydło.
Powłoka wełniana pocierając o mydło tworzy gęstą, obfitą pianę.
Filcowa warstwa bedzie kurczyła się razem z mydłem a po jego całkowitym zmydleniu zostanie nam nieduża filcowa kuleczka.

Czego potrzebuję do zrobienia filcowanego mydła?
*owczej wełny czesankowej
*kostki mydła
*ciepłej wody

Jakie mydło najlepiej nadaje się do filcowania?
Każde 🙂 To zależy tylko i wyłącznie od Was. Można filcować mydła ręcznie robione metodą na zimno, glicerynowe albo melt and pour. Zwykłe mydła kupione w sklepie również będą dobre.

Czy potrzebuję specjalnych narzędzi do zrobienia filcowanego mydła?
Jedynym specjalnym przyrządem, który będzie nam potrzebny to stopka od damskich cienkich rajstop 😀

Ile trwa proces filcowania mydła?
Razem z przygotowaniem materiałów i procesem filcowania nie powinno zająć nam to dłuzej niż pół godziny.

Czy muszę specjalnie dbać o filcowane mydło?
Po każdym użyciu kładziemy mydło w takiej pozycji, żeby miało dostęp do powietrza z jak największej ilości stron. Całkowite suszenie mydła pomiędzy kolejnymi użyciami zapewni mu piękny wygląd i przedłuży jego życie. Drewniane lub ceramiczne mydelniczki z otworkami w dnie (takie w których nie ma stojącej wody) będą najlepszym miejscem na przechowywanie filcowanej kostki.

Wszystkie zdjęcia i mydła są mojego autorstwa i wykonane przeze mnie.
Nie zgadzam się na ich publikowanie i wykorzystywanie bez mojej wiedzy.

Mój sposób na filcowane mydło:

przygotowuję wszytskie potrzebne materiały

stopka cienkich rajstop albo rajstopowa podkolanówka 😉

owcza wełna do filcowania (barwiona lub naturalna)

jeden motek wystarczy do pokrycia filcem wielu mydeł

wybrałam miniaturkowe mydła 

idealnie mieszczą się w dłoni i są idealnym rozmiarem na rozpoczęcie nauki filcowania

francuskie mydełka marki E. Barrett
zaczynamy od delikatnego oddzielania włókien filcu z motka

oddzieloną wełnę układamy warstwowo tak, żeby tworzyła dosyć grubą warstwę bez prześwitów

możemy używać jednego lub wielu kolorów

włókna nie muszą byc ułożone idealnie w jednym kierunku, ważne żeby tworzyły zwartą warstwę 
na tak przygotowane posłanie układamy mydło

i zaczynamy dokładnie zawijać je z każdej strony

przytrzymując zawinięte brzegi palcem

staramy się, żeby w wełnianej powłoce nie było przerw, przez które będzie widoczne mydło

jeśli używamy wielku kolorów, nasze mydełko będzie wyglądało inaczej z każdej strony 🙂

cały czas trzymając mydło otoczone wełną przygotowyjemy stopkę od rajstop
wkładamy w nią rękę i chwytamy mydło
delikatnie trzymając mydło zsuwamy stopkę z ręki jednocześnie zostawiając mydło w jej środku

o tak 🙂
otaczamy mydło najściślej jak to możliwe

i zawiązyjemy stopkę na węzełek typu ‘slip knot’ (taki, który łatwo rozwiążemy pociągając za jeden z jego końców)

tak przygotowane mydełko dokładnie moczymy w ciepłej/gorącej wodzie i usuwamy jej nadmiar
mocno pocieramy mydło w dłoniach aż do powstania piany

i cały czas obracamy mydło w dłoniach tak jak przy myciu

15 minut to optymalna ilość czasu

wełna na mydle stała się bardziej zbita i zmniejszyła się jej objętość, widać już, że dokładnie odzwierciedla oryginalny kształt i wielkość mydła
delikatnie odwiązujemy supełek i wolno zdejmujemy stopkę z mydła

mydełko na tym etapie wygląda prawie jak gotowy produkt 🙂
dla pewności zawsze idę o krok dalej i jeszcze raz moczę kostę w gorącej wodzie

i przez około 5 minut filcuję ją w dłoniach wykonując ruchy jak przy myciu rąk  (obracając kostkę w każdym kierunku)
po zebraniu nadmiaru piany i wody nasze mydełko wygląda tak 🙂
odkładamy je do całkowitego wyschnięcia (ja zostawiam moje świeżo zrobione mydełka na całą noc)
w międzyczasie zrobiłam pozostałe cztery mydełka z kompletu
chyba nie ulega wątpliwości który kolor jest moim ulubionym 😉
do zapakowania filcowanego mydełka na prezent, możemy użyć folii celofanowej (do kupienia w kwiaciarniach)
dodatki dobieramy wedle własnego uznania
ja pocięłam naturalną gąbkę loofa na trójkąty i przygotowałam naturalny bawełniany sznurek

zawijamy mydełko w folię
i ciasno przyklejamy wszystkie brzegi taśmą klejącą

przywiązujemy kawałek gąbki loofa do sznurka i obwiązujemy nim mydło
tak udekorowanym mydełkiem możemy obdarować wyjątkową osobę
albo pięć wyjątkowych osób 🙂
Mam nadzieję, że udało mi się chcociaż odrobinę przybliżyć Wam czym jest i jak powstaje filcowane mydło.
Miłego filcowania, używania i obdarowywania 🙂
Buziaki!
Bez kategorii

Kurs decoupage: część druga- szkatułka i crackle

Dla zainteresowanych: KURS DECOUPAGE część pierwsza

Tym razem ozdobimy większą i bardziej skomplikowaną rzecz. Drewnianą szkatułkę. Będzie udekorowana spękaniami dodającymi jej charakteru ‘vintage’. Wybrałam również motyw róż i białe cyrkoniowe kryształki.

Wszystkie zdjęcia i przedmioty są mojego autorstwa i wykonane przeze mnie.
Nie zgadzam się na ich wykorzystywanie i publikowanie bez mojej wiedzy.

Materiały:

*szkatułka z surowego drewna
*dwie farby akrylowe (ja wybrałam ciemny brąz i kremowy beż)
*jednoskładnikowe medium do crackli
*klej do decoupage
*serwetkę z ulubionym wzorem
*nożyczki
*mały ostry nożyk z cienkim ostrzem
*kryształki (opcjonalnie)
*pędzle i/lub gąbka
*papier ścierny drobnoziarnisty
*lakier na bazie wody
*woda (do mycia pędzli i gąbki)

na początek proponuję małą szkatułkę o nieskomplikowanym kształcie

przed przystąpieniem do pracy zawsze odpowiednio przygotowujemy przedmiot do ozdobienia
według mnie świadczy to o szacunku do swojej pracy oraz do osoby, którą chcemy obdarować takim przedmiotem
(nie raz oglądałam filmiki albo kursy instruktażowe, gdzie ‘artystka-dekupażystka’ malowała najeżoną drzazgami drewnianą powierzchnię a potem na końcu tłumaczyła się, że “tak to troszkę niechlujnie wygląda, bo na szybko Wam robiłam” trafia mnie jasny piorun i ciemna krew zalewa jak oglądam i słucham takiego czegoś..  szybko to się muchy łapie..
jest różnica między najeżeniem drzazgami a celowym efektem postarzania..

delikatnie przecieramy całą powierzchnię zewnętrzną i wewnętrzną szkatułki

tak przygotowane drewno pokrywamy cienką warstwą ciemnej farby akrylowej tylko na zewnątrz

warto zostawić gdzieniegdzie jasne prześwity drewna, nada to naszej szkatułce wyżej wspomnianego wyglądu ‘vintage’ lub ‘znalezionego na strychu cudeńka’
pomalowane pudełeczko odstawiamy do całkowitego wyschnięcia (farby akrylowe dosyć szybko schną 🙂
przygotowujemy jednoskładnikowe medium do spękań typu crackle
większość z Was zna jego wersję wśród pękających lakierów do paznokci
idea i działanie są dokładnie takie same
z tą różnicą, że pękający lakier do paznokci jest ostatnią, najgórniejszą 😉 warstwą
przy decoupage na medium cracklowe nakładamy jeszcze jasną farbę, która w kontakcie z owym medium tworzy efekt spękań
na rynku jest wiele dostępnych produktów (ja mam dwa: dala- marka dostępna w Polsce oraz folkArt- kupiona w USA)
do tego projektu wybrałam markę folkArt
nakładamy warstwę medium na całą powierzchnię szkatułki;
warstwa ta nie może być zbyt cienka- nie powstanie wtedy zamierzony efekt spękań
mam nadzieję, że udało mi się uchwycić grubość warstwy, którą nałożyłam 🙂
medium do crackli długo schnie (około 2 czasem 3 godzin- zależnie od nałożonej grubości)
trzeba się uzbroić w cierpliwość, musimy koniecznie poczekać do całkowitego wyschnięcia medium przed nałożeniem jasnej farby akrylowej
w tym czasie możemy zająć się naszym wzorem z serwetki

wybieramy motywy, które będą pasowały wielkością na wybrany przez nas przedmiot

dokładnie wycinamy
i oddzielamy niepotrzebne warstwy serwetki (najczęściej mamy do czynienia z serwetkami trójwarstwowymi- do decoupae potrzebujemy tylko jednej, kolorowej warstwy z wzorem)
po całkowitym wyschnięciu medium do crackli czas na nałożenie jasnej farby
możemy użyć w tym celu pędzla albo gąbki
na początek polecam gąbkę

farbę nakładamy delikatnie dotykając raz przy razie powierzchni (nazywamy to ‘tapowaniem’), starajcie się nie dotykać ponownie raz nałożonej farby,
dwie warstwy mogą być ‘za ciężkie’ i efekt crackli może być bardzo słaby albo nawet zerowy
efekt crackli powstaje w momencie schnięcia farby (bardzo szybko)
nie przejmujcie się, jeśli gąbka jest za duża i nie uda Wam się dokładnie nałożyć jasnej farby przy metalowych detalach, damy radę również z wyczyszczeniem przypadkowo pomalowanych części, na których nie powinno być farby
patyczkiem kosmetycznym delikatnie nasączonym wodą bez problemu zmyjemy farbę akrylową ze wszystkich zamków i zawiasów (oraz innych metalowych części)
wewnętrzne zawiasy wyczyszczone, został tylko metalowy element zamknięcia z przodu szkatułki
po wyczyszczeniu farby przykładamy elementy wycięte z serwetki w miejscach, które uważamy za stosowne
na początek polecam oszczędność w ozdobach- im mniej tym lepiej 😉

do przyklejenia motywu z serwetki używamy gotowego kleju do decoupage albo robimy go z wody i płynnego kleju typu Vikol w stosunku 1:1
zaczynamy przyklejać od góry (powierzchni wieczka) w kierunku od środka na boki a na samym końcu w dół po ściankach szkatułki
spotkałam się ze sposobem przecinania serwetki przed przyklejeniem jej na powierzchnię jeśli mamy do czynienia z otwieraną albo ruchomą częścią ozdabianego przedmiotu.. po co? żeby krzywo przykleić wzór? zdecydowanie nie polecam nic przecinać a potem się stresować, że coś nie wyjdzie albo wyjdzie, ale krzywo..  spokojnie 🙂
dokładnie zamykamy wieczko na zamek i przyklejamy wzór w całości 🙂
szczególną uwagę poświęcamy miejscu gdzie szkatułka będzie się otwierała

z obu stron
czas na biżuterię 😀
dowolną ilość kryształków przyklejamy w dowolnie wybranych miejscach (tutaj również zalecam oszczędność 😉
następnym krokiem jest przecięcie wzorów w miejscu otwarcia wieczka

kiedy klej do decoupage całkowicie wyschnie (całkowicie!) bierzemy mały bardzo ostry nożyk z cienkim ostrzem (może być również nożyk do tapet)
i delikatnie wkładamy go pomiędzy zamknięte części szkatułki jednocześnie idealnie przecinając naklejony wzór nie niszcząc go 🙂 (pamiętajcie- klej MUSI być całkowicie SUCHY)

to samo powtarzamy z drugiej strony
voila! idealnie przecięty i prosto naklejony wzór 😉 easy! bez kombinowania i stresu 

druga strona 🙂

przy zawiasach z tyłu zauważyłam małe niedociągnięcia, które zostawiła gąbka..
możemy je zostawić tak jak są (bo chodzi nam o efekt postarzenia szkatułki) ale możemy je również odrobinę zniwelować..
do tego celu posłuży nam malutki pędzelek do detali i ta sama jasna akrylowa fraba, którą pokryta jest szkatułka

 po delikatnej kosmetyce 😉
ostatnim krokiem jest nałożenie kilku warstw akrylowego lakieru
4-5 warstw nada naszej pracy ładny wygląd i bardzo dobrze ją zabezpieczy
nie przejmujcie się jeśli lakier zbierze się w okolicach kryształków tworząc niebieskawą warstwę- po wyschnięciu zrobi się całkowicie przejrzysty
tak jak tutaj 🙂
pamiętajcie, żeby poczekać aż każda warstwa lakieru całkowicie wyschnie przed nałożeniem kolejnej

nie spieszcie się, decoupage to bardzo czasochłonna technika 😉
również pracochłonna 🙂
pokrywamy lakierem całą powierzchnię szkatułki oprócz metalowych elementów
nie zapominamy o wnętrzu (w mojej szkatułce wnętrze jest pomalowane jedną warstwą beżowej farby akrylowej- bez efektu crackli i bez przyklejania motywu kwiatowego)
 wnętrze malujemy lakierem i nie zamykamy wieczka do końca, tylko zapewniamy przepływ powietrza, który ułatwi wysychanie
Brawo!
Nasza pierwsza praca z efektem crackli jest gotowa 🙂
Powodzenia!
Buziaki!
Bez kategorii

Kurs ręcznie robionej biżuterii: wprowadzenie

Po przedwczorajszej i wczorajszej przygodzie z chińskim naszyjnikiem *KLIK* postanowiłam przyspieszyć mój kolejny projekt. Przygotowałam dla Was nowy kurs 🙂
Wiele z nas ma gdzieś koraliki, perełki, łańcuszki, zapięcia i inne biżuteryjne półprodukty. Wiele z nas miało ochotę przerobić kiedyś stary naszyjnik albo kolczyki, które leżą w szufladzie bo już nam się znudziły..
Moja przygoda z ręcznie robioną biżuterią zaczęła się mniej więcej 9 lat temu. Najpierw były kolczyki (do których teraz pewnie bym się nie przyznała 😉 później nauczyłam się robić bransoletki, korale a nawet akcesoria do włosów.
Domyślam się, że dla wielu z Was ten temat jest już oswojony i też próbowałyście swoich sił w robieniu albo przerabianiu biżuterii. Dla tych z Was, które jeszcze nie miały okazji spróbować- przygotowałam mały kurs ręcznie robionej biżuterii.
Dzisiaj wprowadzenie i materiały 🙂

Narzędzie:

Moje ukochane różowe wielofunkcyjne narzędzie 😀 To samo od początku, ma 9 lat, działa, wygląda i funkcjonuje doskonale.

Tnie, zgina, zaciska.
Oczywiście jeśli macie ochotę i potrzebę możecie kupić i używać wielu narzędzi.
Na początek polecam jednak jedno wszystkorobiące.

Półfabrykaty:

Szpilki do kolczyków. Różne długości, grubości, zakończenia.

ozdobne przekładki
bigle ze stali chirurgicznej (antyalergiczne)

bigle srebrne
kółeczka i ogniwa łączące różne elementy biżuterii

kuleczki zaciskowe (stopery)

zapięcia do łańcuszków, naszyjników i bransoletek

łańcuszki różnej grubości

ozdobne zapięcia

srebrne zapięcia
drut pamięciowy (na bransoletkę)

baza na zakładkę do ksiżąki
minerały, kamienie ozdobne, półszlachetne i szlachetne

agat

koralowiec
moje ukochane perły słodkowodne, biwa, keishi..

ręcznie filcowane koraliki

ręcznie filcowane i wyszywane koraliki

plastikowe perły 😉
pandoropodobne szklane koraliki lampwork

szklane lampwork i przekładki z kryształkami

oraz wiele wiele wiele innych 😉

Mam nadzieję, że znajdą się chętne osoby na poczytanie i skorzystanie z informacji, które będę zamieszczać w dziale biżuteryjnym 😀

*******************************************************
Kochane moje! Bardzo Wam dziękuję za wczorajszą pomoc, wsparcie i rady. Już jest lepiej. Wysypka znacznie się zmniejszyła, mniej dokucza i ładniej wygląda.
Jesteście niezastąpione 🙂 Dziękuję, że ze mną jesteście :*

Pan Chińczyk bez zbędnych ceregieli i jakichkolwiek dyskusji zwrócił całą sumę.

Buziaki!

Bez kategorii

Robimy mydło- część druga: tutorial- trawa cytrynowa, cytrusy i płatki nagietka

Dzisiaj zrobimy pierwsze mydło.
Przezroczyste-glicerynowe z zatopionymi w środku płatkami nagietka. O zapachu trawy cytrynowej, grapefruita, pomarańczy i cytryny. Moje ulubione 🙂

Wszystkie zdjęcia i mydła są mojego autorstwa i wykonane przeze mnie.

Przypomnienie pierwszej części mydlanego kursu, czyli narzędzia i materiały *KLIK*

Do dzieła!

Narzędzia:
*deska do krojenia
*nóż
*żaroodporne naczynie (najlepiej z dzióbkiem)
*łyżeczka
*pipetka
*waga
*coś do mieszania
*foremki do mydła (dwie albo trzy małe)

Składniki:
150 gramów glicerynowej masy mydlanej melt and pour
olejek o zapachu trawy cytrynowej
olejek o zapachu grapefruita
olejek o zapachu pamarańczy
olejek o zapachu cytryny
płatki nagietka
alkohol kosmetyczny w butelce z atomizerem

narzędzia i składniki
glicerynowa baza mydlana melt and pour

każdy rodzaj mydła typu melt and pour bardzo łatwo da się pokroić nożem

potrzebujemy około 150g
masę kroimy na małe kawałeczki (im mniejsze tym łatwiej i szybciej się stopią podczas podgrzewania)
podgrzewać możemy na dwa sposoby: w kąpieli wodnej wkładając naczynie z pokrojonym mydłem do garnka z gotującą się wodą; lub w mikrofalówce- najlepiej w krótkich, trzydziestosekundowych odstępach czasowych, żeby temperatura stopionej masy nie była zbyt wysoka
ja preferuję mikrofalówkę 🙂
na początek jednak proponuję kąpiel wodną bo mamy większe panowanie nad całym procesem topienia mydła
kiedy masa się podgrzewa przygotowujemy foremki na mydło; ja korzystam z siliokonowych foremek do użytku spożywczego, które przeznaczyłam tylko i wyłącznie do robienia mydła (kupione w Polsce)
przed użyciem foremek zawsze spryskuję je alkoholem, żeby je odkazić (nie wycieram alkoholu- zapobiegnie on później przywieraniu mydła do ścianek foremek)

delikatnie spryskuję foremki tak, żeby powstała mgiełkowa warstwa alkoholu
w tym czasie masa roztopiła się a na jej powierzchni pojawiły się bąbelki

bąbelki z powierzchnu roztopionego mydła usuniemy spryskując je delikatnie alkoholem

po dodaniu olejków powinny zniknąć całkowicie
używam jednego skoncentrowanego olejku (trawa cytrynowa) i trzech delikatniejszych (cytrusy)

do odmierzania ilości używam pipetki

Dodajemy:
* 3-5 kropli skoncentrowanej esencji trawy cytrynowej
*10-12 kropli olejku pomarańczowego
*10-12 kropli olejku grapefruitowego
*8-10 kropli olejku cytrynowego

możecie dodać odrobinę mniej jeśli jesteście bardzo wrażliwe i nie lubicie intensywnych zapachów..
możecie dodać odrobinę więcej jeśli lubicie intensywne i pobudzające mieszanki zapachowe..

kiedy pomyślałam, że dobrze byłoby napisać o ostrożności przy pracy z olejkami- potrąciłam i przewróciłam buteleczkę z olejkiem cytrynowym.. na szczęście jeszcze trochę zostało..
uważajcie przy nalewaniu, przelewaniu i odmierzaniu.. i zawsze zakręcajcie buteleczki 😉
w czasie, kiedy sprzątałam rozlany olejek, moje mydło zaczęło zastygać; bez paniki 🙂 wystarczy jeszcze raz włożyć naczynie z mydłem do kąpieli z gorącą wodą albo na 15-20 sekund do mikrofalówki
pora na płatki nagietka
do każdej foremki wkładamy czubatą łyżeczkę płatków
ilość, która zakrywa dno jest odpowiednia
delikatnie z dużej odległości spryskujemy płatki i foremki alkoholem (mydło lepiej połączy się z dodatkami jeśli spryskamy je alkoholem) uważajcie przy psikaniu z bliskiej odległości, bo płatki mogą wyfrunąć z foremek 😀
mieszamy roztopione mydło i olejki zapachowe
delikatnie i wolno wlewamy płynne mydło do foremek tak, żeby nie powstały bąbelki powietrza pomiędzy płatkami nagietka
nie przejmujcie się bąbelkami na powierzchni mydła- mamy na nie sposób 🙂
zdecydowałam, że zamiast trzech mniejszych mydełek zrobię dwa większe
bąbelki na powierzchni spryskujemy….
….alkoholem
 odstawiamy na bok do całkowitego zastygnięcia i wystygnięcia (godzina powinna wystarczyć)
gotowe mydełka są twarde i zimne (ciepłe cały czas mogę być podatne na zmianę kształtu przy mocniejszym dotknięciu albo przyciśnięciu palcem)
wszystkie brzegi foremki powinny równo i gładko odchodzić
oto nasze dzieło 🙂
cudne przejrzyste glicerynowe mydełko z zatopionymi płatkami nagietka ♥
cytrusowy zapach pobudza zmysły i działa antystresowo
płatki nagietka są delikatne dla skóry, mają działanie regenerujące, gojące, antyseptyczne, przeciwzapalne i przeciwobrzękowe
takie własnoręcznie zrobione mydełka to świetny pomysł na prezent 🙂

Jak pakować mydełka?

zwykła folia spożywcza będzie dobra
kładziemy mydełka do góry nogami i zawijamy wszystkie boki folii
z tyłu przyklejamy je taśmą klejącą
tak zabezpieczone mydełko długo zachowa świeżość i zapach

Jak ozdobić zapakowane mydełko na prezent?

to zależy tylko od Was! ja miałam pod ręką szary papier i bawełniany sznurek
porwałam papier, żeby nadać mu bardziej organiczny wygląd 😉 i kilka razy przewiązałam bawełnianym sznurkiem
najbardziej lubię proste i nieskomplikowane ozdoby
gratulacje! pierwsza lekcja praktyczna za Wami 🙂

Życzę miłej zabawy 🙂 Chwalcie się swoimi cudami. Z przyjemnością je obejrzę.

Buziaki!

Bez kategorii

Robimy mydło- część pierwsza: narzędzia i materiały

Pierwszy post z cyklu ‘Robimy mydło’. Zaczniemy od najprostszego, czyli mydła dekoracyjnego. Po angielsku ta metoda nazywa się ‘melt and pour’ czyli w wolnym tłumaczeniu ‘stop i wylej’. Nazwa ta jest dosłowna 🙂 Będziemy używać gotowej masy mydlanej, którą będziemy topić, dodawać do niej składniki dekoracyjne i zapachowe, a na końcu wylewać do form.  Na początek pokażę Wam co będzie potrzebne, żeby zacząć mydlaną przygodę.

Kilka moich gotowych mydełek na zachętę:

Kawa migdałowa z miodem i cynamonem

Marcepan z makiem (kostka peelingująca)

Trawa cytrynowa, grapefruit, pomarańcze, cytryny i płatki nagietka (moje ulubione)

Truskawka i róża

Wszystkie zdjęcia i mydła są mojego autorstwa i wykonane przeze mnie.
Nie zgadzam się na ich publikowanie i wykorzystywanie bez mojej wiedzy.

Narzędzia:

deska i nóż, albo dwa noże 🙂 duży przyda się do cięcia mydła a mały do trimowania
miarki i mieszadełka

miarki do olejków i ziół oraz mała trzepaczka do mieszania

duża silikonowa szpatułka do wygarniania mydła oraz duża trzepaczka do mieszania

małe pipetki do olejków, małe pojemniczki, metalowy przyrząd do krojenia gotowego mydła (oryginalnie do krojenia ciasta chlebowego na bochenki przed upieczeniem)

żaroodporne szklane naczynie
Formy do mydła:
silikonowe foremki
oryginalnie służą do pieczenia ciasta, ciasteczek , babeczek i robienia kostek lodu
jeśli zdecydujemy się robić w nich mydło i inne kosmetyki, nie wykorzystujmy ich ponownie do wyrobów spożywczych
(z szacunku do własnego zdrowia)

silikonowa forma do elementów dekoracyjnych i detali ozdobnych

duże formy do mydła

małe plastikowe formy do mydła

ozdobne plastikowe formy do słodyczy 🙂

ozdobne plastikowe formy do mydła

ozdobne plastokowe formy do mydła

plastikowe ozdobne formy do czekoladek 🙂
Waga:

Dodatki:

alkohol do wygładzania powierzchni mydła

 Barwniki:

barwniki kosmetyczne w proszku

barwniki kosmetyczne w płynie

skład
barwniki naturalne: proszek z owoców róży, papryka, proszek z natki pietruszki, proszek z rozmarynu

glinki i drobno zmielony pumeks

Zioła i płatki kwiatów:

płatki kwiatów i nasiona

suszone płatki nagietka

suszone kwiaty jaśminu

suszone kwiaty lawendy

nasiona bazylii (zamiennikiem są ziarna maku)

gąbka luffa

Olejki i esencje zapachowe:

oleki zapachowe

olejki zapachowe

esencja zapachowa

olejki i esencja zapachowa

Bazy mydlane:

różne rodzaje bazy mydlanej

miodowa

z masłem shea

glicerynowa

Wydaje mi się, że wszystkie materiały możecie znaleźć online. Jeśli w Waszym kraju są sklepy dla hobbystów typu Michaels *KLIK*, warto tam zajrzeć.

Zdobyłam dzisiaj nowego skilla 🙂 Nauczyłam się robić napisy na zdjęciach w formie znaków wodnych 😀 Wiem, że większość z Was to potrafi od dawna, ale dla mnie to wielkie wydarzenie 😀

Buziaki!