Bez kategorii

plebs na obczyźnie- czyli moje spożywcze zakupy z Marshalls

Jakiś czas temu pod postem sklepowym z ROSSa, anonimowy komentartor/komentatorka pozostawił/a po sobie ślad w postaci kilku słów o asortymencie spożywczym w sklepach typu Marshalls czy ROSS.

Można znaleźć tam (w Marshalls, TJ Maxx i ROSS) rzeczy, które tutaj (w USA) są dostępnie jedynie w międzynarodowych marketach, sklepach ze zdrową żywnością albo online. Spora część jest dostępna również w sklepach typu Target 😀 (głównie słodycze i inne typowo amerykańskie przekąski)

Generalnie w tym sympatycznym anonimowym komentarzu chodziło o to, że jedzenie na półkach w ROSSie to zapchajdziury, które trzeba szybko opchnąć ludziom takim jak ja, czyli plebsowi na obczyźnie 🙂
Niezmiernie mnie to plebsowe określenie rozczuliło. Będę go używała z nieukrywaną przyjemnością 🙂 (od jakiegoś czasu mam nawet taki tag pod postami)

Moje spożywcze zakupy z Marshalls:

herbata, orzechy włoskie (kupiłam również kolorwy makaron i syrop z agawy, ale szybko wylądowały w szafce w kuchni- na ostatnim zdjęciu zobaczycie je w wózku sklepowym)

organiczna herbata miętowa

opis

cytrynowa herbata zielona

opis

zielona herbata jaśminowa (te markę zazwyczaj kupuję w moim ulubionym międzynarodowym markecie)

orzechy włoskie- moja aktualnie ulubiona przekąska

a tu makaron i syrop z agawy (i reszta zakupów, którą pokażę niebawem)

Buziaki!

Previous Post Next Post

2 komentarze

  • Natasza Miszczuk 4 maja 2016 at 12:35

    Makaron wygląda świetnie! Lubię oglądać takie posty, żeby zobaczyć co w innych sklepach jest. Generalnie wczoraj byłam w Austrii i widziałam w sklepie Lays w kształcie takich tulejek… w Polsce tego nie ma i pewnie nie będzie 😀

  • CS 5 maja 2016 at 07:40

    Też lubię to określenie, zwłaszcza że przecież używa go sama magnacka szlachta, której w Polsce przecież pełno na każdym kroku ;). Ludziom się po prostu w głowie nie mieści, że ktoś może żyć inaczej niż oni, to nawet nie jest zazdrość tylko brak zrozumienia dla innych. Ktoś śmie mówić inaczej, ubierać się inaczej, jeść inaczej lub mieszkać w innym kraju i już z tego względu jest szykanowany. Pozostaje tylko współczuć braku życia takim komentującym, bo szczerze mówiąc nie wiem jak bardzo trzeba się nudzić żeby wypisywać takie dyrdymały.Za to ja poproszę o kolejny taki post sprzyjający mojemu niewyrobionemu plebejskiemu gustowi :). Pozdrawiam, droga autorko!

  • Leave a Reply