Bez kategorii

nie ogarniam rozmiarów spodni w Polsce

Wczoraj kupiłam sobie lniane spodnie w Monnari. W przecenie. Sporej 🙂
Ale nie o cenie chcę napisać tylko o rozmiarze. W Poprzednim spodniowym poście o spodniach z Orsay *KLIK* kilka z Was napisało, że tam rozmiary są zaniżone i 36 to 38, 38 to 40 itd.
No OK.. Czyli w Monnari jest to samo? Tu i tu spokojnie zmieściłam się w 36..
Jeśli się orientujecie to dajcie znać o co chodzi.

A spodnie wyglądają tak:

kolor granatowego atramentu
fason z wygodnymi kieszeniami

🙂

Buziaki!

Previous Post Next Post

26 komentarzy

  • ciaach 9 sierpnia 2014 at 19:56

    kompletnie nie moje sklepy, ani monnari ani orsay 😉

  • ernestyna 9 sierpnia 2014 at 19:57

    Oszukują, żeby kobiety poczuły się lepiej 🙂 Moje dupsko to 40ka i żadna metka tego nie zmieni 😛

  • Karola 9 sierpnia 2014 at 19:58

    To chyba po to żeby kobieta pomyślała ,,o schudłam jestem tak szczęśliwa że kupię te spodnie :P"

  • Greenfrog 9 sierpnia 2014 at 20:41

    ja zazwyczaj nosiłam 38, a w Orsayu zmieściłam się w… 34 xD ale potem się rozciągnęły 🙂

  • Anonymous 9 sierpnia 2014 at 20:55

    bzdura. Od lat mam rozmiar 36 (166cm wzrostu/50kg) i od lat kupuję w Orsayu ubrania rozmiar 36. Wczoraj kupiłam fajną sztruksową marynarkę. Kilka razy wcisnęłam się w 34, ale jednak większość to 36. Myślę, ze te komentarze to próba udowodnienia, że jednak nie schudłaś tyle ile Ci się wydaje:) jak to zwykle bywa, czysta zazdrość:)

  • Adriana 9 sierpnia 2014 at 21:22

    W sklepie Orsay noszę rozmiar 34, a w innych sklepach 36. Nawet pani, która jest kasjerką w sklepie powiedziała, że rozmiary są zaniżone i żeby zawsze próbować o rozmiar mniejsze niż zwykle.

  • Panna Dominika 9 sierpnia 2014 at 21:41

    Jejku, mieścisz się w 36 i marudzisz 😀 Ja dziś musiałam nowe spodnie kupić o rozmiar większe nie wiem czemu i mi smutno przez moment było 😀 Ale dupka dalej mieści się we wszystkie stare, więc to nie ja przytyłam tyko nowe spodnie są skurczone. Albo ktoś metki zamienił. 😀

  • Lady 9 sierpnia 2014 at 22:30

    Każda firma ma inne rozmiary. Najważniejsze, że masz extra figurę :))

  • Mademoiselle J. 10 sierpnia 2014 at 07:32

    Ja nie zauważyłam zaniżenia rozmiarów – mam kilka par spodni i spódnicę z Orsaya i są w rozmiarze 34, tak samo jak praktycznie cała reszta moich ubrań kupiona w innych sklepach.
    Często zależy to też od materiału z jakiego są zrobione spodnie (takie różnice widziałam między kilkoma modelami w Tally Weijl i Pull&Bear)

  • zoila 10 sierpnia 2014 at 08:26

    Wydaje mi się, ze wszystko zależy od kroju, materiału…

  • Katalina 10 sierpnia 2014 at 08:38

    Powiem Ci tak, nie ma sensu patrzeć na rozmiary, tylko mierzyć. W swojej szafie mam portki w rozmiarze zarówno 36 jak i 40, a gabarytowo są identyczne. Kilka dni temu mierzyłam jakieś lniane spodnie z Orsaya – rozmiar chyba 34 i też weszłam, a 34 nie noszę 😛 Gdybym poszukała to i ze dwie spódnice w tym rozmiarze bym znalazła.
    Co do Monari to się nie orientuję bo ten sklep nie ma w ofercie ubrań, które by mi się podobały, jednak w odniesieniu do nieśmiertelnego Orsaya, z ust jednej ze sprzedawczyń słyszałam gdy doradzała klientce: "Niech Pani przymierzy rozmiar X, bo one są zawyżone". Dlatego jak dla mnie jedyną słuszną receptą jest po prostu mierzenie kupowanych ciuchów, bo każdy sklep może mieć ciut inną rozmiarówkę. Poza tym dochodzą takie niuanse jak materiał, fason, krój, to jak się materiał "naddaje" czy rozciąga w miarę noszenia.

  • A little bit about this about that... 10 sierpnia 2014 at 09:32

    Ostatnio w New Yorker kupowałam sobie spodnie, zawsze wchodze w 34-36 hehe a tam niemogłam takich rozmiarów nawet przez łydkę przeciagnac 😀 dopiero rozmiar 40 był dobry he he.
    Buziaki :* in1one.blogspot.com

  • Zajęczak 10 sierpnia 2014 at 10:02

    Kasia, widać po twojej buzi, że zeszczuplałaś. Czy tylko ja to widzę?!!
    Najważniejsze, że kilosy idą precz, a nie przybywają.

  • strī-linga 10 sierpnia 2014 at 10:27

    ja się i tak w nic nie mieszczę, więc nie wiem ;P

  • niemilcząca 10 sierpnia 2014 at 10:34

    Właśnie pokaż się!! 🙂 a jeżeli chodzi o rozmiary to wydaje mi się, że każdy sklep rządzi się swoimi prawami. Dodatkowo każdy materiał jest inny, krój, fason itd. Ja nie wątpię, że schudłaś, a chciałabym zobaczyć, bo lubię patrzeć na ludzi, którym się udało, to mnie napędza i motywuje, po prostu. Jeżeli chodzi o ciuchy to wiele zależy też od naszej sylwetki. Osoba z szerokimi ramionami pomimo swej szczupłej sylwetki może nie zmieścić się w 34, klepsydra o szerokich biodrach będzie miała w pasie 34, a w biodrach 40.
    Jeszcze raz piszę, że nie kwestionuję tego, że schudłaś, serdecznie Ci gratuluję!! 🙂

  • Barbara 11 sierpnia 2014 at 06:43

    Nie przejmuj się doniesieniami o zaniżonym/zawyżonym rozmiarze. Rozmiar zależy nie tylko od kraju, marki spodni, ale często też od modelu. Pomijając już fakt, że firmy oznaczają je, jak chcą, to pewne kroje ubrań leżą na nas lepiej. I tak w część ubrań wsadzę się w 34, gdzie z innej muszę brać 38. Tak samo ze spodniami – w tej chwili z samego H&M-u mam rozmiary 27, 28 i 29, i wszystkie leżą fajnie.
    Podsumowując – pal licho rozmiarówkę, póki leżą super, a figura zgrabna 😀 Jeszcze raz gratuluję i zazdroszczę coraz fajnieszej sylwetki 🙂

    • Zajęczak 11 sierpnia 2014 at 16:50

      O, to to. Podpisuję się pod Twoimi słowami (i wcale nie dlatego, że wcześniej powiedziałaś mi coś miłego :DD). Słuszna uwaga, zaobserwowałam coś podobnego u siebie.

  • elle 11 sierpnia 2014 at 07:54

    Co do Orsay się zgodzę, kupuje u nich spodnie nawet w rozmiarze 32, podczas gdy np. w reserved/zarze/h&m/stradivarius zwykle jest to 34 albo nawet 36. Solar i Monnari z założenia kierowane są dla nieco dojrzalszych kobiet i tak, tam też rozmiarówka jest zawyżona, w Solarze 34 jest dla mnie lekko zbyt duże, a w Monnari rzadko coś kupuje, bo ich 36 jest spore, a mało mają ubrań w rozmiarze 34. Ale… myślę, że nie warto patrzeć na siebie przez pryzmat rozmiarów w sieciówkach, schudłaś, czujesz się dobrze w swoim ciele i to najważniejsze, a nie jakieś tam metki :*

  • Aga Sz 11 sierpnia 2014 at 17:55

    Kasieńko, mam na karku prawie 25lat, a do dzisiaj za żadne skarby nie kupiłabym spodni bez mierzenia. nie wiem o co chodzi, ale nawet w obrębie jednej marki zdarzają mi się egzemplarze od rozmiaru 36 do 42. zagadka życia 😀

  • Joanna (kosmetyczny-przekladaniec) 12 sierpnia 2014 at 16:26

    Pracowałam w Monnari kilka lat temu i faktycznie rozmiary tam były nieco większe, niż np. w młodzieżowych sklepach, bo był/jest to sklep kierowany raczej dla nieco dojrzalszych pań. Wszystko jest właśnie kwestią do czego się porównuje taką rozmiarówkę, bo każdy sklep ma własną. Ja zawsze mam przekrój przeróżnych rozmiarów w szafie i to zależy od marki, fasonu, materiału. Nie ma co na to patrzeć, ani przejmować się czy rozmiar jest zaniżony, czy zawyżony 🙂

  • Leave a Reply