Bez kategorii

moje pierwsze mydlane zakupy z LUSH- spełniam swoje kosmetyczne marzenia

Jakiś czas temu pokazywałam Wam wyprawę do stacjonarnego sklepu LUSH. Długi post zdjęciowy do wglądu TUTAJ.
Dzisiaj pokażę Wam co kupiłam 🙂

Jako że od lat robię mydła dwoma podstawowymi metodami (‘cold process- na zimno’ oraz ‘melt&pour- z gotowej masy mydlanej’) zdecydowałam, że kupię sobie LUSHowe mydła. Znam się na mydłach, w moim życiu miałam styczność z ogromną ilością ręcznie robionych kostek (różnymi metodami) i potrafię o nich co nieco powiedzieć.
W produktach LUSH pokładałam ogromne nadzieje i ustawiłam poprzeczkę bardzo, bardzo wysoko (ze względu na przeogromną ilość ochów i achów krążących po sieci).
Teraz i ja moge do tego wszystkiego dodać moje trzy grosze.

moje zakupy znalazły się na dnie ogromnej papierowej torby

dostałam katalog ze wszystkimi produktami

strona z szamponami do włosów w kostce

strona z produktami do kąpieli

strona z mydłami

Po wybraniu trzech rodzajów mydeł poprosiłam pana sprzedającego, żeby ukroił mi malutkie kawałki, które nie będą droższe niż $5 każdy. Jak widać pan nie ogarnął..

moje zakupy
na każdej nalepce po prawej jest cena kawałka mydła
po lewej waga każdego kawałka
a na środku cena za 450 gramów (czyli funt)
jak dla mnie ceny są kosmiczne 

jedno z bardziej znanych mydeł LUSH ‘honey I washed the kids’ o zapachu toffi

jasna baza mydlana z warstwą zabarwionej na kolor miodowy bazy glicerynowej

mydło o którym słyszałam najwięcej
‘sultana’

jasna baza mydlana z kawałkami suszonych owoców i bakalii oraz kawałkami bazy glicerynowej
w opisie można przeczytać o olejku z bergamotki (ale ja go nie wyczuwam)

spontaniczny wybór- ‘magnificent soap’ połączenie mango i cytrusów

glicerynowa baza z kawałkami kremowego mydła

takie włochate niespodzianki znalazłam na dwóch z moich trzech kupinych mydeł..
tak to jest, jak niektórzy wchodząc do sklepu dotykają mydeł na sprzedaż a nie testerów (które leżą przy każdym produkcie)

Mogę napisać kilka słów o dwóch z trzech kupionych mydeł. (używałam do tej pory dwóch)

Sultana- nie tego się spodziewałam.. Myślałam, że będzie bosko i fantastycznie- jest niestety bardzo przeciętnie. Irytujący zapach i dyskomfort na skórze. Bardzo miękkie mydło rozlatujące się w rękach..

Magnificent- przyjemny zapach. Do tej pory używam w kuchni do mycia rąk (odkrojonego kawałeczka). Bardzo miękka konsystencja.

Zostało jeszcze trzecie, które cały czas czeka na swoja kolej.
Każdej kostce mydła poświęcę osobnego posta 🙂

Jeśli znacie te produkty- dajcie znać co o nich sądzicie.
Buziaki!

Previous Post Next Post

10 komentarzy

  • Kasia K 9 czerwca 2015 at 04:39

    Twoja Sultana wyglada bardzo marnie. Te kawalki, ktore mialam do tej pory byly bardzo bogate w suszone zurawiny. I nic sie nigdy z nimi nie stalo. To moje ulubione mydlo z Lusha, wspaniale myje i otula przepieknym zapachem. Wlasnie mi sie skonczylo. Nie wiem dlaczego Twoj kawalek tak sie zachowuje.

    • CatKRM 9 czerwca 2015 at 04:43

      z tego co pamiętam tak wyglądały wszystkie kawałki Sultany w sklepie 🙁
      moje mydło jest miękkie i wilgotne- używam go co kilka dni żeby dać mu szansę na 'wyschnięcie' pomiędzy myciami ale to nic nie daje..
      smuteczek

  • Olga 9 czerwca 2015 at 05:47

    Nie znam i marne szanse na poznanie 😀 W Polsce Lusha nie uświadczymy a i ja jakoś nie szaleję za Lushem… A na kilka mydeł rodzimych firm mam chęć… Taka Lawendowa farma na przykład…

    • CatKRM 9 czerwca 2015 at 05:53

      polecam najpierw spróbować coś z rodzimego asortymentu 🙂
      z tego co wiem Lawendowa Farma ma spory wybór ciekawych mydeł (sama bym chętnie coś od nich zamówiła 🙂

  • Not too serious blog 9 czerwca 2015 at 06:59

    Faktycznie ceny są powalające. Na pewno fajnie by było wypróbować, chociaż ja największą ochotę mam na Lushowe kule do kąpieli 🙂

  • KosmetykoFanki 9 czerwca 2015 at 08:50

    Ceny rzeczywiście kosmiczne, mydełka pięknie wyglądają 🙂

  • Marti 9 czerwca 2015 at 16:35

    Uwielbiam Honey I Washed The Kids! Po 'przejściu' przez większość mydeł Lush, to właśnie zostało moim zdecydowanym ulubieńcem 🙂

  • Sekrety Naszego Piękna 9 czerwca 2015 at 18:45

    Chętnie bym wypróbowała ich mydełka 🙂

  • elle 9 czerwca 2015 at 20:40

    Ja także zaliczyłam ostatnio wizytę w Lushu, tym razem w Monachium, skusiłam sie na jakieś czyściki i maski. Miłości z tego raczej nie będzie, ale dam im jeszcze szansę.

    ps. Boskiego masz kotełka! <3

  • rredmuse 14 czerwca 2015 at 10:32

    Lush też mnie kusi ale ceny odstraszają ;/

  • Leave a Reply