Bez kategorii

moje pierwsze jajo eos

Jaja eos jakoś nigdy mnie nie interesowały. Przez lata śledziłam ochy, achy i zachwyty, ale nic mnie do nich nie ciągnęło. Mam swój ulubiony, najlepszy na świecie balsam do ust (Vaseline Shea Butter) i nie szukam jego następcy.
Nie wiem co mnie podkusiło, ale na ostatnich zakupach w Targecie wrzuciłam do koszyka fioletowe jajo Eos o zapachu i smaku passiflory, które było akurat w promocji.

niewielka przecena z $2,99 na $2,54

długa data ważności, opis i skład

miłe w dotyku jajo

wszystko z jajem i jego zawartością ok, z wyjątkiem jednej rzeczy, której wprost nie mogę znieść..
nie cierpię słodkich balsamów do ust 🙁

gdyby nie był słodki, byłby fantastyczny <3

jestem ciekawa czy jest chociaż jeden rodzaj tego cuda bez słodkiego smaku..

Buziaki!

Previous Post Next Post

14 komentarzy

  • KosmetykoFanki 17 kwietnia 2015 at 06:10

    Muszę w końcu też je kupić , bo chodzi już za mną od dłuższego czasu 🙂

  • Kasik Kasikowy 17 kwietnia 2015 at 07:55

    nie miałam 🙂 ale kiedyś pewnie wypróbuję 🙂

  • Maalinova 17 kwietnia 2015 at 11:54

    Mnie kusi miętowe jajo – chociaż odpycham od siebie myśli, no bo po co mi dziesiąty balsam do ust to i tak prędzej czy później znajdzie u mnie swoje miejsce 🙂

  • Julajulia 17 kwietnia 2015 at 11:55

    Chciałabym mieć choć jedno z nich :C
    Julajulia.blogspot.com

  • swiaturody 17 kwietnia 2015 at 14:17

    Uwielbiam Eoski 😉

  • Natalia Górniak 17 kwietnia 2015 at 21:25

    Nigdy nie miałam czegoś takiego na ustach 😛

  • little sunshine. 22 kwietnia 2015 at 12:14

    Podobno cytryna jest najmniej słodka. Nie wiem:) Miałam wiciokrzew, i powiem szczerze- dopiero po pół roku używania przez przypadek zlizałam produkt z ust. Tak więc dla mnie to nie problem, bo ja po prostu ust nie oblizuję 🙂

  • Joa nowa 24 kwietnia 2015 at 17:37

    Ja mam chęć na miętę albo kokos 🙂

  • Leave a Reply