Bez kategorii

mgiełkowe nieporozumienie

Mam dosyć. Po ponad tygodniu codziennego używania ‘mgiełki’ z ‘masłem shea’ z Avonu moja cierpliwość się skończyła. Pisałam o niej kilka dni temu TUTAJ *KLIK*.
Od tego czasu niewiele się zmieniło.
– ‘Mgiełka’ nadal jest gęstym  mleczkiem w sprayu.
– Nadal muszę zasuwać rekami po skórze żeby to co wytrysnęło z atomizera łaskawie się wchłonęło.
– Zapach to kolejna sprawa.. W czasie i zaraz po aplikacji jest ok. Miły, plażowy, delikatny, wakacyjny aromacik. Nie wiem co się z nim dzieje przez noc, ale nad ranem moja skóra i piżama są przesiąknięte nieprzyjemnym, chemicznym, naftowym, dziwnym zapachem jakiegoś oleju mineralnego.

Jedynym plusem jest to że zaraz po opalaniu trochę złagodził czerwoność na skórze. Ale to zdecydowanie za mało. 🙁

Nie mam ochoty ani cierpliwości na takie wieczorne wygibasy.

🙁

I z tego co pamietam w katalogu nie było nic wspomniane, że ta ‘mgiełka’ jest mleczna i gęsta..

Dzisiaj w Naturze kupiłam sobie nastepcę. Akurat cała gama zapachów Bi-es była w promocji. Na noc się nada 😉

🙂

Buziaki!

Previous Post Next Post

12 komentarzy

  • swiaturody 20 sierpnia 2014 at 20:02

    Też zamawiając tą mgiełke, stawiałam że będzie to zwykła, fajna mgiełka 😀 Rozczrowałam się. Albo nie doczytałam o jej konsystencji albo poprostu nie było wspomniane 😀

  • ciaach 20 sierpnia 2014 at 20:14

    na szczęście nie miałam 😉

  • Maj Lena 20 sierpnia 2014 at 20:16

    też miałam tylko inny zapach. ;p też sie zawiodłam i sprawdzałam kilkukrotnie katalog i nie było o tym ani słowa

  • kosmetyko holiczka 20 sierpnia 2014 at 20:24

    A mi się podoba ta 'mleczna' konsystencja… Co nie zmienia faktu, że Avonowych mgiełek nie lubię i tej też nie kupię 😀

  • włosovelove. 20 sierpnia 2014 at 21:11

    A podobno wszystkie mgiełki z Avonu są rewelacyjne 😉 Szkoda, że się nie sprawdziła.

  • byCarol 20 sierpnia 2014 at 23:13

    Ale ze mnie gapa… Czytałam o niej u Ciebie, a kilka dni później kupił mi ją chłopak. Choroba. Może mnie przypadnie do gustu… ):

  • Paula S. 21 sierpnia 2014 at 08:16

    Ja omijam kosmetyki z Avonu ze względu na kiedyśniejszy uraz , więc nawet bym po nią nie sięgnęła . ale widzę że niezły z niej bubel.

  • Pysia 21 sierpnia 2014 at 12:13

    miałam jakąś i spisywała się dobrze 😀 ale teraz avon to nie moja bajka 😀

  • Kropka 21 sierpnia 2014 at 17:48

    o widzę, że nie tylko ja się nacięłam ostatnio. Ja co prawda zostałam naciągnięta na filtr z la roche posay w spray'u, który miał być wodą termalną do spryskania buzi w dzień, a okazał się biało- żółtą emulsją brudzącą ubranie…echhhh

  • Chwila dla Mamy 21 sierpnia 2014 at 23:25

    lubię te zwykłe mgiełki Avon. Są całkiem przyjemne, wiadomo, zapach nie utrzymuje się super długo, ale czasem po nie sięgam. Lecz gdy natknęłam się na TO… Nazwałabym to raczej balsamo-podobne-coś w spreju. Nie lubię. Oddałam koleżance, ona ma kilka właśnie z tych balsamowych.

  • Barbara 22 sierpnia 2014 at 06:45

    Bi-es chciałam kupić w roli mgiełki do włosów, żeby zabić zapach kozieradki. Opłaca się? 🙂

  • patkatuitam 22 sierpnia 2014 at 18:58

    Też się rozczarowałam na tej mgiełce! Miała być zwykła, zapachowa! A tu biała! Dobrze, że nie psiknęło mi się na ubranie, całe szczęście, ale i tak się wkurzyłam, że trzeba tego dziada rozsmarowywać.

  • Leave a Reply