Bez kategorii

Mgławica, czyli czym pachnie Cat- część 2

Mgiełki zapachowe. Osobny rozdział mojego życia. Ostrzegam osoby o słabych nerwach, jak również osoby uczulone na ogromne ilości zgromadzonych rzeczy. Znajdziecie tu sporą kolekcję rozpoczętych i nigdy nie skończonych mgiełek zapachowych.. Tak, przyznaję się.. Jestem zbieraczem, hoarderem i kitraczem.. 
Nie zdawałam sobie sprawy z ilości posiadanych mgiełek (nie przepatrzyłam dużych torebek i wiem, że mam chyba dwie miniaturkowe mgiełki w samochodzie) dopóki nie zebrałam ich wszystkich w jedno miejsce do zdjęć.
Jestem na odwyku od kilku miesięcy. Nie kupiłam i obiecałam sobie, że nie kupię kolejnego zapachu, dopóki nie skończę większości z tych co mam.
Zaobserwowałam również, że jestem wierna jednej marce 🙂 Bath & Body Works.. Od lat. Można zauważyć to na przykładzie ewolucji opakowań.
Większość zapachów kupiłam na wielkich przecenach 75% taniej za około $2 – $3. Najczęściej przez internet na chybił trafił.. Niefajnie.. Teraz leżą i czekają na swoją kolej jako odświeżacze powietrza..
Jeśli potraficie się uczyć na czyichś błędach to teraz jest dobry czas 😉
Zapraszam:
na górze duże
na dole miniaturki
dwie mgiełki Victoria’s Secret (do kompletu z wodami toaletowymi z poprzedniego posta)
Amber Romance- najprawdopodobniej znajdzie nowy dom (już mam plany)
Sheer Love– delikatny, bardzo lekki zapach na letnie dni i upały



Bath & Body Works
Nie jestem miłośniczką zapachów kombinowanych typu Paris Amour, Pink Chiffon, Cashmere Glow, Be Enchanted, Midnight Pomegranate itp.. Nie lubię, bo większość panienek na ulicach tym przesadnie zalatuje.. Takie to jakieś dla mnie pospolite.. (stuprocentowy subiektywizm- proszę nie brać tego do siebie)
Jest kilka, które toleruję, ale zdecydowanie wolę jedno, dwu lub trzy składnikowe zapachy.
kokos
jestem miłośniczką kokosa co widać na załączonym obrazku
Hawaii coconut lekko pinakoladowy zapach wakacji
Coconut Lime Breeze następca Coconut Lime Verbena, który był jednym z moich ulubieńców..
Creamy Coconut zawiodłam się, bo nie jest wcale kremowy, tylko bardziej ‘wytrawny’, czeka w kolejce na odświeżanie powietrza
widać jak ewaluowały opakowania
pierwszy był creamy coconut, później Coconut Lime Breeze i na końcu Hawaii coconut (jest kolejna, najnowsza wersja opakowania- ale ja jestem na odwyku i jej nie posiadam 😉
moimi kolejnymi ulubieńcami są cytrusy
Mango Mandarin czały czas czeka na swoją kolej
Cool Citrus Basil (stracił pompkę przy upadku) bardzo miły cytrusowo-ziołowy
Pink Grapefruit pachnie jak różowy grapefruit 🙂
Lemongrass Sage delikatny ziołowo- (szałwia) cytrusowy (trawa cytrynowa)
Zapachy długo utrzymują się na skórze jak na mgiełki.
BBW dobrze się spisało 😉
miniaturki
Orange Sapphire uwielbiam! zapach bloody orange.. 
Velvet Tuberose z bardzo starej kolekcji: słodko-kwiatowy dusiciel
Coconut Lime Verbena ostała mi się tylko miniaturka (zabieram na wyjazdy)
miniaturki
Twilight Woods jeden z niewielu kombinowanych zapachów, które polubiłam
Twilight Woods z brokatem (limitka Halloween 2011) OMG..
Midnight Pomegranate pomyłka/porażka/brain fart
po psiknęciu sikiem prostym (brokat skutecznie zapycha ujście atomizera) i roztarciu substancji zapachowej skóra świeci się jak klata Cullena w słońcu, w końcu nazwa Twilight Woods do czegoś zobowiązuje 😉
Juniper Breeze (jałowiec)
pracuje dzielnie jako odświeżacz powietrza
na koniec zostawiłam mojego ulubieńca:
Night Blooming Jasmine moja któraś-tam-już-butelka.. Uwielbiam..
I nie jest to jaśmin znany powszechnie z polskich żywopłotów i krzaków przydrożnych. To jaśmin doniczkowy, płożąco-pnący. Pachnie najintensywniej wieczorami i nocą..
Miłość i love.. Jeśli miałabym sobie kupić kolejną mgiełkę BBW- kupiłabym kwitnący nocą jaśmin..
Buziaki!!
Previous Post Next Post

11 komentarzy

  • diggerowa 4 lutego 2013 at 23:39

    chętnie bym wścibiła nosa w tę kolekcję. mgiełki to niezła rzecz na lato, choć sama raczej nie preferuję. z naciskiem na 'raczej' 😉

  • simply_a_woman 5 lutego 2013 at 00:12

    ja nie korzystam z mgiełek. za krótko to to pachnie 🙂

  • Kaprysek 5 lutego 2013 at 00:41

    Ło matko! ile tu tego! Ja mam jedną i to strasznie bidnie wygląda przy Twojej kolekcji. Nie chcesz się podzielić ? ;> ja chętnie przygarnę nawet rozpoczętą ;p

  • Esy, floresy, fantasmagorie 5 lutego 2013 at 04:57

    hahaaa jak klata Cullena w słońcu:) ależ mnie rozbawiłaś Catek…mam dwie wygrane mgiełki z B&BW ale jeszcze dziewicze..kiedyś miałam taką taniutką z jakiegoś super marketu ale pamietam że przyjemnie odświeżała:)

  • Zuzia 5 lutego 2013 at 08:22

    Przyjemna, bardzo aromatyczna pasja – kolekcjonowanie mgiełek. Chętnie podkradłabym Ci kilka!
    Moje mgiełki wypadają bardzo blado przy Twoich: Mam kilka produktów z Avonu (granat, wanilia, róża i inne) i kilka drobiazgów, których nazw nie pamiętam.
    A odwyk mgiełkowy jest niewskazany – po co psuć sobie humor, jak można kupić nowy zapach!

  • Anuszka 5 lutego 2013 at 08:46

    Ale tego masz..i faktycznie nie lada zadaie, ale kazdy mam malego bzika:-)

  • Paulina 5 lutego 2013 at 08:54

    spora kolekcja 🙂

  • aa1kamila 5 lutego 2013 at 15:12

    Dużo tego, przebiłaś moją kolekcję. ;(

  • wildberry 6 lutego 2013 at 23:44

    a ja mgiełki stosuję do "perfumowania" pościeli 😉
    ten kokos z BABW musi cudownie pachnieć!

  • kasiaj85 8 lutego 2013 at 16:19

    wita się miłośniczka pospolitego Pink Chiffon i jeszcze pospolitszego Midnight Pomegranate 😉

    pachnąco tu u Ciebie 🙂 i ładnie 🙂
    zostaję 🙂

  • Hexx ana 24 lutego 2013 at 23:39

    Pobuszowałabym sobie pośród takiego zbioru 🙂
    Z BBW długo znałam tylko perfumy, mgiełek nie próbowałam. Teraz doszedł balsam i błyszczyk. Szkoda, że nie mam dostępu 🙁 Obecnie w PL jestem poza możliwością wycieczki do Warszawy a w UK słaby wybór na eBay'u :/

  • Leave a Reply