Bez kategorii

małe przyjemności- perfumowe zakupy

Czasami zdarzają się takie dni, kiedy z góry wiadomo, że nie będzie wesoło. Dzisiaj mam właśnie taki dzień. Rano odwiozłam mojego Brata na lotnisko. Spędziliśmy rodzinnie prawie dwa tygodnie. I dzisiaj nieubłaganie przyszedł dzień Jego wylotu do Polski 🙁 Ehhhh..
W takich momentach lubię sprawiać sobie małe przyjemności, które chociaż troszkę będą w stanie zrównoważyć smutek.. Prawdę mówiąć wiele nie zostało zrównoważone 😉 Taka sytacja..

znalazłam na eBayu dwie miniaturki perfum w atrakcyjnych cenach
clinique ‘happy’, którego zawsze chciałam spróbować oraz
Leslie Blodgett ‘Perfume Diaries Santa Barbara’

clinique happy to cytrusowy zapach złożony z:
pomarańczy, grapefruita, indyjskiej mandarynki, konwalii, bergamotki, mimozy, frezji,lilii, magnolii, jabłka, piżma, róży, orchidei, bursztynu i śliwki

bardzo go polubiłam, mimo, że wyraźnie wyczuwam śliwkę, za którą nie przepadam
(śliwkowatość ulatnia się na szczęście po kilkunastu minutach)

drugim zapachem jest całkiem nowy dla mnie Perfume Diaries Santa Barbara

zupełna odwrotność cytrusowego happy

mech, czarna porzeczka, jaśmin, cytryna amalfi, piżmo, konwalia, pieprz, cedr, paczula, brzoskwinia, irys, benzion

nie jestem przekonana do roletkowej formy perfum (wolę spray) ale w tym przypadku zapach jest na tyle intrygujący, że rekompensuje wszystkie niewygody aplikacji kulką

opakowanie jest również urocze 🙂

z tej serii są jeszcze dwa zapachy: Bare Skin oraz Golden Light

jak jeszcze gdzieś uda mi się gdzieś trafić na zapachy Leslie Blodgett, bardzo chętnie się na nie skuszę

Buziaki!

Previous Post Next Post

9 komentarzy

  • Kosmetykoholizm 30 grudnia 2013 at 07:56

    Clinique Happy znam i jest to dla mnie pozycja raczej na cieplejsze miesiące.
    Ale Leslie Blodgett mnie zaintrygowałaś…

  • Aneta Starosta 30 grudnia 2013 at 08:02

    Jeden i drugi zapach mógłby mi się spodobać 🙂

  • Iwetto Iwettos 30 grudnia 2013 at 10:21

    Zapach Clinique lubię, ale tylko w męskim wydaniu. Na sobie nie lubię cytrusowych nut, wolę je czuć na swoim mężczyźnie 🙂 Za to Santa Barbara mnie zainteresowała 😉

  • niemilcząca 30 grudnia 2013 at 10:27

    nie znam żadnego z tych zapachów, ale ten cytrusowy czuję, że przypadłby mi do gustu 🙂

  • BlogBy Izis 30 grudnia 2013 at 11:37

    Ale urocze są te malutkie flakoniki.

  • Katalina 30 grudnia 2013 at 12:21

    Nie znam żadnego z nich, ale grunt że dobrze Ci się je nosi 🙂

  • Alieneczka 30 grudnia 2013 at 15:14

    Happy miałam 😉 śliczny, delikatny zapach 😉
    troszkę za mało ogoniasty jak dla mnie, ale mojej mamie w 100% podpasowały 😉

  • Magdalena S-K. 1 stycznia 2014 at 08:39

    U mnie zawsze jest smuteczek, gdy ktoś ode mnie wyjeżdża, albo ja wracam od rodzinki do siebie, a to tylko 300km, więc doskonale rozumiem o czym piszesz.

  • wildberry 4 stycznia 2014 at 05:19

    jak dla mnie clinique jest za mało intensywny…

  • Leave a Reply