Bez kategorii

Coś się kończy, coś się zaczyna..

Mi na przykład ostatnio skończyło się kilka kosmetyków i nie-kosmetyków, których opakowania wylądowały w pojemnej torbie z Bath and Body Works. Odkąd zaczęłam pisać bloga mam motywację, żeby wykończyć wszystkie pootwierane i nie-do-końca-zużyte produkty. Są ich jeszcze miliony 😉

Poprzednie denko *TUTAJ*

Oto co tym razem znalazło się w denkowej torbie:

6 mydeł antybakteryjnych w piance i jedno w żelu z Bath and Body Works
nie jest tajemnicą jaki zapach podbił moje serce ostatnimi czasy *KLIK*
Dwa opakowania po kremach pod prysznic.
True blue spa- delkiatny, nawilżający, średnio się pienił.
Breathe Comfort- cudny waniliowo-mleczny zapach, konsystencja balsamu do ciała, zero piany 😉 Już nie ma tej linii w sprzedaży..
Cztery żele pod prysznic.
Fioletowy Aromatherapy night time tea- lawendowy zapach, który bardzo szybko zaczął mnie drażnić..
Orange Sapphire- uwielbiam- zapach bloody orange.. Mmmmmmmm ❤
Sheer Frezja- spory zawód, pachniał kwiatowo, ale to nie były kwiaty frezji..
Secret Wonderland- jeden z niewielu złożonych zapachów, który sprawia mi przyjemność 🙂
Niekosmetycznie 🙂
Woski do kominków, o których możecie poczytać *TUTAJ*
Małe buteleczki szamponów i odżywka marki Clear. Spodobały mi się do tego stopnia, że teraz używam pełnowymiarowego opakowania 🙂
Mała odzywka TRESemme na rozdwojone końcówki- ehhh.. cóż, odżywka jak odżywka (rozdwojonych końcówek bynajmniej  nie naprawiła)
Delikatnie peelingujące mydełko naturalne z płatkami owsianymi marki Nature’s Gate. Sprawiało mi przyjemność za każdym razem kiedy go używałam. Bezzapachowe, dobrze się pieniło, delikatnie masowało i peelingowało. Nie zauważyłam nawilżania- skóra była lekko napięta i troszkę przesuszona. Mam jeszcze jedną kostkę 😀

Próbki i próbeczki.

Origins Plantscription z filtrem SPF 25, antystarzeniowy 😉 średnio przyjemny, chemiczno-ziołowo-roślinny zapach- bardzo podobny do linii Nutriganics z The Body Shop.

SKIN79 tlenowy preparat zmywający kremy bb. Ciekawe doświadczenie. Płyn w kontakcie ze skórą pęczniał i można było odczuć jak pękają małe tlenowe banieczki 🙂 Serio! Spełniał swoje zadanie. Wydajny- ta mikroskopijna próbeczka starczyła mi na 3 użycia.

Black Head Pore Strip marki Pilaten. Maseczka na okolice nosa, która działa jak plaserek peel off. Produkt ma za zadanie oczyścić naszą skórę z wągrów i zaskórników. Używałam jej razem z mężem. Przy systematycznym stosowaniu widać rezultaty. Bardzo wydajna.

Primera- peeling do ciała ze sproszkowanymi nasionami lotosu, kiełkami jagody i brązowym cukrem. Ma przezroczystą konsystencję o gęstości nie do końca zastygniętej galaretki z zatopionymi drobinkami. W kontakcie z wodą momentalnie zamienia się w mleko. Serio! Ma przemiły zapach ale wcale a wcale nie peelinguje..

Krem i esencja koreańskiej marki The History Of Qi and Jin. Ciekawy duet. Ma bardzo charakterystyczny zapach. Pachnie jak bardzo elegancka, spryskana ciężkimi perfumami starsza pani w futrze wyjętym z szafy w której wiszą saszetki na mole.

Wkład do zapachu do kontaktu marki Bath and Body Works. Jestem maniakiem ładnego zapachu w domu. W każdym pomieszczeniu mam w kontakcie odświeżacz/umilacz powietrza z serii Wallflower. Uwielbiam tę linię. Najbardziej lubię zapach drzewka choinkowego 🙂 Czasami pachnie u mnie Bożym Narodzeniem w środku lata 😀
Zgrupowanie różności kolorowych.

Tusz do rzęs marki Black Radiance (firma kosmetyczna dla czarnoskórych) kupiłam go w strasznym pośpiechu. Skończył mi się tusz do rzęs i przypomniałam sobie o tym w kolejce do kasy. Chwyciłam pierwszy lepszy z przykasowego stojaka.. Błąd.. Za każdym razem byłam pandą.. Porażka..

Dwa kilkuletnie błyszczyki niewiadomych firm wygrzebane z czeluści torebek. Najśmieszniejsze jest to, że oba dostałam i żadnego z nich nie miałam na sobie ani razu.. Oba naszpikowane brokatem do granic możliwości 😀

Pomadka Maybelline w kolorze pastelowej marchewki. Po brzegi wypełniona brokatem.. Skąd ja mam takie wynalazki?

Tusz do rzęs Almay one coat. Bradzo go lubiłam. Świetnie wydłużał i rozdzielał rzęsy. Wygodna szczoteczka i miły kolor (brown/black) niestety wysechł na wiór po trzech miesiącach..

Trzy dezodoranty.

Próbka Dove. Antyperspirant o miłym zapachu. Skuteczny, zapewniał ochronę na cały dzień.

Lady Speed Stick w kulce. Zdecydowanie wolę wersję w sztyfcie. Kulkowa nie działa tak długo. Miły zapach.

Fa Active Pearls. Bardzo sympatyczny różany zapach. Skuteczna ochrona. 

Obszerna recenzja *TUTAJ*
L’Oreal mineralny eyeliner w proszku- porażka nad porażkami. Zero pigmentu, natychmiastowy efekt szarej pandy, straszna aplikacja..
Własnoręcznie robiony tinted moisturizer. Krem nawilżający plus sypki puder mineralny 🙂 Bardzo dobrze się u mnie sprawdzał do momentu, w którym przestałam kombinować i kupiłam sobie kremy bb z Korei 🙂 i prawdziwy krem tonujący z Physicians Formula 🙂
Próbkowe opakowanie chusteczek nawilżanych Pampers. Świetne do torebki na spacery z Dzieciną. Pogromcy brudnych rąk  i świeżych plam na ubraniach. Dają radę również jako chusteczki do demakijażu 🙂
Organiczne płatki kosmetyczne z drogerii CVS. Nie wiem czym różnią się od ‘zwykłych’ płatków kosmetycznych. Hmmmm.. Organicznie uprawianą bawełną.. LOL, kupiłam je bo były w promocji 75% taniej.
Strasznie drażni mnie nadużywanie słowa ‘organiczne’.. Dawdzieścia lat temu prawie wszystko było organiczne i nikt się tym tak nie jarał.. 
OLAY płyn do demakijażu do cery wrażliwej. Bezzapachowy, dobrze się pieni, dokładnie oczyszcza. Polubiłam go. Mój mąż również 🙂
Śliwkowo- cukrowy odświeżacz powietrza. Niejeden raz robiłam rundkę po domu psikając jak szalona w każdy kąt. Cudny, zimowo-świąteczny zapach. Limitka z 2011 roku.
Buziaki!
Previous Post Next Post

22 komentarze

  • Aneta Starosta 30 marca 2013 at 04:57

    Sporo tego, sporo.
    Aż przyjemnie popatrzeć 🙂
    U mnie, w marcu, bardzo skromnie.

  • strī-linga 30 marca 2013 at 07:07

    Faaaajnie. Kurcze, ja znam niektóre marki z YT albo z iherb jak sobie wrzucałam co chciałam do koszyka, a później 90% rzeczy musiałam usunąć i kliknąć checkout ;P Anyways, denko dobre. I ciekawe, bo takich rzeczy w Polandii nie uświadczysz.

  • Anuszka 30 marca 2013 at 08:07

    Troche tego jest. Wesolych swiat kochana:-)

  • M. 30 marca 2013 at 09:09

    duuużo produktów 🙂 ciekawe jest to masło kokosowe, szkoda, że niedostpepne u nas

  • Esy, floresy, fantasmagorie 30 marca 2013 at 09:45

    Hej Panda 🙂 Breathe Comfort musiał być superaśny – krem pod prysznic bez mydła? nie miałam takiego wynalazku jesio:) marchewkowa pomadka rules:) jak tak człowiek nausuwa to się jakoś lżej robi;) Dużo – Różnorodnie – Ciekawie – To lubię? Niuszkins approved?

    • CatKRM 31 marca 2013 at 05:28

      Hej Floresku 🙂 Co przezywasz biedną ofiarę bubli do oczu? Hę? 😉
      Nuszkis approved 🙂
      Kremik pod prysznic miał rewelacyjny zapach. Bardzo dobrze mi się kojarzył, bo mini balsam z tej samej linii zapachowej był moim pierwszym w życiu kosmetykiem z BBW ❤
      Lubię usuwać 😀 i odgarniać i zagarniać 😉

      Buziak!

  • Sugar 30 marca 2013 at 10:13

    Sporo tego 😀

  • aa1kamila 30 marca 2013 at 11:46

    Jak ty coś zużyjesz to na całego. ;D Nie lubię anty-perspirantów od Fa. Podoba mi się mydełko (delikatnie peelingujące).
    Ps. U mnie też Projekt denko. 😉

  • simply_a_woman 30 marca 2013 at 12:04

    konkretnie 🙂

  • astoria 30 marca 2013 at 16:30

    Z moich półek również powoli znikają nie do końca zużyte opakowania:) Szkoda, że eyeliner L'Oreal nie sprawdził się:( jak go zobaczyłam, od razu mi się spodobał. Dopóki nie przeczytałam, że okazał się bublem:) Pozdrawiam:)

  • Patrycja Michniewicz-Jarosz 30 marca 2013 at 17:43

    Zachęciłaś mnie tym opisem eyelineru, nie ma co 🙂 Będę omijała z daleka!

  • Hexx ana 3 kwietnia 2013 at 08:56

    Black Head Pore Strip bardzo mnie zaciekawiła, pora uruchomić eBay po raz kolejny :)))

  • Leave a Reply