Monthly Archives

Marzec 2013

Bez kategorii

Kurs decoupage: część druga- szkatułka i crackle

Dla zainteresowanych: KURS DECOUPAGE część pierwsza

Tym razem ozdobimy większą i bardziej skomplikowaną rzecz. Drewnianą szkatułkę. Będzie udekorowana spękaniami dodającymi jej charakteru ‘vintage’. Wybrałam również motyw róż i białe cyrkoniowe kryształki.

Wszystkie zdjęcia i przedmioty są mojego autorstwa i wykonane przeze mnie.
Nie zgadzam się na ich wykorzystywanie i publikowanie bez mojej wiedzy.

Materiały:

*szkatułka z surowego drewna
*dwie farby akrylowe (ja wybrałam ciemny brąz i kremowy beż)
*jednoskładnikowe medium do crackli
*klej do decoupage
*serwetkę z ulubionym wzorem
*nożyczki
*mały ostry nożyk z cienkim ostrzem
*kryształki (opcjonalnie)
*pędzle i/lub gąbka
*papier ścierny drobnoziarnisty
*lakier na bazie wody
*woda (do mycia pędzli i gąbki)

na początek proponuję małą szkatułkę o nieskomplikowanym kształcie

przed przystąpieniem do pracy zawsze odpowiednio przygotowujemy przedmiot do ozdobienia
według mnie świadczy to o szacunku do swojej pracy oraz do osoby, którą chcemy obdarować takim przedmiotem
(nie raz oglądałam filmiki albo kursy instruktażowe, gdzie ‘artystka-dekupażystka’ malowała najeżoną drzazgami drewnianą powierzchnię a potem na końcu tłumaczyła się, że “tak to troszkę niechlujnie wygląda, bo na szybko Wam robiłam” trafia mnie jasny piorun i ciemna krew zalewa jak oglądam i słucham takiego czegoś..  szybko to się muchy łapie..
jest różnica między najeżeniem drzazgami a celowym efektem postarzania..

delikatnie przecieramy całą powierzchnię zewnętrzną i wewnętrzną szkatułki

tak przygotowane drewno pokrywamy cienką warstwą ciemnej farby akrylowej tylko na zewnątrz

warto zostawić gdzieniegdzie jasne prześwity drewna, nada to naszej szkatułce wyżej wspomnianego wyglądu ‘vintage’ lub ‘znalezionego na strychu cudeńka’
pomalowane pudełeczko odstawiamy do całkowitego wyschnięcia (farby akrylowe dosyć szybko schną 🙂
przygotowujemy jednoskładnikowe medium do spękań typu crackle
większość z Was zna jego wersję wśród pękających lakierów do paznokci
idea i działanie są dokładnie takie same
z tą różnicą, że pękający lakier do paznokci jest ostatnią, najgórniejszą 😉 warstwą
przy decoupage na medium cracklowe nakładamy jeszcze jasną farbę, która w kontakcie z owym medium tworzy efekt spękań
na rynku jest wiele dostępnych produktów (ja mam dwa: dala- marka dostępna w Polsce oraz folkArt- kupiona w USA)
do tego projektu wybrałam markę folkArt
nakładamy warstwę medium na całą powierzchnię szkatułki;
warstwa ta nie może być zbyt cienka- nie powstanie wtedy zamierzony efekt spękań
mam nadzieję, że udało mi się uchwycić grubość warstwy, którą nałożyłam 🙂
medium do crackli długo schnie (około 2 czasem 3 godzin- zależnie od nałożonej grubości)
trzeba się uzbroić w cierpliwość, musimy koniecznie poczekać do całkowitego wyschnięcia medium przed nałożeniem jasnej farby akrylowej
w tym czasie możemy zająć się naszym wzorem z serwetki

wybieramy motywy, które będą pasowały wielkością na wybrany przez nas przedmiot

dokładnie wycinamy
i oddzielamy niepotrzebne warstwy serwetki (najczęściej mamy do czynienia z serwetkami trójwarstwowymi- do decoupae potrzebujemy tylko jednej, kolorowej warstwy z wzorem)
po całkowitym wyschnięciu medium do crackli czas na nałożenie jasnej farby
możemy użyć w tym celu pędzla albo gąbki
na początek polecam gąbkę

farbę nakładamy delikatnie dotykając raz przy razie powierzchni (nazywamy to ‘tapowaniem’), starajcie się nie dotykać ponownie raz nałożonej farby,
dwie warstwy mogą być ‘za ciężkie’ i efekt crackli może być bardzo słaby albo nawet zerowy
efekt crackli powstaje w momencie schnięcia farby (bardzo szybko)
nie przejmujcie się, jeśli gąbka jest za duża i nie uda Wam się dokładnie nałożyć jasnej farby przy metalowych detalach, damy radę również z wyczyszczeniem przypadkowo pomalowanych części, na których nie powinno być farby
patyczkiem kosmetycznym delikatnie nasączonym wodą bez problemu zmyjemy farbę akrylową ze wszystkich zamków i zawiasów (oraz innych metalowych części)
wewnętrzne zawiasy wyczyszczone, został tylko metalowy element zamknięcia z przodu szkatułki
po wyczyszczeniu farby przykładamy elementy wycięte z serwetki w miejscach, które uważamy za stosowne
na początek polecam oszczędność w ozdobach- im mniej tym lepiej 😉

do przyklejenia motywu z serwetki używamy gotowego kleju do decoupage albo robimy go z wody i płynnego kleju typu Vikol w stosunku 1:1
zaczynamy przyklejać od góry (powierzchni wieczka) w kierunku od środka na boki a na samym końcu w dół po ściankach szkatułki
spotkałam się ze sposobem przecinania serwetki przed przyklejeniem jej na powierzchnię jeśli mamy do czynienia z otwieraną albo ruchomą częścią ozdabianego przedmiotu.. po co? żeby krzywo przykleić wzór? zdecydowanie nie polecam nic przecinać a potem się stresować, że coś nie wyjdzie albo wyjdzie, ale krzywo..  spokojnie 🙂
dokładnie zamykamy wieczko na zamek i przyklejamy wzór w całości 🙂
szczególną uwagę poświęcamy miejscu gdzie szkatułka będzie się otwierała

z obu stron
czas na biżuterię 😀
dowolną ilość kryształków przyklejamy w dowolnie wybranych miejscach (tutaj również zalecam oszczędność 😉
następnym krokiem jest przecięcie wzorów w miejscu otwarcia wieczka

kiedy klej do decoupage całkowicie wyschnie (całkowicie!) bierzemy mały bardzo ostry nożyk z cienkim ostrzem (może być również nożyk do tapet)
i delikatnie wkładamy go pomiędzy zamknięte części szkatułki jednocześnie idealnie przecinając naklejony wzór nie niszcząc go 🙂 (pamiętajcie- klej MUSI być całkowicie SUCHY)

to samo powtarzamy z drugiej strony
voila! idealnie przecięty i prosto naklejony wzór 😉 easy! bez kombinowania i stresu 

druga strona 🙂

przy zawiasach z tyłu zauważyłam małe niedociągnięcia, które zostawiła gąbka..
możemy je zostawić tak jak są (bo chodzi nam o efekt postarzenia szkatułki) ale możemy je również odrobinę zniwelować..
do tego celu posłuży nam malutki pędzelek do detali i ta sama jasna akrylowa fraba, którą pokryta jest szkatułka

 po delikatnej kosmetyce 😉
ostatnim krokiem jest nałożenie kilku warstw akrylowego lakieru
4-5 warstw nada naszej pracy ładny wygląd i bardzo dobrze ją zabezpieczy
nie przejmujcie się jeśli lakier zbierze się w okolicach kryształków tworząc niebieskawą warstwę- po wyschnięciu zrobi się całkowicie przejrzysty
tak jak tutaj 🙂
pamiętajcie, żeby poczekać aż każda warstwa lakieru całkowicie wyschnie przed nałożeniem kolejnej

nie spieszcie się, decoupage to bardzo czasochłonna technika 😉
również pracochłonna 🙂
pokrywamy lakierem całą powierzchnię szkatułki oprócz metalowych elementów
nie zapominamy o wnętrzu (w mojej szkatułce wnętrze jest pomalowane jedną warstwą beżowej farby akrylowej- bez efektu crackli i bez przyklejania motywu kwiatowego)
 wnętrze malujemy lakierem i nie zamykamy wieczka do końca, tylko zapewniamy przepływ powietrza, który ułatwi wysychanie
Brawo!
Nasza pierwsza praca z efektem crackli jest gotowa 🙂
Powodzenia!
Buziaki!
Bez kategorii

Radość, rodzina i biała kiełbasa :)

Radosnych Świąt Wielkiej Nocy moje Słoneczka!
Przeżyjcie ten czas rodzinnie i radośnie.
Ściskam Was i przytulam z drugiego końca świata..
Z miejsca gdzie prawdziwe Święta trzeba mieć w sercu, bo na ulicach i w powietrzu ich nie uświadczysz..
Już chyba do tego przywykłam (co nie znaczy, że zaakceptowałam..)

Jedziemy zaraz po białą kiełbaskę do europejskiego sklepu 🙂

Alleluja!

Buziaki 🙂

Bez kategorii

Coś się kończy, coś się zaczyna..

Mi na przykład ostatnio skończyło się kilka kosmetyków i nie-kosmetyków, których opakowania wylądowały w pojemnej torbie z Bath and Body Works. Odkąd zaczęłam pisać bloga mam motywację, żeby wykończyć wszystkie pootwierane i nie-do-końca-zużyte produkty. Są ich jeszcze miliony 😉

Poprzednie denko *TUTAJ*

Oto co tym razem znalazło się w denkowej torbie:

6 mydeł antybakteryjnych w piance i jedno w żelu z Bath and Body Works
nie jest tajemnicą jaki zapach podbił moje serce ostatnimi czasy *KLIK*
Dwa opakowania po kremach pod prysznic.
True blue spa- delkiatny, nawilżający, średnio się pienił.
Breathe Comfort- cudny waniliowo-mleczny zapach, konsystencja balsamu do ciała, zero piany 😉 Już nie ma tej linii w sprzedaży..
Cztery żele pod prysznic.
Fioletowy Aromatherapy night time tea- lawendowy zapach, który bardzo szybko zaczął mnie drażnić..
Orange Sapphire- uwielbiam- zapach bloody orange.. Mmmmmmmm ❤
Sheer Frezja- spory zawód, pachniał kwiatowo, ale to nie były kwiaty frezji..
Secret Wonderland- jeden z niewielu złożonych zapachów, który sprawia mi przyjemność 🙂
Niekosmetycznie 🙂
Woski do kominków, o których możecie poczytać *TUTAJ*
Małe buteleczki szamponów i odżywka marki Clear. Spodobały mi się do tego stopnia, że teraz używam pełnowymiarowego opakowania 🙂
Mała odzywka TRESemme na rozdwojone końcówki- ehhh.. cóż, odżywka jak odżywka (rozdwojonych końcówek bynajmniej  nie naprawiła)
Delikatnie peelingujące mydełko naturalne z płatkami owsianymi marki Nature’s Gate. Sprawiało mi przyjemność za każdym razem kiedy go używałam. Bezzapachowe, dobrze się pieniło, delikatnie masowało i peelingowało. Nie zauważyłam nawilżania- skóra była lekko napięta i troszkę przesuszona. Mam jeszcze jedną kostkę 😀

Próbki i próbeczki.

Origins Plantscription z filtrem SPF 25, antystarzeniowy 😉 średnio przyjemny, chemiczno-ziołowo-roślinny zapach- bardzo podobny do linii Nutriganics z The Body Shop.

SKIN79 tlenowy preparat zmywający kremy bb. Ciekawe doświadczenie. Płyn w kontakcie ze skórą pęczniał i można było odczuć jak pękają małe tlenowe banieczki 🙂 Serio! Spełniał swoje zadanie. Wydajny- ta mikroskopijna próbeczka starczyła mi na 3 użycia.

Black Head Pore Strip marki Pilaten. Maseczka na okolice nosa, która działa jak plaserek peel off. Produkt ma za zadanie oczyścić naszą skórę z wągrów i zaskórników. Używałam jej razem z mężem. Przy systematycznym stosowaniu widać rezultaty. Bardzo wydajna.

Primera- peeling do ciała ze sproszkowanymi nasionami lotosu, kiełkami jagody i brązowym cukrem. Ma przezroczystą konsystencję o gęstości nie do końca zastygniętej galaretki z zatopionymi drobinkami. W kontakcie z wodą momentalnie zamienia się w mleko. Serio! Ma przemiły zapach ale wcale a wcale nie peelinguje..

Krem i esencja koreańskiej marki The History Of Qi and Jin. Ciekawy duet. Ma bardzo charakterystyczny zapach. Pachnie jak bardzo elegancka, spryskana ciężkimi perfumami starsza pani w futrze wyjętym z szafy w której wiszą saszetki na mole.

Wkład do zapachu do kontaktu marki Bath and Body Works. Jestem maniakiem ładnego zapachu w domu. W każdym pomieszczeniu mam w kontakcie odświeżacz/umilacz powietrza z serii Wallflower. Uwielbiam tę linię. Najbardziej lubię zapach drzewka choinkowego 🙂 Czasami pachnie u mnie Bożym Narodzeniem w środku lata 😀
Zgrupowanie różności kolorowych.

Tusz do rzęs marki Black Radiance (firma kosmetyczna dla czarnoskórych) kupiłam go w strasznym pośpiechu. Skończył mi się tusz do rzęs i przypomniałam sobie o tym w kolejce do kasy. Chwyciłam pierwszy lepszy z przykasowego stojaka.. Błąd.. Za każdym razem byłam pandą.. Porażka..

Dwa kilkuletnie błyszczyki niewiadomych firm wygrzebane z czeluści torebek. Najśmieszniejsze jest to, że oba dostałam i żadnego z nich nie miałam na sobie ani razu.. Oba naszpikowane brokatem do granic możliwości 😀

Pomadka Maybelline w kolorze pastelowej marchewki. Po brzegi wypełniona brokatem.. Skąd ja mam takie wynalazki?

Tusz do rzęs Almay one coat. Bradzo go lubiłam. Świetnie wydłużał i rozdzielał rzęsy. Wygodna szczoteczka i miły kolor (brown/black) niestety wysechł na wiór po trzech miesiącach..

Trzy dezodoranty.

Próbka Dove. Antyperspirant o miłym zapachu. Skuteczny, zapewniał ochronę na cały dzień.

Lady Speed Stick w kulce. Zdecydowanie wolę wersję w sztyfcie. Kulkowa nie działa tak długo. Miły zapach.

Fa Active Pearls. Bardzo sympatyczny różany zapach. Skuteczna ochrona. 

Obszerna recenzja *TUTAJ*
L’Oreal mineralny eyeliner w proszku- porażka nad porażkami. Zero pigmentu, natychmiastowy efekt szarej pandy, straszna aplikacja..
Własnoręcznie robiony tinted moisturizer. Krem nawilżający plus sypki puder mineralny 🙂 Bardzo dobrze się u mnie sprawdzał do momentu, w którym przestałam kombinować i kupiłam sobie kremy bb z Korei 🙂 i prawdziwy krem tonujący z Physicians Formula 🙂
Próbkowe opakowanie chusteczek nawilżanych Pampers. Świetne do torebki na spacery z Dzieciną. Pogromcy brudnych rąk  i świeżych plam na ubraniach. Dają radę również jako chusteczki do demakijażu 🙂
Organiczne płatki kosmetyczne z drogerii CVS. Nie wiem czym różnią się od ‘zwykłych’ płatków kosmetycznych. Hmmmm.. Organicznie uprawianą bawełną.. LOL, kupiłam je bo były w promocji 75% taniej.
Strasznie drażni mnie nadużywanie słowa ‘organiczne’.. Dawdzieścia lat temu prawie wszystko było organiczne i nikt się tym tak nie jarał.. 
OLAY płyn do demakijażu do cery wrażliwej. Bezzapachowy, dobrze się pieni, dokładnie oczyszcza. Polubiłam go. Mój mąż również 🙂
Śliwkowo- cukrowy odświeżacz powietrza. Niejeden raz robiłam rundkę po domu psikając jak szalona w każdy kąt. Cudny, zimowo-świąteczny zapach. Limitka z 2011 roku.
Buziaki!
Bez kategorii

Loteria

Jeśli miałabym określić jednym słowem zakupy w outletach- pierwszym skojarzeniem jakie przychodzi mi do głowy jest loteria. Tak naprawdę nigdy nie wiadomo na co się trafi. Wiele razy bywało, że wybierałam się po sweter, a wracałam z uroczą parą butów 😉 albo nastawiałam się, że kupię spodnie a w ręce wpadały mi orzeszki w mlecznej czekoladzie 😀

Ostatnio widziałam samochodzik (były dwie sztuki) z bajki Scooby Doo, ale nie byłam pewna czy spodoba się małemu kuzynkowi mojej Dzieciny i wolałam się upewnić. Przyszłam dwa dni później bo okazało się, że to strzał w 10. Już nie było po nich śladu i nie wiadomo czy jeszcze będą.. Ehhh..

Wracając do tematu 🙂
Już przestałam się nastawiać na zakup konkretnych rzeczy kiedy wybieram się do outletów. Jak pewnie wiecie, moim najulubieńszym sklepem tego typu jest ROSS. Już wiem, że jeśli na coś trafię- będzie to najprawdopodobniej jedyna szansa. Wiele rzeczy widziałam tylko jeden raz i później się już nie powtórzyły.. Jestem bardzo szczęśliwa, że ostatnio coraz częściej widuję rzeczy mojej ulubionej kosmetycznej marki Physicians Formula 😀  Oto co ostatnio udało mi się wyszukać:
puder brązujący Cashmere wear (mam róż z tej serii i go uwielbiam 🙂 oraz pomadkę Happy Booster w odcieniu I ❤ Nude
ceny Rossowe są nie do przebicia (w drogeriach nawet z kuponami i sklepową promocją jest trudno je przebić)
puder z $13.95 na $3.99… pomadka z $8.95 na $2.99

dla mnie to bardziej koral niż nude 😀

najjaśniejszy puder brązujący jaki miałam, nie sposób zrobić sobie nim krzywdę 😉
pomadka i puder w akcji
zakupy z ostatniej chwili- nie miałam pojęcia, że PF ma w swojej ofercie pędzle
ceny milusie i przyjemne 🙂
bambusowy kabuki z naturalnego włosia (nigdy nie miałam pędzla z włosia 😉 oraz niebieski do pudru mineralnego
Buziaki!
Bez kategorii

Zmiany.. druga zapachowa przesyłka

To już druga paczuszka z miniaturkami zapachów. Z pierwszej *klik* wyłoniłam kilka, które mogłabym przygarnąć na dłużej 🙂 jednak żaden z zapachów mnie całkowicie nie uwiódł..
Im więcej się nad tym projektem zastanawiam tym bardziej dochodzę do wniosku, że ilość mini buteleczek jakie już posiadam zaspokoi moje zapachowe potrzeby na spory kawałek czasu. Lubię mieć wybór. Lubię różnorodność, ostatnio bardzo drażni mnie zamykanie się w określonych ramach (nawet jeśli tymi ramami jest zapach).
Pewnie nie zdziwi Was, że za jakiś czas pojawi się trzecia (ostatnia już) przesyłka z mini zapachami.

Oto co zasiliło moją kolekcję:

Bvlgari pour Femme solid perfume
fiołek, róża, irys, malina, egipski jaśmin, drewno, zielona herbata, heliotrop, korzeń irysa, piżmo, goździk, drzewo samdałowe, jaśmin, konwalia, brzoskwinia, kolendra, kwiat pomarańczy, pieprz syczuański, cedr, wanilia, limonka, styrax
L de Lolita Lempicka
wanilia, cynamon, gorzka pomarańcza, tonka, kocanka, bergamotka, drzewo sandałowe, piżmo

jestem zauroczona akwarelowym motywem w wewnętrznej części kartonika ❤

Burberry Weekend
hiacynt, korzeń fiołka, nektarynka, czerwony cyklamen, owoc dzikiej róży, piżmo, mandarynka, szałwia, drzewo sandałowe, kwiat brzoskwini
Salvatore Ferragamo by Salvatore Ferragamo
pieprz, zielone liście, bergamotka, liść czarnej porzeczki, grapefruit, goździk, piżmo, drzewo sandałowe, róża, konwalia, wetyweria, przyprawy, malina, neroli, gałka muszkatołowa, czarna porzeczka, słodkie migdały, cedr, piwonia, egzotyczne drewno, anyż, kwiat granatu, brazylijskie drzewo różane, irys, kokos
Si Lolita by Lolita Lempicka
różowy pieprz, żywica elemi, bergamotka, pachnący groszek, tonka, paczula, bursztyn, tonka, mandarynka, pszonka, heliotrop
niestety zawartość buteleczki całkiem rozlała sie w transporcie i nie mam możliwości przetestowania tego zapachu.. 🙁
Burberry by Burberry
wanilia, brzoskwinia, morela, gruszka, cedr, piżmo, czarna porzeczka, jaśmin, drzewo sandałowe, zielone jabłko
Salvatore Ferragamo Tuscan Soul
bergamotka, petitgrain, irys, kwiat pomarańczy, magnolia, figowiec
Salvatore Ferragamo incanto
brzoskwinia, drzewo sandałowe, śliwka, jaśmin, czerwona lilia, piwonia, białe piżmo, bursztyn
Giorgio Beverly Hills- Giorgio
tuberoza, gardenia, jaśmin, kwiat pomarańczy, ylang-ylang, mech dębowy, bursztyn, piżmo, rumianek, brzoskwinia, morela, paczula, róża, wanilia, drzewo sandałowe, bergamotka, cedr, orchidea
Burberry The Beat
herbata, mandarynka, różowy pieprz, wetiweria, białe piżmo, cedr, bargamotka, kardamon, irys, dzwonek

 dla Was na dobry dzień 🙂

Buziaki!

Bez kategorii

Wreszcie kosmetycznie :) ulubieńcy ostatnich tygodni- makeup

Czas na typowo kosmetycznego posta 🙂
Mały przegląd ulubieńców. Kosmetyki kolorowe po które sięgam kilka razy w tygodniu 🙂

dwie paletki essence
nr 12 purple day oraz 05 to die for
najciemniejszego matowego brązu (z paletki po prawej stronie) używam do brwi- moje odkrycie ostatnich tygodni 🙂
własnoręcznie prasowane cienie do powiek z mineralnego pigmentu
 Physicians Formula ‘Peachy glow’ bronze gems- matte and bright: bronzer, hightlighter and eye shadow
 matowej części (największej powierzchni) używam do knturowania twarzy
miks wszystkich kolorów nakładam na szyję i dekolt

w środku jest wbudowane lusterko i pędzel, którego nie używam, bronzer nakładam pędzlem do różu ecotools 😀
Physicians Formula ‘Cashmere glow’ róż w kolorze Natural
delikatny matowy miks dwóch kolorów
od samego początku używam dołączonego pędzelka (w opakowaniu jest również lusterko)
puder prasowany natural blend marki wet’n’wild w najjaśniejszym dostępnym kolorze Natural 821A
używam go do wykończenia makijażu i delikatnych poprawek w ciągu dnia
kupiłam go zupełnie impulsywnie (przed wyjściem z samochodu popatrzyłam w lusterko i zauważyłam, że mam trochę świecące czoło co mi się bardzo rzadko zdarza- to był najjaśniejszy puder jaki udało mi się znaleźć)
koreański krem BB (różowy)
Physicians Formula Organic wear- tinted moisturizer w kolorze Light to Natural
używam ich na przemian albo łączę
tak wyglądają osobno
tak wyglądają zmieszane (dają średnie krycie)
korektory
od prawej: CoverGirl, Physicians Formula, e.l.f
najczęściej mieszam wszystkie razem (zapewniają bardzo dobre krycie)
CoverGirl jest najlżejszy i najrzadszy
e.l.f jest ciemny i trochę się boję używać go samego
Physicians Formula jest najcięższy i najbardziej kryjący, trochę trudno się go rozprowadza, jest gęsty
baza pod cienie Too Faced Shadow Insurance
uwielbiam 🙂
dwa ulubione tusze do rzęs
essence multi action oraz Rimmel Extra WOW Lash
oba tusze mają klasyczne szczoteczki
ukochany eyeliner w pisaku Physicians Formula Eye BOOSTER 2 in 1 
serum na porost rzęs i eyeliner w jednym
najwygodniejszy aplikator pędzelkowy na świecie- uwielbiam

Na koniec mój kotkowy puszysty grubasek, który spędził pół dnia śpiąc na plecach/grzbieciku 😀

Buziaki!

Bez kategorii

Kurs ręcznie robionej biżuterii: wprowadzenie

Po przedwczorajszej i wczorajszej przygodzie z chińskim naszyjnikiem *KLIK* postanowiłam przyspieszyć mój kolejny projekt. Przygotowałam dla Was nowy kurs 🙂
Wiele z nas ma gdzieś koraliki, perełki, łańcuszki, zapięcia i inne biżuteryjne półprodukty. Wiele z nas miało ochotę przerobić kiedyś stary naszyjnik albo kolczyki, które leżą w szufladzie bo już nam się znudziły..
Moja przygoda z ręcznie robioną biżuterią zaczęła się mniej więcej 9 lat temu. Najpierw były kolczyki (do których teraz pewnie bym się nie przyznała 😉 później nauczyłam się robić bransoletki, korale a nawet akcesoria do włosów.
Domyślam się, że dla wielu z Was ten temat jest już oswojony i też próbowałyście swoich sił w robieniu albo przerabianiu biżuterii. Dla tych z Was, które jeszcze nie miały okazji spróbować- przygotowałam mały kurs ręcznie robionej biżuterii.
Dzisiaj wprowadzenie i materiały 🙂

Narzędzie:

Moje ukochane różowe wielofunkcyjne narzędzie 😀 To samo od początku, ma 9 lat, działa, wygląda i funkcjonuje doskonale.

Tnie, zgina, zaciska.
Oczywiście jeśli macie ochotę i potrzebę możecie kupić i używać wielu narzędzi.
Na początek polecam jednak jedno wszystkorobiące.

Półfabrykaty:

Szpilki do kolczyków. Różne długości, grubości, zakończenia.

ozdobne przekładki
bigle ze stali chirurgicznej (antyalergiczne)

bigle srebrne
kółeczka i ogniwa łączące różne elementy biżuterii

kuleczki zaciskowe (stopery)

zapięcia do łańcuszków, naszyjników i bransoletek

łańcuszki różnej grubości

ozdobne zapięcia

srebrne zapięcia
drut pamięciowy (na bransoletkę)

baza na zakładkę do ksiżąki
minerały, kamienie ozdobne, półszlachetne i szlachetne

agat

koralowiec
moje ukochane perły słodkowodne, biwa, keishi..

ręcznie filcowane koraliki

ręcznie filcowane i wyszywane koraliki

plastikowe perły 😉
pandoropodobne szklane koraliki lampwork

szklane lampwork i przekładki z kryształkami

oraz wiele wiele wiele innych 😉

Mam nadzieję, że znajdą się chętne osoby na poczytanie i skorzystanie z informacji, które będę zamieszczać w dziale biżuteryjnym 😀

*******************************************************
Kochane moje! Bardzo Wam dziękuję za wczorajszą pomoc, wsparcie i rady. Już jest lepiej. Wysypka znacznie się zmniejszyła, mniej dokucza i ładniej wygląda.
Jesteście niezastąpione 🙂 Dziękuję, że ze mną jesteście :*

Pan Chińczyk bez zbędnych ceregieli i jakichkolwiek dyskusji zwrócił całą sumę.

Buziaki!

Bez kategorii

Prezent z Chin

Dzisiaj rano obudziło mnie swędzenie w okolicach szyi. Wstałam, podeszłam do lustra i moim oczom ukazała się różowa, pkrzywkowa wysypka nad obojczykami. Pierwsza myśl: co nowego pojawiło się w mojej pielęgnacji? … nic! to samo od tygodni- więc to nie wina kosmetyków.. Nowe ubrania, pościel? …też nie. Myślę sobie ‘co jest? przecież takie coś nie bierze się z niczego’.. nigdy wcześniej nie miałam uczulenia na NIC..
Przeanalizowałam wszystko jeszcze raz i znalazłam winowajcę..
Wczoraj przyszły moje nowe korale kupione na ebayu. Z Chin. Wylicytowałam za prawie bezcen sznur korali robionych na wzór South Sea pearls. Czekoladowo waliliowe odcienie brązów, na lato jak znalazł.
Miałam je wczoraj a szyi dwie godziny, dokładnie w tym miejscu gdzie mam teraz mega wysypkę.

Korale do tego wszytskiego okazały się podróbką tego co pan chińczyk opisał w aukcji.. Już skontaktowałam się ze sprzedawcą i opisałam mu dokładnie co się wydarzyło. Czekam na dalszy rozwój sytuacji.

Kilka zdjęć naszyjnika:

na niektórych jasnych perełkach widać odpryskującą farbę..

Nuszkis potwierdziła, że coś tu jest nie tak jak powinno być..
kota wyraźnie zaniepokojona..

Moja wysypka nie zniknęła.. Mało tego ewaluowała 🙁 jest czerwieńsza niż rano i zajmuje większy obszar.. Przyznaję, że nie lubię zdjęć łupieżu, krostek, wysypek i innych niezbyt przyjemnych niespodzianek. Jeśli nie macie ochoty oglądać prezentu gratisowego do “perłowego” naszyjnika z Chin- przeskrolujcie szybko myszką na koniec posta.. 😉

Tak wysypka wyglądała rano:

delikatnie różowa ale strasznie swędząca pokrzywka

w innym świetle

Tak wygląda teraz, wieczorem po powrocie ze spaceru i kościoła (dzisiaj Niedziela Palmowa, tutaj zamiast kupować albo robić palemki z suszonych albo bibułkowych kwiatów tak jak w Polsce- zrywa się palmowego liścia z drzewa w drodze do kościoła.. true story 😀

nie wiem czy to słońce, czy temperatura (około 26 stopni C).. wysypka jest zdecydowanie bardziej widoczna niż rano i pokrywa większy obszar..
smarowałam ją balsamem do bardzo wrażliwej skóry.. Aveeno z wyciągiem z owsa (nie znalazłam nic delikatniejszego) myślałam o jakimś oleju naturalnym zamiast balsamu.. może arganowym?

Kochane, jeśli macie jakieś propozycje kuracji naturalnej to dajcie proszę znać. Będę wdzięczna za każdą radę. Pierwszy raz zdarzyło mi się coś takiego. Nie mam wrażliwej skóry. Trudno znaleźć coś co mnie uczuli wywołując aż taką reakcję.. Mam nadzieję, że uda mi się przetrwać noc bez nieświadomego drapania :/

Nie przypuszczałam, że można dostać taki gratis do naszyjnika z Chin..

Buziaki!

Bez kategorii

Denko preview 2

W ciągu kolejnych kilku dni pojawi się tutaj drugie dno 😉 Cały czas walczę z kosmetykami gromadzonymi jeszcze przed powstaniem bloga. Poprzednie denko pojawiło się pod koniec stycznia, więc miałam sporo czasu, żeby napełnić przepastną torbę z BBW.
Oto co czeka na obfocenie i opisanie:

Nuszkis dzielnie nadzorowała sesję zdjęciową
tak wygląda moje ‘studio’, w którym robię większość zdjęć 😉

Buziaki!

Bez kategorii

Amerykański katalog AVON

Od dłuższego czasu chodził za mną pomysł, żeby pokazać Wam amerykański katalog Avonu. Dzisiaj udało mi się zdobyć takowy 🙂 Zastanawiałam się czy nie zrobić zdjęć tylko tego, co mnie najbardziej zainteresowało, ale stwierdziałam, że jeśli coś robić to dokładnie 😀  Oto przed Wami cały, ponad 180 stronowy katalog zza oceanu.

Miłego oglądania 🙂

Koniec!!
Zrobiłam tyle przysiadów ile jest zdjęć 🙂 Kucałam, żeby przewrócić i przyklepać kartkę a potem wstawałam, żeby z odpowiedniej odległości zrobić zdjęcie 😀 Przyjemne z pożytecznym 🙂
Lubicie takie ciekawostki? Są różnice pomiędzy ofertą polską a amerykańską prawda? Czasami przeglądam polski katalog online i widzę, że w cenach też są różnice.. Nie miałam okazji nic zamawiać ani testować tu w USA. I raczej mnie nie kusi.
Buziaki!