Monthly Archives

Styczeń 2013

Bez kategorii

Placenta- czyli co począć z tym łożyskiem

Dzisiaj razem z moim zamówieniem peelingu do ciała z Korei dostałam próbkę kremu, który mnie bardzo zaciekawił. Prime Youth PLACENTA Cream od Holika Holika.
Próbowałam znaleźć informacje na jego temat, ale po internecie krążą różne wersje na temat składu.
Placenta (ang.) to nic innego jak łożysko. W jednym z artykułów przeczytałam, że koreańscy naukowcy pozyskują łożyska po porodach i wykorzystują cenne komórki macierzyste do wzbogacania składu kosmetyków. Kosmetyki z zawartością takich komórek są znane z wybitnie odmładzających właściwości.
W innym z artykułów przeczytałam, że placentą nazywane są również komórki macierzyste pobierane z roślin (najczęściej fasoli, bo jest podobno najbardziej podobna genetycznie do łożyska ssaków)
Oto co znalazłam na próbce na temat składu:
przyznacie, że niewiele dla kogoś, kto nie zna koreańskiego 😉
Jestem bardzo ciekawa tego kremu. Najpierw jednak chcę poznać jego skład. 
Czy któraś z Was miała z nim do czynienia, albo wie co siedzi w środku?
Będę bardzo wdzięczna za informacje.

Buziaki!
Przypominam o moim malutkim urodzinowym ROZDANIU
Bez kategorii

Urodzinowe rozdanie u Cat :)

Nadszedł czas na pierwsze mini rozdanie na moim blogu 🙂 Nie będzie to nic wielkiego ani spektakularnego. Ot takie malutkie coś. Moje urodziny wypadają w walentynki. Zazwyczaj dostaję jeden prezent (urodzinowy), bo walentynki nie są dla mnie niczym nadzwyczajnym.. W tym roku 14 lutego będa jednak dwa prezenty. 
Jeden- urodzinowy dla mnie. Drugi- walentynkowy dla którejś z Was 🙂
Do rozdania mam mały, symboliczny zestaw próbek:
DHC: deep cleansing oil
DHC: Salicylic Acne Treatment
DHC: Eye Bright Cream
Revlon: Color Burst lip butter (kolor: Peach Parfait)
Woda toaletowa Fendi by Fendi
balsam do ciała Jergens Dry Skin
Simply: Szampon Color Shine (sulfate & paraben free)
Simply: Odżywka Color Shine (sulfate & paraben free)
2x Natures Gate: Cleansing Milk (mleczko oczyszczające skóra normalna/sucha)
2x Natures Gate: Moisturizer (krem nawilżający skóra normalna/sucha)
Maybelline: Dream Fresh BB Cream (kolor light/medium)
bransoletka Kotex: I know generation
mały zoom na próbeczki:
Zasady są proste:
1. bądź obserwatorem mojego bloga
2. wrzuć baner z przekierowaniem do rozdania u siebie na blogu w panelu bocznym


(jeśli nie masz swojego bloga, a jesteś moim obserwatorem również zapraszam)
będzie mi bardzo miło jeśli dodasz mnie do swojego blogrolla
każda osoba spełniająca wymogi otrzyma jeden los
Regulamin:
Rozdanie trwa od momentu publikacji do 14 lutego do godziny 23:59 czasu polskiego 🙂
Ogłoszenie wyników nastąpi w ciągu dwóch dni od dnia zakończenia rozdania.
Jeśli jesteś osobą niepełnoletnią poproszę o zgodę Twojego rodzica/opiekuna.
Wymogiem koniecznym jest bycie publicznym obserwatorem mojego bloga.
Wymogiem koniecznym jest umieszczenie banera w panelu bocznym u siebie na blogu.
Nagrody nie podlegają wymianie na gotówkę.
Organizatorem rozdania i fundatorem nagród jestem ja, właścicielka bloga catkrm.blogspot.com
Zabawa nie podlega pod gry hazardowe.
Zastrzegam sobie prawo do zmiany w regulaminie.
Zwycięzcą zostanie jedna osoba.
Wszelkie pytania proszę kierować na adres mailowy: catkrm@hotmail.com
Banerek do skopiowania:
Wzór zgłoszenia do skopiowania (w komentarzach):
Obserwuję jako: ….
Mój email:  …..
Dodałam baner na moim blogu:  (link do Twojego bloga)
Powodzenia!
Bez kategorii

Prasówka zza oceanu

Bardzo rzadko kupuję gazety kolorowe. Zdecydowanie wolę internet 🙂 Ostatnio jednak znienacka kupiłam People Style Watch. Pomyślałam, że skoro mam to się z Wami podzielę 🙂 W robieniu zdjęc jak zawsze pomagała mi Nuszkis.
Klikajcie na zdjęcia żeby je powiększyć!
trochę o trendach, trochę o włosach, trochę o kosmetykach i strasznie dużo reklam 😉 
cudne kolory, aż chciałoby się wszystkie zagarnąć..
w sklepach widuję bardzo często takie kwiatowe spodnie i emeraldowo zieloną biżuterię 
czy tylko mi się wydaje, że taki fason buta z paskiem na kostce strasznie optycznie skraca nogi?
cudny kolor- pastelowa brzoskwinia 
kokardki, koronki i jeszcze więcej pasteli
 sponsorem numeru jest zdecydowanie Revlon (reklama na co drugiej stronie)
 Revlon
 Revlon
Nuszkis ma dość Revlona
 ładni panowie i buty koszmarki
czy tylko ja myślę, że takie buty to potworki?
tanisówki/adidaski na platformie OMFG
troszkę biżuterii 
znowu kwiatki na ubraniach
 naklejki na pazurki L’Oreal
naklejki na pazurki essie
pokazywałam Wam je wczoraj dokładniej **KLIK**
 kolorowe koszule i plan B
Nuszkis czuwa cały czas
kilka walentynkowych propozycji
 kilka słów o lakaierach do paznokci (i naklejkach też)
kilka słów o kosmetykach
 pomysły na fryzury dla każdej długości włosów
i każdego koloru
co nas czeka wiosną: pomieszanie wzorów i kolor różowy
zygzaki oraz kwadratowe torebki i klockowate obcasy
 jeszcze więcej kwiatów i delikatnych wzorków
powrót do klasycznych spranych jeansów
i neutralnych nude na paznokciach
 w 2013 roku będzie ‘trendi’ między innymi
wożenie psów na rowerach
gazowane drinki
imprezowanie w rytmie Zumby
 na koniec coś dla EKOludków
Buziaki!
Bez kategorii

Naklejki na paznokcie 3D essie i L’Oreal

Ostatnio zaroiło się od naklejek na paznokcie. Wszystkie większe firmy lakierowe i kosmetyczne mają w swoich ofertach kilka wzorów takowych naklejek. Maiłam przyjemność bawić się w naklejanie kolorowych palsterków dawno temu, kiedy były dostępne w AVON (jeszcze jak mieszkałam w Polsce). Nie mam rewelacyjnych wspomnień. Nie pamiętam co poszło nie tak, ale odebrało mi to ochotę na dalsze eksperymenty z tego typu ozdobami. Wczoraj w lutowym wydaniu gazety People Style Watch wpadły mi w oko dwie reklamy naklejek 3D na paznokcie firm essie i L’Oreal. 
Nie wiem, czy skusiłabym sie na zakup którejkolwiek z nich, ale postanowiłam Wam je pokazać 🙂
essie
essie- jest 12 wzorów do wyboru **KLIK** cena $10,25
ten na paznokciach u pani modelki bardzo mi sie podoba (szarość z kryształkami)
L’Oreal proponuje coś podobnego, ale jest mała róznica
tak jak u essie mamy kryształki, ale naklejki są przezroczyste, co czyni je uniwersalnymi i można je przykleić na wybrany przez siebie kolor lakieru
na fiolecie wyglądają całkiem ładnie
w opakowaniu znajdziemy 18 naklejek 
(jak ktoś wie ile kosztują niech proszę da znać bo ja nie znalazłam ceny)
Czy macie ochotę na małą prasówkę zza oceanu? Mogę Wam pokazać o czym można poczytać w lutowym wydaniu People Style Watch. 🙂

Zapraszam na walentynkowe rozdanie u Kornelii! Losowanie 12 lutego 🙂

**KLIK**

Buziaki!
Bez kategorii

Moje pierwsze DENKO!

Przyszedł czas na rozprawienie się z górą pustych opakowań, które zbierałam od rozpoczęcia działalności bloga. Zanim usłyszałam o projekcie denko moja łazienka tonęła w ‘kiedyś-tam-otwartych-i-nigdy-nie-skończonych’ kosmetykach. Po ogarnięciu idei denka stwierdziłam, że to całkiem słuszna koncepcja jest. Wzięłam się za kończenie wszystkich otwartych kosmetyków. Jestem w połowie 😉 Powoli ale bardzo sumiennie zużywam góre piętrzących się butelek, buteleczek, tubeczek i słoiczków. 
Oto pierwsza część zdenkowanych mazidełek i psikadełek:
 Przyjaciel moich włosów, pan John Frieda.
Tutaj same odżywki 🙂 Zazwyczaj kupuję komplet: szampon i odżywkę- zawsze szampon zużywam dwa razy szybciej a potem jestem prześladowana przez opakowania do połowy zużytych odżywek (zamiast dokupować same szampony.. ot mózg ze mnie).

 Seria sheer blonde (szampon dawno zużyty i wyrzucony)
nie zauważyłam jakiegoś cudownego działania tej linii.
Spray ‘go blonder’ ma zapach amoniaku i wody utlenionej, jego zadaniem jest rozjaśnianie włosów przy suszeniu (kontakcie z ciepłem) nie przypadł mi zbytnio do gustu, nie widziałam efektów..

Odżywkę root awakening używałam z szamponem z tej samej serii. Moje włosy lubią produkty Johna Friedy, są miękkie i dobrze odżywione, poprawia się kondycja skóry głowy.
Odżywkę full repair używałam z szamponem z tej samej serii. Mój absolutny faworyt, zniknęła szorstkość, włosy stały się gładkie i odżywione, miękkie i łatwiejsze do ujarzmienia.

 Antybakteryjne mydła w pianie Bath and Body Works.
Mój KWC w kategorii mydeł do rąk.

 Od lewej limonka i bazylia cudny, cutrusowo-ziołowy zapach.
W środku świeżo zebrane mandarynki słodki, cytrusowy zapach.
Po prawej świąteczna limitowanka z ubiegłego roku cytrusowa girlanda limonka i świerk-
zaopatrzyłam się w całkiem sporą ilość przy semi-annual sale w Bath & Body Works  ***KLIK***

Po lewej czekolada i mięta- niezbyt udany duet zapachowy.
W środku dziki wiciokrzew cudny, kwiatowy zapch lata.
Limonka i bazylia j.w.

 Małe i duże żele pod prysznic Bath and Body Works.




 Małe podrózne opakowania. Żele pod prysznic.
Od lewej Country Chic uwielbiam ten zapach (cytryna, grapefruit, gruszka, liście, jaśmin, malina, lilia, gardenia, kwiat pomarańczy) długo utrzymuje się na skórze.
W środku z serii ‘aromatherapy- sensual’ jasmine vanilla meh.. duszący zapach, męczył mnie.
Po prawej coconut lime breeze- następca wycofanego już zapachu ‘coconut lime verbena’, który był moim ulubieńcem, ten jest podobny, ale to nie to samo..
Po lewej z serii ‘aromatherapy- stress relief’ vanilla verbena hmmmm.. Totalnie bez szału. Cieniaskowy zapach.
Po prawej męski twilight woods- cudny, intensywny zapch wetiwerii pachnącej (afrodyzjak) i drewna mmmmmmmm 🙂

Dwa pudełka po płatkach kolagenowych pod oczy Dermactin- TS.
Rewelacyjnie odświeżające i kojące, niwelują opuchliznę i delikatnie rozjaśniają.
Zdecydowanie kupię kolejne opakowanie.

Rodzinka The Body Shop.




Dwa żele pod prysznic.
Po lewej love etc…. przyjemny zapach (jaśmin, wanilia, drzewo sandałowe).
Po prawej satsuma czyli mandarynka klementynka.. Nie przypadł mi do gustu- coś w nim było sztucznego i strasznie męczącego. Cieszę się, że już się skończył 🙂

Ochronny krem do rąk hemp hand protector z olejkiem z konopii indyjskich.
Polubiłam go bardzo jako krem do rąk na noc (zostawiał warstwę ochronną, która przeszkadzała mi w dzień). Wiele razy byłam budzona przez Nuszkisę, która wylizywała mi krem z dłoni a potem biegała, biegała, biegała, biegała do losowo wybranych pomieszczeń w domu donośnie przy tym bucząc.. U siebie skutków ubocznych używania nie zauważyłam 🙂

Taki chudak zrobił się z tubki, co dowodzi, że krem bardzo polubiłam 🙂

Tej dwójki nie zapomnę… Szampon i odżywka rainforest.. Ileż toto mi nerwów napsuło.. Ileż kołtunów na włosach wyprodukowało, ileż walki z rozczesywaniem spowodowało.. Totalny bubel! Jakbym zapytała moich włosów czy ponownie kupić im ten duet, pewnie odpowiedziałyby:
Nigdy więcej!

Chusteczki nawilżane różnego rodzaju i zastosowania.
Zielone simple bezzapachowe, antyalergiczne, delikatne; świetnie radzą sobie z tuszem, cieniami, kremami bb, pudrami i różami. Lubię również inne produkty tej marki.
Fioletowe pond’s z rumiankiem i białą herbatą- delikatnie perfumowane, dobrze radzą sobie z kosmetykami kolorowymi, nie mam zastrzeżeń.
Chusteczki odświeżające Cleanic znam i używam od lat. Zawsze kupuję zapas jak jestem w Polsce 🙂
Niezastąpione przy codziennym kontakcie z brudkiem i bakteriami, zawsze mam opakowanie w torebce.

Organix coconut milk odżywka (używałam razem z szamponem z tej serii) sulfate free.
Cudny, przecudny kokosowy zapach długo utrzymujący się na włosach.
Włosy są delikatne i mięciutkie jak kaczuszka i dobrze odżywione. Z pewnością wrócę do tej marki.

Do mojego denka dorzucił się również Mąż ze swoim żelem pod prysznic Old Spice Pure Sport.
Żel ma miły, męski zapach, który długo utrzymuje się na skórze.

 Żel i pianka do mycia twarzy.

 simple odświeżający żel do mycia twarzy. Bardzo delikatny, bezzapachowy i niesamowicie śliski w kontakcie ze skórą. Dobrze radził sobie ze zmywaniem kosmetyków kolorowych. Nie podrażnia oczu.

Lirene dermo program pianka myjąca do oczu i twarzy 20+. Kupiłam ją kiedy byłam jeszcze leniuszkiem i nie używałam płynów do demakijażu oczu. Zużyłam dwa opakowania i jestem pozytywnie nastawiona do tego wynalazku. Zawartość znajduje się w opakowaniu takim jak bita śmietana, wyciskamy delikatną piankę i nakładamy na zwilżoną twarz. Kosmetyk ten ma przyjemny zapach i nie podrażnia delikatnych okolic oczu. Świetnie radzi sobie z tuszem do rzęs i cieniami (nie używałam wtedy wodoodpornych tuszy i eyelinerów).

Zmywacz do paznokci porażka czyli equate bez acetonu (jest to marka własna sklepu WalMart). Gorszego zmywacza nie maiłam w życiu. Do zmycia lakieru ze wszystkich paznokci tym zmywaczem potrzebowałam ponad 10 wacików i 1/5 zawartości butelki (więc bardzo szybko go skończyłam). Nikomu nie polecam a sama mówię mu zdecydowane:

Nigdy więcej!

Próbki kremów BB.
Po prawej Maybelline odcień light/medium- moje pierwsze w życiu doświadczenie z kremami BB- bardzo polubiłam konsystencję i właściwości półkryjące (do tej pory nigdy nie używałam podkładów ani pudrów, ani niczego co miało pigment). Lekki krem, który nie tworzy efektu ‘maski’ (zawsze się obawiałam, że będzie widać inny kolor podkładu/pudru na twarzy).
SKIN79 komplet próbek kremów BB, które zamówiłam na Ebayu z Korei. Mój zachwyt był ogromny przy różowym kremie link do recenzji 🙂, który okazał się najlepszy z trzech azjatyckich próbek.

Próbka rozświetlającego kremu tonującego Vichy, która jest ze mną już wieki całe. Nieużywana od paru lat- tylko sobie leży, albo jest przekładana z kąta w kąt. Nie wiem dlaczego jej wcześniej nie wyrzuciłam, pewnie z sentymentu 🙂  To był krem- (wtedy myślałam, że to podkład 😉 którego użyłam do mojego makijażu ślubnego. Robiłam sama swój makijaż ślubny nie mając zielonego pojęcia o niczym: malowaniu, kolejności nakładania kosmetyków oraz kolorach, które najbardziej by mi pasowały. Totalny LOL/WTF. Na zdjęciach wyszłam jednak całkiem całkiem, więc działając intuicyjnie nie wyszło aż tak źle 🙂

Od lat jestem wierna lady Speed Stick. Zapach sparkling lime coconut nie porwał mnie wcale. Dezodorant spełnia swoje zadanie jak każdy tej marki. Następnym razem wybiorę jednak inny wariant zapachowy 🙂

Moja miłość ostatnich dwóch lat Dolce & Gabbana light blue. Lekki, letni zapach idealny w Kalifornii na każdą porę roku. Skończyła mi się mała, podróżna buteleczka (mam jeszcze połowę pełnowymiarowej 100ml). Zdecydowanie mój faworyt wśród zapachów.

 Miniaturki szmponów i odżywek do włosów.

 TRESemme ‘split remedy’ (seria na rozdwojone końcówki) popularna marka szamponów w US. Mają przyjemny zapach, dobrze radzą sobie z oczyszczaniem włosów z kosmetyków stylizujących. Nie zauważyłam jednak poprawy moich końcówek (czego można się spodziewać po dwóch użyciach) Możliwe, że dłuższe stosowanie poprawia stan włosów na końcach..

Pantene do włosów farbowanych (czyli jak najbardziej moich). Miły zapach, gęsta konsystencja. Również niewiele mogę powiedzieć o tym szamponie bo nie używałam go wystarczająco długo, żeby miał szansę zadziałać na moich włosach.

 Jednorazowe próbki szamponów i odżywek do włosów.
Grupa, o której nie mogę właściwie nic powiedzieć, bo czasami w takiej jednej saszetce jest za mało szamponu/odżywki, żeby dokładnie umyć moje włosy 😉

 Aveeno living color (szampon i odżywka do włosów farbowanych).
Po zużyciu próbek mam w planach kupić pełnowymiarowe opakowania bo lubię tę markę (znam balsamy do ciała i krem do rąk). Szampon i odżywka mają bardzo przyjemny zapach, moje włosy były miękkie i przyjemne w dotyku.

L’Oreal EverCreme sulfate free. Nawilżające produkty do włosów suchych. Jedne z największych saszetkowych próbek szamponowych (po 10ml). Starczylo idealnie na umycie mojej długości włosów. Szampon, odżywka i maska sprawiły, że moje włosy po jednym użyciu były zdecydowanie mniej suche i lepiej się układały. Całkiem prawdopodobne, że dam szansę całej pełnowymiarowej serii 🙂

Aveeno Baby bezzapachowy kojący krem z wyciągiem z owsa. Kupiłam go z myślą o mojej dziecinie- kilka razy go używałam przy delikatnych, ledwo widocznych wysypkach i wysuszonej skórze- rewelacja! Gorąco polecam wszytskim z mega suchą skórą (u siebie używałam na suche łokcie i na nogi po goleniu- natychmiastowa ulga). Same superlatywy.

To jest ciekawostka 🙂 Pacifica ‘tuscan blood orange’ body butter ze styczniowego Glam Bag KLIK; Masło do ciała w tubce- tu powinna zapalić się pierwsza lampka- heloł! Prawdziwe masło do ciała zazwyczaj jest za gęste na pakowanie go w tubkę. Powiedzmy sobie szczerze- to jest dosyć gęsty balsam do ciała. Zapach na poczatku jest bardzo ‘apteczny?’ ‘chemiczny?’ ‘sztuczny?’.  Kiedy minie pierwsze wrażenie pojawia się zapach faktycznej blood orange 🙂 który utrzymuje się na skórze około pół godziny i znika na zawsze…. smuteczek… nie polecam..

Mederma maść na blizny. Rewelacja, szczcerze polecam jeśli macie do niej dostęp. Wszystkie blizny i ślady po nuszkisowych-pazurkowych zadrapaniach potraktowane tą maścią zniknęły albo zbladły tak, że ich praktycznie nie ma. Potrzebna jest jednak systematyczność w stosowaniu! Ma miły zapach i jest w formie przeźroczystego żelu.

Dwa ostatnie opakowania, które nie należą do rodziny kosmetyków, ale zrobiły na mnie tak dobre wrażenie, że postanowiłam je zaprezentować.

 Woski do kominków z WalMartu, pisałam o nich TUTAJ. Mają intensywny zapach i są sporą konkurencją dla YC jeśli chodzi o wydajność i cenę 😉

Herbaciany mix firmy Celestial. 5 smaków w jednym opakowaniu (malina, brzoskwinia, owoce leśne, borówka, wiśnia); dla mnie najlepsze rozwiązanie ever 🙂
Jestem osobnikiem, któremu jeden smak herbaty szybko się nudzi, 5 rodzajów w jednym pudełeczku idealnie zaspokaja moją potrzebę różnorodności. Nie wyobrażam sobie wieczoru bez dwóch albo trzech kubków herbaty owocowej (oczywiście każy o innym smaku).

Ufffffff..
Koniec 🙂

Buziaki!!
                                 

Bez kategorii

Lanczyk-Branczyk

Byliśmy dzisiaj z Mężem ogarnąć kilka spraw w kilku miejscach. O dziwo większość udało się załatwić 🙂 Samochód u mechanika czeka na nowe zamki do drzwi i bagażnika (doceniłam jak ważny jest bagażnik w momencie, w którym popsuł się zamek i nie miałam do niego dostępu :). 
Mój komputer postanowił umrzeć.. Całkowicie popsuło się wejście na ładowarkę, i nie ma jak go naładować. Czyli zwyczajnie zagłodził się na śmierć. Byliśmy dzisiaj u geeków 🙂 na konsultacji i dowiedzialiśmy się, że trzeba wymienić płytę główną. Naprawa będzie kosztowała odrobinę mniej niż kupno nowego komputera. Kiszka..
Tak nas to zmęczyło, że zgłodnieliśmy 🙂
Było już po śniadaniu, ale jeszcze przed lanczem. Czyli tak zwany Brunch (brancz= breakfast + lunch), po naszemu, domowemu: lanczyk-branczyk 🙂
Wybraliśmy In-n-out 🙂
Najlepsza hamburgerownia fast foodowa w Kalifornii 🙂
pogoda pod psem, więc pojechaliśmy przez drive-thru
kolejka szalona jak zawsze 🙂 nie tylko ja uważam, że jedzenie tu jest warte zachodu 🙂
menu krótkie i proste (najkrótsze ze wszystkich fast foodów) są jeszcze wariacje, których nie ma oficjalnie, ale można je zamówić jeśli się jest wtajemniczonym 🙂 (tak naprawdę wszyscy są wtajemniczeni, bo to tajemnica poliszynela)
nasze zamówienie:
Mąż: dwa hamburgery double-double (czyli podwójny hamburger w bułce) i frytki
ja: dwa hamburgery protein style (z tajemnego menu) zamiast tuczącej buły- sałata lodowa 😀 mniaaaaam
dwa double-double
dwa moje chudaki (pychota) guilt free 
nie wyobrażam sobie jeść sztucznych buł odkąd spróbowałam protein style
w środku sałaty mięsko, pomidor i sos 😉 można jeszcze dorzucić cebulkę i okropny, sztuczny amerykański ser a właściwie coś seropodobnego (ja zawsze dziękuję za tę atrakcję)

edit:
dla ścisłości dodam, że nie wierzę w kalorie (!) od lat jestem przekonana do stylu odżywiania opartego na pilnowaniu indeksu glikemicznego. Dla niezorientowanych o co chodzi: polecam książkę “Jeść aby schudnąć” Michaela Montignaca. Nie jest to dieta- to zmiana nawyków żywieniowych na całe życie 🙂 U mnie sprawdza się rewelacyjnie.

takie małe porównanie 🙂
frytki robione z ziemniaków obieranych i krojonych specjalną maszyną na miejscu
znak rozpoznawczy In-n-out: dwie skrzyżowane palmy
 nasze najbliższe In-n-out jest usytuowane na wzgórzu, z którego widać panoramę miasta
w okolicy jest bardzo dużo pomp wiertniczych (jest taka nazwa w ogóle?), które wypompowują ropę z ziemi 
przy naszym miejscu parkingowym rosły miłe kwiatuszki 🙂
na samym horyzoncie najwyższe budynki Long Beach a za budynkami ocean 🙂
przyszła zima= pora deszczowa 🙂 
lubię jak pada, czuję się prawie jak w Polsce..
Buziaki!
Pierwsze denko już wkrótce 🙂
Bez kategorii

Zestaw pędzli EcoTools- mam i ja!

Od niedawna jestem posiadaczką zestawu pędzli do makijażu EcoTools. To mój pierwszy w życiu zestaw ‘dorosłych’ pędzli. Do tej pory nie malowałam się aż tak intensywnie, żeby potrzebować jakichkolwiek narzędzi 🙂 Miałam jedynie pędzel do brązera z tej właśnie firmy (ten mięsisty, gruby i niesamowicie miękkowłosy i miły w dotyku)
Mam nadzieję, że wybrałam dobrze. Pędzle wydają sie byc dobrej jakości. Sa miękkie i dobrze się je trzyma. Nie mają zbyt długich trzonków i są zwyczajnie ładne.
Z pewnością je znacie 🙂
*kabuki
*pędzel do różu
*pędzel do cieni
*pędzel do korektora
*etui
są rewelacyjnie miękkie
uwielbiam się nimi miziać po buzi 😉
to mój ukochany pędzel, który mam od kilku miesięcy i bardzo bardzo go lubię
cała dotychczasowa kolekcja
w drodze jest jeszcze pędzel do podkładu
znacie EcoTools?
co o nich sądzicie? 
jest jakiś konkretny pędzel tej marki, który szczególnie polecacie?
Buziaki!
Bez kategorii

Physicians Formula shimmer strips Mascara Duo dla zielonych oczu. HIT czy KIT?

Niedawno w moim ulubionym sklepie ROSS trafiłam na podwójną maskarę, która jak zapewnia producent ma uwydatnić i podbić kolor tęczówki u zielonookich kobiet. Czyli u mnie. Moje oczy są szaro-zielone. Żeby podkreślic ich kolor zazwyczaj używałam fioletów i odcieni śliwkowych. Nigdy by mi do głowy nie przyszlo, że zielona maskara może spowodować uwydatnienie zieleni moich oczu. Do tej pory wręcz stroniłam od zieleni w cieniach i kredkach.
Tym razem się skusiłam, bo ciekawość okazała się silniejsza 🙂
Same oceńcie czy rzeczywiście zielona maskara jest w stanie wydobyc zieleń oczu.
opakowanie typowe dla Physicians Formula shimmer strips collection
dla każdego koloru oczu jest inny kolor maskary
na pudełeczku cudne zielone oczy z firanami zielonych rzęs
 maskara ma dwa pojemniczki, jeden z zielonym tuszem, drugi z czarnym tuszem oraz dwie gumowe szczoteczki
 zieleń
czerń
 taką samą szczoteczkę ma nieszczęsny organiczny tusz z PF, który za każdym razem robi mi pandę..
tak wyglądają kolory na ręku 🙂
jak proponuje producent, można nosić osobno czarną maskarę, później pokazać się z zielonymi rzęsami, a przy kolejnej okazji nalożyć jeden kolor na drugi i zrobić czarno-zielony miks
 dla przypomnienia: piekne, zielone oko z opakowania
oraz efekt na moich rzęsach
najpierw użyłam zielonej maskary (po czym się przeraziłam efektem- nawet nie zdążyłam aparatu chwycić) a potem na zieloną nałożyłam warstwę czarnej (tak, żeby zielona była jednak trochę widoczna)
zdecydowanie nie czuję się komfortowo w gloniasto zielonych rzęsach i jeśli bym się zdecydowała tę maskarę zatrzymać- nosiłabym ją właśnie tak jak na zdjęciach: połączone dwa kolory
moje oczy po zielonej metamorfozie:

podsumowując:
szału nie ma, dupy nie urywa
Moje oczy jak były szaro-zielone tak szaro-zielone pozostały. 
Co Wy o tym myślicie?
Jest szał?
Maskara czeka sobie z rachunkiem na podróż powrotną do sklepu 😀
Nie przekonała mnie..
Buziaki!
Bez kategorii

Denko- preview

Już niedługo zapraszam na moje pierwsze denko!
A raczej DNO 🙂
Zbieram i zbieram i zbieram opakowania.
Jestem przeszczęśliwa, bo dzięki Wam i blogowi zaczęłam wreszcie kończyć wszystkie kosmetyki.
szybki look na opakowania 🙂
będzie długo i mam nadzieję, że detalicznie
nawet mąż się dorzucił 🙂
sporo próbek i mini podróżnych opakowań
Buziaki!
Bez kategorii

L’Oreal Telescopic Explosion

Przyszedł czas na prezentację (nie mylić z recenzją 🙂 mojego nowego nabytku 
L’Oreal Telescopic Explosion- tusz do rzęs z oryginalną szczoteczką zakończoną kulką. 
Jestem pod wrazeniem 🙂
Zacznijmy od początku 🙂
 szczoteczka, której na początku troszkę się obawiałam;
ma dosyć ostre gumowe włoski, które idealnie rozczesują rzęsy i nie zostawiają grudek
jestem bardzo pozytywnie zaskoczona jakością tego tuszu; 
utrzymuje się na rzęsach cały dzień bez kruszenia i osypyawnia
moje rzęsy bez tuszu i wszechobecne piegi ♥
 lewe oko wytuszowane- prawe sama natura 🙂
troszkę inne światło

 pełen dzienny makeup
w sztucznym świetle (z lampą)
Moja przyjaźń z tym tuszem zapowiada się bardzo obiecująco. 
Będę Was informowała o postępach.
Buziaki!