Monthly Archives

Listopad 2012

Bez kategorii

Deszcz!

Zaczyna się pora deszczowa. Tu nie ma czterech wyraźnych pór roku jak w Polsce. Są dwie.
Pora sucha obejmuje polską wiosnę, lato i jesień.
Zimą nastaje pora deszczowa.
Lubię jak pada deszcz. Myślę wtedy o Polsce 🙂

 Rośliny, które rosną w środku budynku, w którym mieszkam. Mają ogromne liście. Jak parasole 🙂

 Są zielone przez cały rok. Nawet teraz jeszcze zieleńsze 🙂

W środku budynku mamy cudnie szumiącą fontannę i trochę zieleni.

Lubię to miejsce. Panuje tu rewelacyjny mikroklimat. Latem jest chłodniej niż na otwartej przestrzeni, mimo, że na zewnątrz panują strasznie męczące upały. Zimą jest przyjemnie bo nie czuć zimnej bryzy znad oceanu.
Taki nasz mały prywatny park.

I jeszcze coś cudnego na koniec.

Miła niespodzianka na oknie w kuchni 🙂 Zakwitł ponownie mój kochany storczyk kropkowany. Prezent od rodziców.

Ściskam i pozdrawiam!

Bez kategorii

Zakupy ROSS, CVS, Target. NARS epic win!

Byłam dzisiaj na zakupach w trzech sklepach. Kupiłam kilka miłych rzeczy i jednego bubla.

Na początku odwiedziłam CVS.
Dostałam rano emaila z kuponem promocyjnym na darmową tubkę kremu do rąk CVSowej linii Essence of Beauty.
Nie byłabym sobą, gdybym nie skorzystała 🙂
Do wyboru były trzy zapachy: kwiat wiśni, słonecznik i limonka z kokosem. Tak jak przewidywałam, najbardziej przypadł mi do gustu słonecznik. Bardzo miły, wakacyjny, kwiatowy i lekki zapach.

Przespacerowałam się po sklepie, z nadzieją, że znajdę jeszcze coś miłego w promocji. Trafiłam na suchy szampon do włosów Suave. Miałam kiedyś małą próbkę i pamiętam, że byłam z niego zadowolona. Był w promocji 50% off. $3,95 na $1,97. Przy kasie okazało się, że szampon jest jeszcze tańszy 🙂

Za szampon i krem do rąk zapłaciłam razem 94 centy. Happy Cat 🙂

Następnym sklepem był Target.
Kupiłam korektor Covergirl w odcieniu 610 Classic Ivory. Bardzo jasny, bałam się, że będzie zbyt jasny, ale okazało się, że pasuje mi idealnie.

Następny zakup to cień do powiek Covergirl w kolorze Pink Chiffon. Nie mam jasnego cienia bazowego. Myślę, że ten będzie dobry, bo przetrwał dzisiejszy dzień bez niespodzianek.

Ostatnią rzeczą jaką kupiłam w Target jest Eyeliner SCANDALEYES Waterproof 25h w żelu Rimmel. Wiem, że jest dużo wielbicielek tego kosmetyku. Moje osobiste doświadczenie nie podziela jednak ich entuzjazmu. Eyeliner ten nigdy nie zastygł na mojej skórze. Cały czas był lepiący i klejący. Po kilku mrugnięciach wyglądałam jak panda, mimo, że długo czekałam na to, aż łaskawie wyschnie. Nie dość tego idealnie zmył się wodą. Tragedia.

Przy najbliższej okazji wymienię go na inny, mam nadzieję że lepszy.
Po wykorzystaniu kuponów zapłaciłam za wszystko $10 i kilka centów.

ROSS
Na zakończenie pojechałam do mojego ulubionego sklepu ROSS. Kupiłam kilka bluzek z długim rękawem dla mojej małej córci, która rośnie w ekspresowym tempie i wszystkie bluzki, które posiada mają przykrótkie rekawy 🙂
Zahaczyłam o zakątek z kosmetykami. Wpadły mi w ręce dwie rzeczy. Mini spray ochronny Thermal Shield Biosilk ($2,99) oraz tajemniczo wyglądający biały kartonik z napisem, który już gdzieś wcześniej widziałam. Obie rzeczy wyglądają tak:

Jestem totalnie zielona i nieopierzona jeśli chodzi o kosmetyki, ich marki i i co do czego służy 🙂 Od niedawna podczytuję blogi kosmetyczne dziewczyn i już mam pewne przebłyski.

Kartonik nie miał ceny i był na tyle interesujący, że postanowiłam zabrać go ze sobą do kasy, żeby ustalić ile kosztuje. Marka NARS mignęła mi kilka razy przy czytaniu blogów, ale tylko jeśli chodzi o kolorówkę.
Trafiłam do kasy z bardzo miłym panem, który wychwycił mój jakże egzotyczny w tej części świata akcent. Poprosiłam, żeby najpierw sprawdził ile kosztuje krem. Pan powiedział, że wygodniej mu będzie wszystko skasować i na końcu zająć sę kremem, który odłożył na bok.W międzyczasie porozmawialiśmy o Polsce i zimie, różnicach klimatycznych i zwyczajach świątecznych. Kiedy po zapłaceniu rachunku brałam torbę z zakupami, panu przypomiało się o kremie. Wziął do ręki kartonik, przeprosił, że zapomniał sprawdzić cenę, papatrzył na krem, na mnie, na krem, na swój segregator z kodami i cenami, potem znowu na mnie, po czym zapytał, czy kupię krem za $3,99.. Popatrzyłam na krem, na pana, na krem i jeszcze raz na pana i powiedziałam, że wezmę, ale za $2,99 🙂 Pan z radością się zgodził i zaczął szukać kodu kreskowego z odpowiednią ceną. Po poszukiwaniach, okazało się, że nie znalazł kodu na $2,99. Znalazł na $2,49. W taki oto sposób stałam się właścicielką NARS Lightening Cream.
Po powrocie do domu z ciekawości przeszukałam internety i znalazłam takowe kremy w cenie oscylującej pomiędzy $80 a $180. Epic win!

Dzisiaj zacznę go używać i nie omieszkam wrócić z recenzją.

Ściskam i buziakuję!

Bez kategorii

Pierwsze zamówienie w The Body Shop

Dzisiaj zrobiłam moje pierwsze zakupy w The Body Shop.

Do tej pory byłam zauroczona kosmetykami i zapachami Bath & Body Works. Najbardziej lubię ich żele pod prysznic i mydełka antybakteryjne w piance.
Nie jestem wielką fanką balsamów i mleczek do ciała. Nie lubię procesu smarowania i czekania aż wszystko się wchłonie. Nie lubię i już. Zresztą konsystencja balsamów z BBW jakoś nigdy mnie nie zachwyciła.

Kilka dni temu w sklepie ROSS wpadło mi w ręce masło do ciała The Body Shop o zapachu Coconut. Wiedziałam, że cena kosmetyków TBS jest raczej wysoka. Mając w ręku spore opakowanie, bo prawie 300ml za $7.99 postanowiłam dać mu szansę, zwłaszcza, że niedawno przeczytałam kilka pozytywnych recenzji na jego temat.
Trafiłam w 10! Rewelacja! Konsystencja nieziemsko aksamitna, wchłania się momentalnie, skóra jest maksymalnie nawilżona od prysznica do prysznica 🙂 Jedynym niewielkim minusem jest zapach. Spodziewałam się słodkiego, pysznego kokosa, niestety producenci postawili na wytrawny, naturalny orzechowo-kokosowy aromat. Nie jest przykry ani intensywny. Właściwie się do niego przyzwyczaiłam.

Jestem tak bardzo zauroczona masłem do ciała The Body Shop, że dzisiaj zrobiłam moje pierwsze zamówienie na ich stronie. Skorzystałam z promocji 50% OFF z okazji Cyber Monday. Dodatkowo miałam możliwość dodać do zamówienia torbę wypełnioną kosmetykami wartymi $100, płacąc za nia $30. Plus darmowa przesyłka 🙂 Nie mogę się doczekać.

Obiecuję zrobić zdjęcia i napisać recenzję kilku produktów.

Tymczasem zostawiam Was sam na sam z moją przecudowną kocią damą- Nuką, zwaną przeze mnie Nuszkisem.